niedziela, 13 listopada 2016

13 powodów, dla których warto czytać dzieciom

Jedną z najlepszych rzeczy, które możesz zrobić dla swojego dziecka, jest czytanie mu książek. Nawet jeżeli Ciebie do tego nie ciągnie, zrób to dla swojego malucha. Czytanie dziecku książek ma ogromny wpływ na jego rozwój. Sprawdź, dlaczego warto czytać dzieciom i bądź lepszym rodzicem.


Dlaczego warto czytać dziecku?


1. Dziecko poznaje świat za pomocą książek

Historie zawarte w książkach mogą być całkiem inne od tych, które dziecko zna na co dzień. To uczy go, że świat ma wiele odsłon i tak wiele jest do przeżycia. Książki pokazują różne możliwości, różne cele i różnych bohaterów. To otwiera dziecko na świat różnorodności i w pewnym sensie uczy też akceptacji.


2. Książki uczą rozróżniać dobro od zła

Poznanie związków przyczynowo-skutkowych sprawia, że dziecko zaczyna rozumieć, co jest dobre, a co złe. Potrafi odróżnić zachowania społecznie akceptowalne od tych, których się nie toleruje. Dziecko zaczyna rozumieć, jakie konsekwencje może mieć złe postępowanie.


3. Książki poszerzają zasób słownictwa dziecka

Czytanie dziecku książek jest najlepszym sposobem na to, by uczyć go ambitnego słownictwa i pomóc w wysławianiu się. Dzieci bardzo szybko zapamiętują i uczą się przez naśladownictwo. Słuchanie bajki lub fragmentu powieści może mieć ogromny wpływ na to, jak dziecko będzie się wysławiać. Dlatego też musisz zwrócić uwagę na to, co dziecku czytasz i czego go w ten sposób go uczysz.


4. Dzięki książkom dziecko myśli abstrakcyjnie

Konieczność wyobrażania sobie pewnych scen sprawia, że dziecko rozwija wyobraźnię. Łatwiej jest mu konstruować obrazy w swojej głowie, a to pomoże mu w późniejszych lekcjach przedmiotów technicznych i ścisłych. Umożliwi też wytworzenie zmysłu estetycznego i wyobrażanie sobie różnych kompozycji.


5. Czytanie książek sprawia, że dziecko się uspokaja

Rozdział wciągającej książki bądź ciekawa bajka mogą uspokoić dziecko i wytłumić jego negatywne emocje. W dzisiejszym świecie coraz więcej dzieci cierpi na niemożność skupienia uwagi. Dobra książka pomaga osiągnąć ten stan.


6. Słuchanie książkowej historii ułatwia zasypianie

Monotonny głos rodzica i słowa płynące do uszu dziecka mogą być doskonałym sposobem na to, by utulić je do snu. Trzeba tylko pamiętać, by czytać dziecku przed zaśnięciem coś spokojnego (bez energicznej fabuły).


7. Wspólne czytanie książek wzmacnia więź między rodzicem a dzieckiem

Dla dziecka nie ma nic lepszego niż wtulenie się w rodzica i spędzenie z nim trochę  czasu. Tym bardziej, gdy mama czy tata dużo pracują i poświęcają maluchowi niewiele uwagi. Wspólne czytanie np. przed zaśnięciem może się stać prawdziwym rytuałem, który buduje więź na linii rodzic-dziecko.



8. Czytanie dziecku uczy go koncentracji

Konieczność skupienia się na konkretnych wydarzeniach lub danym bohaterze sprawia, że dziecko nieświadomie uczy się koncentracji na wybranym wycinku rzeczywistości. To pozwala mu włączyć logiczne myślenie i analizę, by dokładnie zrozumieć daną sytuację.


9. Czytanie książek pomaga się dziecku rozwijać

Książki rozwijają nie tylko dorosłych, ale i dzieci. Dzieci może nawet bardziej, bo są one jak gąbka i chłoną wszystko, co do nich dociera. Warto czytać książki dziecku dlatego, że dzięki temu nauczymy go poprzez swego rodzaju zabawę. Dziecko nie będzie zmuszone do wykonywania żadnej czynności. Będzie biernym słuchaczem, który jednocześnie chłodnie wiedzę.


10. Czytanie stanowi zachętę do sięgania po książki w przyszłości

Dziecko przyzwyczajone do książek traktuje je, jako integralny element swojego życia i w przyszłości chętnie po nie sięga. Czytanie książek jest dla niego wtedy czymś naturalnym, a nie przykrą koniecznością.


11. Czytanie książek może być dla dziecka wspaniałą rozrywką

Zabawne historie, charakterystycznie bohaterowie, dreszczyk emocji - to wszystko może być doskonałą rozrywką. Książki są czasami w stanie dać dziecku więcej niż filmy czy gry. Czytając dziecku książkę, nie podsuwasz mu wszystkiego na tacy, dajesz wędkę, a nie rybę i to jest piękne. Jeśli stworzysz atmosferę, dekorację, zaczniesz modulować głos czy naśladować książkowego bohatera, to dziecko będzie wniebowzięte.


12. Czytanie uczy współczucia, przyjaźni i miłości

Dzięki książkom dziecko poznaje, czym są uczucia, dlaczego są ważne i jak je okazywać. Zaczyna rozumieć, na czym polega przyjaźń, czym jest miłość, co to empatia, pomoc bliźniemu czy wsparcie.


13. Obcowanie z książkami zachęca dziecko do późniejszej nauki

Jeżeli czytasz dziecku książki, to automatycznie oswajasz go z nimi i sprawiasz, że są przez niego postrzegane pozytywnie. W przyszłości dziecko nie będzie miało aż takich oporów przed nauką, bo będzie wiedziało, że czytanie i dowiadywanie się nowych rzeczy jest po prostu fajne.

To jak, będziesz czytać swojemu dziecku? ;)

piątek, 4 listopada 2016

Praca 2.0. Nie ukryjesz się przed rewolucją rynku pracy - Sergiusz Prokurat | Recenzja książki

Już wkrótce maszyny mogą całkowicie zastąpić Twoją pracę.

Żyjesz w czasach rewolucji na rynku pracy. Stare zasady padają. Nadchodzi całkiem nowa rzeczywistość. Jak sobie poradzić? Jak nie zginąć na rynku?

"Praca 2.0. Nie ukryjesz się przed rewolucją na rynku pracy" autorstwa Sergiusza Prokurata to propozycja dla tych, którzy nie chcą stracić swojej pozycji albo chcą ją dopiero zbudować. Książka tłumaczy nam zmiany, jakie mają miejsce na rynku pracy i pokazuje jak się do nich dostosować. Technologia zastępuje obecnie pracę coraz większej ilości ludzi. Praktycznie każde zadanie może dziś wykonać maszyna lub aplikacja multimedialna. Gdzie w tym miejsce dla Ciebie, jako dla pracownika czy szefa?

Praca 2.0

Praca 2.0 Nie ukryjesz się przed rewolucją rynku pracy - Sergiusz Prokurat

Wydawnictwo: One Press
Stron: 200

Produkcja jest masowo przenoszona do Chin i tych krajów na świecie, w których praca kosztuje grosze. Skomplikowane zadania, które do tej pory wykonywał człowiek, dziś wykonuje maszyna. Ta natomiast czasami nawet nie potrzebuje niczyjego nadzoru, a i tak jest znacznie bardziej produktywna. Liczba miejsc pracy maleje, a postęp może się przyczynić do totalnego bezrobocia.

Ogromny wpływ na rynek pracy ma wirtualna rzeczywistość. Z jednej strony rewolucja technologiczna pomaga nam w życiu, z drugiej natomiast stanowi zagrożenie, bo w pewnym momencie możemy stać się po prostu... niepotrzebni.

Jak nie dać się zniszczyć na rynku pracy?


Pewność posiadania pracy warunkowana jest nie tylko Twoim zawodem, ale też szeregiem działań, jakie podejmujesz w związku ze swoją karierą. Pewność zatrudnienia masz tylko wtedy, kiedy stajesz się specjalistą, którego technologia nie jest w stanie zastąpić. Ogromną rolę odgrywa tutaj właśnie wspomniany wcześniej internet. To umiejętność wykorzystania jego możliwości może przyczynić się do zbudowania pozycji tak silnej, że nic nie będzie w stanie stać się dla niej alternatywą.


Sergiusz Prokurat w książce "Praca 2.0" jasno zaznacza, że w dzisiejszych czasach liczy się specjalistyczna wiedza, kontakty i umiejętność zbudowania marki osobistej. Całości dopełnia znajomość lokalnego rynku.

By osiągnąć sukces w następnej dekadzie, jednostki nie tylko muszą być przewidujące - muszą też zręcznie poruszać się po szybko zmieniających się formach pracy i wymaganych umiejętnościach.

Musimy być na bieżąco z kolejnymi skokami technologicznymi, które już teraz wymagają od nas "zapominania" wiedzy, która do tej pory uznawana była za podstawę i czynnik sukcesu.

Nie będą przestawiać Ci danych liczbowych ani wykresów, które umieszczone są w książce. Nie chcę straszyć statystykami. To nie jest konieczne. Ważne jest, by zrozumieć, że rynek pracy się zmienia i to drastycznie. Dziś może nie zauważamy tego na każdym kroku. Może nawet nas to nie dotyczy, ale za kilka czy kilkanaście lat każdy z nas odczuje pchnięcie "obosiecznego miecza" zarysowanego w książce. Trzeba być na tę chwilę przygotowanym. Już dziś warto zrobić krok w kierunku przeistoczenia się w specjalistę, któremu niestraszne roboty ani praca chińczyków.

Praca 2.0 w pracy

Praca 2.0 - książka, którą warto przeczytać


Przyznam szczerze, że kiedy wzięłam w ręce książkę "Praca 2.0", miałam wrażenie, że będzie to nudne, filozoficzne gadanie o tym, że jest źle i będzie jeszcze gorzej. Myliłam się. Tak, jak też się czasami mylę. :) Książka jest rzetelnie opracowana. Ma w sobie taką nutkę prekognicji, chociaż może to złe słowo. W każdym razie autor dokładnie analizuje rynek pracy i na tej podstawie jest w stanie wysnuć daleko idące wnioski. Te natomiast nie są optymistyczne. Przedstawione argumenty mnie przekonały.

Już wcześniej wiedziałam, że bez podjęcia jakichś kroków, za parę lat można się obudzić z ręką w nocniku. A przecież nikt nie chce pogorszenia jakości życia i swojego statusu. Chcemy, by było nam lepiej, a więc musimy coś z tym zrobić. Zainwestować w siebie, bo tylko to sprawi, że będziemy niezastąpieni.

Jeżeli boisz się, że w przyszłości możesz stać się pracownikiem, którego nikt nie chce - przeczytaj. Jeśli już dziś jesteś gwiazdą, która nie ma sobie równych - nie czytaj. Decyzja należy do Ciebie.

wtorek, 1 listopada 2016

Życie po życiu - Reymond A. Moody | Recenzja książki

Umrzesz i to jest pewne, ale co będzie potem?

To się niedługo zdarzy. Wydasz ostatni oddech. Ostatni raz otworzysz oczy i ostatni raz je zamkniesz. Może za 50 lat, a może jutro. Tego nie wiesz. Tylko co będzie później? Znikniesz? Rozpłyniesz się, czy po prostu pójdziesz gdzie indziej? Leon Denis w książce "Życie po śmierci" pokazuje, co się z Tobą stanie.


Życie po życiu - Raymond A. Moody

Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Stron: 308

Starożytne cywilizacje wierzyły, że po śmierci człowieka czeka inne życie. Że nie odchodzimy tak na zawsze, tylko zmieniamy formę. One wierzyły, że dusza jest nieśmiertelna, a w zaświatach czeka ją nieco inne, ale też życie. Faraonom do grobu wkładano wszystko to, co posiadali, stąpając po ziemi. Skrupulatnie dbano, by niczego nie zabrakło.

Biblia mówi, że dusza nie umiera. Każda religia nawiązuje do życia pozagrobowego. No więc dlaczego my w to nie wierzymy? Dlaczego wydaje nam się, że wyciągniemy kopyta i będzie po sprawie? Leon Denis w książce "Życie po życiu" przekonuje nas, że będzie całkiem inaczej.

Życie po życiu. Gdzie pójdziesz, kiedy już odejdziesz?


Tysiące doniesień ludzi z całego świata nie może być zbiorową halucynacją. Ludzie, którzy przeżyli śmierć kliniczną, mówią jasno: umieranie jest cudowne. Widzisz wszystko, patrzysz na swoje martwe ciało z góry i nic Cię ono nie obchodzi. Nie czujesz bólu, doznajesz miłości i nie chcesz wracać do ciała. Spotykasz bliskich zmarłych, anioły i trafiasz do świata, w którym nie ma nic oprócz miłości. Czujesz obecność Boga. Jest Ci ciepło i przyjemnie, a troski ziemskiego życia odchodzą.

Tysiące ludzi czuło to samo. To nie były omamy niedotlenionego mózgu. Pacjenci w czasie śmierci klinicznej byli w stanie zarejestrować to, co mówili lekarze i pielęgniarki podczas akcji reanimacyjnej. Widzieli treść dokumentów położonych na szafach i kolor sznurówek butów lekarzy. Jak to do ciężkiej cholery możliwe?

Jesteś nieśmiertelny - uwierz w to


Nie umierasz. Po prostu "zmieniasz stan skupienia". Idziesz tam, skąd przyszedłeś. Wracasz do źródła. "Życie po życiu" przedstawi Ci aż nadto dowodów na to, że nie umrzesz naprawdę. Umrzesz na niby. Znikniesz tutaj, a pojawisz się gdzie indziej. I najprawdopodobniej dane Ci będzie wybrać gdzie i kiedy pojawisz się ponownie. Bo zrobisz to. Przyjdziesz tu jeszcze raz. Po raz kolejny włożysz na siebie ciało. Od nowa nauczysz się chodzić i mówić. Jeszcze raz to wszystko przejdziesz i tak w nieskończoność.

Moody przestawia w swojej książce bardzo realistyczną teorię życia po śmierci. Wszystko składa się w logiczną całość. Te puzzle pasują do siebie niezwykle dokładnie. Jestem zauroczona tą książką. Tak dokładnie wpasowuje się ona w mój światopogląd. Wierzę w każde słowo w niej zawarte. To jest taka wiara granicząca z pewnością. To w pewien sposób uspokaja, bo jak coś nie uda się teraz, to... jeszcze będzie okazja.

Przenikała mnie cudowna radość, nie ma w języku ludzkim słów, żeby to opisać. A jednak nie nadszedł jeszcze mój czas, bowiem natychmiast z drugiej strony ukazał się wuj Carl, który umarł wiele lat temu. Zagrodził mi przejście mówiąc: "Wracaj. Jeszcze nie skończyłaś swej pracy na ziemi. Teraz wracaj". Nie chciałam wracać, ale nie miałam wyboru i natychmiast znalazłam się z powrotem w moim ciele. Poczułam okropny ból w piersi i usłyszałam, jak mój synek płacze i woła: „O Boże, wróć mi moją mamę!"
To niemożliwe, by umierający mózg tworzył dokładnie takie same wizje u tak wielu osób. To niemożliwe, by wymyślili oni detale, których przecież w stanie śmierci klinicznej nie mogli widzieć. W końcu to niemożliwe, byśmy byli stworzeni tylko tak na chwilę i tylko jako ciała. Przecież dobrze wiemy, że jest w nas coś więcej. Nie tylko mózg, nie tylko krew, kości i mięśnie. Jest jeszcze jakaś cząstka w środku, a ciało to tylko ubranie dla niej.

"Życie po życiu" Reymonda A. Moody'ego pokazuje śmierć z bliska. Widzianą oczyma tych, którzy umierają. To bezcenne źródło wiedzy na temat wydarzeń, które będą nas czekać.

Byłam przy mojej ciotce staruszce podczas jej ostatniej choroby, która trwała bardzo długo. Pomagałam ją pielęgnować; przez ten cały czas cała rodzina modliła się, żeby odzyskała zdrowie. Kilkakrotnie przestawała oddychać, ale te modlitwy przywracały ją znowu do życia. Wreszcie któregoś dnia spojrzała na mnie i powiedziała: "Joan, ja już tam byłam, tam jest bardzo pięknie. Chciałam zostać, ale nie mogę, dopóki się modlicie, żebym została z wami. Wasze modlitwy zatrzymują mnie. Proszę, nie módlcie się więcej". Spełniliśmy jej prośbę i wkrótce potem moja ciotka umarła.
Książka "Życie po życiu" to rzetelnie opracowana publikacja, która wprowadza wiele światła do naszego przekonania o śmierci. I co najważniejsze minimalizuje strach przed nią. Nie musisz w to wierzyć, ale może warto przyjrzeć się temu z bliska.

Przecież kiedyś wszyscy umrzemy. Po co bać się tego teraz, skoro okazuje się, że wcale nie będzie tak tragicznie. Może będzie nawet pięknie. Może śmierć to tylko przejście. Przebranie się w inny płaszcz.
 

sobota, 29 października 2016

Największy sekret. Książka, która zmieni świat - David Icke | Recenzja książki

To wszystko kiedyś legnie w gruzach i zobaczysz, jak świat wygląda naprawdę...

Wyobraź sobie świat, którym rządzi gadzia rasa. Nazywają ich reptilianami albo draco. Te istoty, pół ludzie, pół jaszczurki trzymają wszystko w szachu - politykę, pieniądze, technologię i... Ciebie. Wszystko o robisz, robisz dla nich. Zobacz "Największy sekret" Davida Icke. Książkę, która zmieniła świat.


Największy sekret - David Icke

Wydawnictwo: Iluminatio
Stron: 600

Odrzuć na chwilę wszystko, w co wierzysz. Odstaw to na bok na 15 minut. Choćby się w Tobie gotowało, zapomnij o wszystkim, co wiesz na temat tego świata. Po prostu ucisz się na kwadrans. Otwórz szeroko oczy i zastanów przez chwilę. Czy nie wydaje Ci się, że z tym światem jest coś nie tak? Że tylko wmawiamy sobie, że jesteśmy tu sami?

Największy sekret - David Icke odkrywa prawdę

Nowy Porządek Świata to nie teoria spiskowa. To autentycznie realizowany plan. Dosięga Ciebie i mnie. W każdej chwili i praktycznie w każdym zakątku tej planety. Nią dawno nie rządzą już prezydenci ani królowie. David Icke twierdzi, że tym światem rządzi gadzia rasa, która zeszła do podziemi tysiące lat temu. Rasa bezwzględna i krwiożercza. Obca rasa, która wykorzystuje nas, jako siłę roboczą, czyniąc ziemię jednym wielkim więzieniem.

Pomyśl przez chwilę. Nie wolno Ci dowolnie rozporządzać swoją własnością. Na wszystko musisz mieć pozwolenie. Tak naprawdę o niczym nie decydujesz sam. Masz pracować, wydawać, chorować i umrzeć. Trzyma się Ciebie w ciasnych ramach, z których nie wolno Ci wyjść. Jesteś tu tylko niewolnikiem, któremu dano pozory swobody.

"Największy Sekret" Davida Icke obnaża kulisy prawdziwej władzy na ziemi. Scentralizowanej kontroli nad światem, w której przedstawiciele rządu są tylko marionetkami. Żerują na Tobie, bo nie mają wyjścia. Jest nad nimi ktoś potężniejszy. Ktoś, kto nigdy nie wychodzi z ukrycia.


Czy reptilianie istnieją?


Zadziwiające wprost jest to, jak wiele doniesień o draco pochodzi od ludzi związanych z amerykańskim wojskiem czy Pentagonem. Jak wielu z tych ludzi ginie od razu po ogłoszeniu swoich rewelacji. Jak wielu przekonuje, że na ziemi żyje przynajmniej kilka obcych ras, które niczym szare eminencje rządzą wszystkim z podziemi. Według tych rewelacji pod ziemią, a szczególnie pod terenami USA rozpościerają się ogromne miasta. Zaopatrzone w kompletną infrastrukturę i wyposażone nawet w szybką kolej, o której możemy na powierzchni tylko pomarzyć. Włos jeży się na głowie, gdy zgłębiasz się w karty książki Davida Icke.

Autor twierdzi, że religie zostały wymyślone dla ogłupiania mas i przekonania ludzi, że są słabsi, niż ma to miejsce w rzeczywistości. Wszyscy jesteśmy sterowani za pomocą metod kontroli umysłów, a brytyjska królowa jest... przedstawicielką pozaziemskiej rasy, która panuje nad światem.



David Icke w książce "Największy sekret" ukazuje powiązania sławnych ludzi z rasą reptilian. Książka jest, delikatnie mówiąc obrazoburcza i na pewno bardzo kontrowersyjna. Trudno znieść rewelacje, które zawiera. Dla człowieka, który spotyka się z tematyką pierwszy raz, zawrót głowy będzie bardziej niż pewny.

David Icke wysmarował naprawdę kawał dobrej książki, ale trochę brak jej konsekwencji. Część informacji można potwierdzić, reszty się nie da i to jest najgorsze. Poza tym ta reszta jest tak przerażająca, że wręcz niemożliwa do zniesienia. Bo jak tu uwierzyć, że panujący na ziemi reptilianie są zmiennokształtni i o dwunastej mogą być sprzedawcami ze sklepu spożywczego, a o trzynastej już kimś lub czymś całkiem innym? Jak uwierzyć, że do tej pory nie udało się ich zdemaskować? W końcu co począć z faktem, że nie wiadomo skąd się tu wzięli?

Książka "Największy sekret" to:

  • Pasjonująca lektura.
  • Doskonały sposób na podniesienie ciśnienia.
  • Ogromna dawka wiedzy historycznej.
  • Tajemnica tak wielka, że chyba lepiej nie poznawać jej do końca.
To jest książka, którą warto przeczytać. Gwarantuje, że po lekturze poczujesz niedosyt i zaczniesz drążyć. Tylko że to się nigdy nie skończy. Chyba wiemy zbyt mało. Chyba za mało się nam mówi. Chyba za bardzo się boimy. Jeszcze nie jesteśmy gotowi. Ani ja, ani Ty nie jesteśmy gotowi na to, by uwierzyć w "Największy sekret". A może po prostu nie chcemy, żeby był prawdą...

piątek, 21 października 2016

Książki do czytania - a do czego kur*a?

Ostatnio natknęłam się na taką konstrukcję słowną "książki do czytania" i przyznam szczerze, że trochę mnie trafiło. No bo się tak zastanowiłam przez chwilę, do czego jeszcze mogą służyć książki, jeżeli nie do czytania? Od razu wyeliminowałam target w postaci matek, które szukają książeczek z obrazkami dla swoich dzieci i wyszło mi, że z niektórymi ludźmi chyba coś jest nie tak.

Co misiu robi z książką? Czyta kurde. Czyta.


Książki do czytania - to Ci nowość!


Wyobraź sobie taką sytuację. Wchodzisz do biblioteki i pytasz: macie jakieś ciekawe książki do czytania? A teraz wyobraź sobie minę bibliotekarki. Czujesz, że ta konstrukcja tj. "książki do czytania" jest jakaś nie tego? To masło maślane. Tak jak lakier do paznokci służy do malowania pazurów, tak książka jest do czytania. To chyba oczywiste. Nie pytasz w sklepie o rękawiczki na dłonie ani nie kupujesz herbaty do picia. Każdy wie, do czego są rękawiczki i każdy rozumie, po co jest herbata. No ale jak widać, nie każdy wie, że książki zasadniczo służą do czytania.

Zastanawiałam się nad tym jeszcze dłużej i doszłam do wniosku, że dla pewnej grupy ludzi książki są uniwersalnymi przedmiotami. Mogą służyć między innymi do:

  • Oglądania - jak się nudzi i bateria w smartfonie padnie. Oczywiście te z obrazkami i koniecznie z kolorowymi.
  • Udawania - żeby lepiej wypaść przed kandydatem na przyszłego męża, delikwentka bierze ze sobą książkę. Byle jaką, byleby wyglądała no i ta książka siłą rzeczy nie służy do czytania, tylko do wyrywania.
  • Dekoracji - co by to jakoś półeczkę urozmaicić, żeby tak bidulka nie stała luzem.
  • Korzystania na stronie - jak papieru zabraknie, a Ty cudownym zrządzeniem losu masz przy sobie knigę a kartki takie mięciutkie jak Regina.

W świetle tych informacji fraza "książki do czytania" nabiera całkiem innego znaczenia. Nabiera jakoś sensu, ale to pokazuje, że nie wszyscy wiedzą, do czego służy książka! I pomijam tutaj wszelkie kolorowanki czy albumy. Piszę o książce w takim dosłownym tego słowa znaczeniu. Książka służy do czytania do jasnej anielki. Skoro jest to tak oczywiste, to nie trzeba tego podkreślać.

A jak jeszcze raz usłyszę o książkach do czytania, to tak wytargam osobnika za ucho, że niech się już boi ten, komu coś takiego przez gardło przechodzi. Książka to książka. Nie trzeba dodawać, do czego służy i niech tak zostanie na wieki wieków. Amen.
 

czwartek, 20 października 2016

Co się stało z Agnieszką Chylińską?

Zachwycałam się nią w Mam Talent i byłam po prostu oczarowana. Agnieszka ogromnie podobała mi się w blond włosach. Wyglądała i zachowywała się tak naturalnie i ciepło. To było fantastyczne. Z Agnieszki wyszła prawdziwa kobieta i miałam wrażenie, że tak będzie już zawsze.


Kolejna metamorfoza Chylińskiej


Buszując w czeluściach YouTube'a trafiałam na fragmenty programu Kuby Wojewódzkiego, gdzie Agnieszka jest gościem. Obejrzałam i oniemiałam. Po raz kolejny totalna metamorfoza. Nie tylko "wyglądowa", ale też jakby mentalna.





Zastanowiłam się przez chwilę, co się stało z tą Agnieszką, którą oglądałam jeszcze jakiś czas temu. Schudła i to bardzo. Wróciła do dawnego, nieco chłodnego i męskiego stylu. Ale największe zdziwienie wywołał u mnie fakt, że Agnieszka wydaje się bardzo przytłoczona, jak sama mówi - wypalona. Mimo to w takim złym (podejrzewam) dla siebie czasie, udało jej się stworzyć naprawdę dobrą płytę.

Stereotyp największych sukcesów


Od razu przypomniał mi się popularny pogląd o tym, że największe dzieła artystyczne rodzą się w bólach. Zastanowiłam, czy tak rzeczywiście jest, że człowiek musi dostać od życia kopa, by był w stanie wykrzesać z siebie najjaśniejsze przejawy talentu i stworzyć coś pięknego. My sobie tu siedzimy spokojnie z daleka od jupiterów i oceniamy:

- Tej wyszło, tej nie wyszło. Ta schudła, tamta zgrubła. Wybrzydzamy, mówimy co dobre, a co złe. Tymczasem w tle mogą czasami dziać się prawdziwe ludzkie dramaty. Życie może naprawdę dopiec, a publiczność wymaga. Trudno jest zwlec się do działania, ale z drugiej strony trzeba.

Gdy patrzę na odmienioną Agnieszkę Chylińską z jednej strony tęsknię za jej poprzednią "wersją". Z drugiej natomiast rozumiem, jak wielką artystką musi być, by na życiowym zakręcie stworzyć krążek, który jest tak dobry. Bo on jest dobry, tak jak utwór, który go promuje. Czuć w nim ból, tęsknotę, pewien rodzaj niespełnienia. I to jest właśnie kluczem do ludzkich serc.

Zresztą przypomnij sobie o tym, że te największe rzeczy zdarzyły się w Twoim życiu właśnie wtedy, gdy było Ci źle. Widocznie problemy pobudzają kreatywność. Człowiek szczęśliwy jest jakiś taki rozlazły.

środa, 19 października 2016

Książki warte przeczytania - o związkach

Uwielbiam czytać o związkach. O budowaniu relacji i w ogóle tym całym fifa rafa między dwiema osobami. Dzisiaj przyszedł czas na książki, które warto przeczytać w temacie związków. Obiecaj, że sięgniesz, chociaż po jedną z nich, pliss. Nie zdziw się też, że wymienię pozycje dedykowane praktycznie tylko kobietom. Przecież ja baba jestem. Niewiasta znaczy się...

Książki, które warto przeczytać, gdy zależy Ci na dobrych związkach :)




1. Dlaczego mężczyźni kochają zołzy - Sherry Argov

Książka, którą powinna przeczytać każda młoda kobieta. Starsza też, jeśli nie wychodzi jej z facetami. Czasami spotykam się z opinią, że ta książka jest głupia, oklepana albo wręcz może nam zaszkodzić. Nic bardziej mylnego. Skoro Kinga mówi, że działa, to znaczy, że działa. :) W Dlaczego mężczyźni kochają zołzy znajdziesz 100 zasad atrakcyjności. Co prawda nie zgadzam się z każdą z nich, ale większość jak najbardziej do mnie przemawia. Z przyjemnością sięgnęłam też po drugą część, czyli Dlaczego mężczyźni poślubiają zołzy. To są naprawdę książki warte polecenia. Według mnie to taki must have przed angażowaniem się w jakąkolwiek relację.





2. Gra - Neil Strauss

Klasyk nad klasyki. Prawdziwy poradnik podrywacza, ale nie tylko dla facetów. Kobieta też znajdzie tu sporo dla siebie. Gdy przeczytasz, to nauczysz się nie tylko podrywać i uwodzić, ale też przywiązywać do siebie. Druga kwestia jest też taka, że łatwiej będzie Ci się oprzeć podrywaczom, bo rozszyfrujesz ich sztuczki. Poznasz świat oczami mężczyzn, a to bezcenna wiedza.




3. Kup kochance męża kwiaty - Katarzyna Miler

Tytuł bardzo przewrotny, prawda? Jakoś od razu zachęca do czytania. Autorka jasno wykłada, jak unikać zdrady i co zrobić, kiedy któregoś pięknego dnia okaże się, że nasz luby poszedł w tango z jakąś zdzirą (fuck). Co zrobić w takiej sytuacji, jak wyjść z tego z twarzą i nie zwariować? Chcesz wiedzieć? Przeczytaj.




4. 100 zasad udanego związku -Harriet Lerner

Lubię takie zestawienia w stylu "5 sposobów na", "100 sposobów by", ale zawsze wydawało mi się, że w temacie związków to jakoś słabo wypada. No bo przecież związku dwojga ludzi nie można tak łatwo obłożyć zasadami i powiedzieć co jest ok, a co nie. Bo wiesz, ja tu powiedzieć facetowi na początku związku: "Kochanie, tu mam 100 zasad, dzięki którym będziesz moim wymarzonym księciem. Przeczytaj i podpisz". Wyobrażasz sobie to? Ja nie, ale będę przewrotna i stwierdzę, że książkę mimo wszystko warto przeczytać.




5. Zanim powiesz TAK - Debi Pearl

Stało się. Wszystkie znaki na niebie i ziemi mówią jasno, że "Twój" wyskoczy za jakiś czas z wiechciem (czyt. kwiatami), jakimiś odpustowym pierścionkiem i zapyta: Czy Ty Zdzisławo miałabyś przyjemność zostać moją żoną (czyt. sprzątaczką, kucharką, praczką, panią do towarzystwa pielęgniarką i psychologiem). Jezu, jakie mi zdanie wyszło... W każdym bądź razie taka chwila niedługo nastąpi. I co? Co powiesz? Zanim powiesz TAK, przeczytaj "Zanim powiesz TAK".




6. Mężczyzna od A do Z - Piotr Mart

Książka pozwala zrozumieć mężczyzn. Dosłownie rozszyfrować, o co im chodzi i czego potrzebują. Ten poradnik jest napisany z sensem i jak "krowie na rowie". Mart tłumaczy wiele zagadnień dotyczących uwodzenia, komunikowania się z mężczyzną i postępowania z nim. Czasami wydaje nam się, że facet to stworzenie z innej planety i w pewnym sensie tak jest. Żeby nad nim zapanować, trzeba je zrozumieć. Książka Mężczyzna od A do Z w pewnym zakresie to umożliwia. Pisze <w pewnym>, bo wiadomo, że nie każdy jest taki sam i trudno byłoby tutaj generalizować.

Znasz inne, ale ciekawe książki, które warto przeczytać w tym temacie? Nie bądź sknerą, podrzuć linka.