czwartek, 23 lutego 2017

Książki po angielsku ze słownikiem - szybka nauka angielskiego

Czytasz książkę i uczysz się angielskiego. Teraz to banalnie proste.


Książka po angielsku z polskim słownikiem? Przyznasz, że to doskonały pomysł. To świetna metoda nauki angielskiego. Takie 2 w 1 - czytasz książkę i jednocześnie uczysz się języka. Gdy wydawnictwo Ze Słownikiem zaproponowało, że pokaże mi swoje książki po angielsku, byłam sceptyczna. Kiedy dotarły, szczerze się w nich zakochałam.


Książki po angielsku ze słownikiem - nowa jakość nauki angielskiego


Pierwsza sprawa to estetyka wydania książek. One mi się naprawdę podobają. Są proste, takie bardzo "słownikowe". Po prostu klasyczne i niezwykle czytelne. Dobrej jakości papier i dokładny druk sprawiają, że książki czyta się przyjemnie i szybko.

W paczce od wydawnictwa ZeSlownikiem.pl były 3 książki, z czego dwie składały się z dwóch tomów, co w sumie dało aż 5 książek. Moje książki po angielsku ze słownikiem to:

  • Wehikuł czasu H. G. Wells'a
  • Dracula Brama Stokera - tom I i II
  • Wojna światów H. G. Wells'a - tom I i II



Każda książka jest po angielsku, a dodatkowo na zewnętrznym marginesie mamy słownik, zwierający wszystkie nowe słowa, które pojawią się w treści. Dodatkowo książki po angielsku mają też słownik najczęściej występujących słów, dzięki któremu można zrozumieć aż 70-80% treści i słownik wszystkich form, które występują w danej publikacji.

Krótko mówiąc - czytasz i od razu tłumaczysz sobie tekst. Publikacje są bardzo dopracowane i opatrzone słownikiem w taki sposób, że można zrozumieć niemal wszystko już przy podstawowej znajomości języka angielskiego. Nie będą rozwiązaniem dla tych, którzy nie znają angielskiego ani trochę. Są natomiast idealne dla tych osób, które:

  • Uczą się angielskiego i chcą przyspieszyć naukę.
  • Mają zamiar szlifować język angielski.
  • Chcą upiec dwie pieczenie na jednym ogniu - połączyć naukę z przyjemnością czytania.



W ofercie wydawnictwa Ze Słownikiem znalazły się pozycje klasyczne, między innymi Przygody Sherlocka Holmesa, W 90 dni dookoła świata, Alicja w krainie czarów czy Piotruś Pan.

Moim zdaniem książki ze słownikiem to bardzo trafiony pomysł. To taka nowość na polskim rynku wydawniczym i z pewnością idealna propozycja dla szkół i bibliotek, które chciałyby podejść do nauczania nowocześnie. Nie od dziś wiadomo, że naukę najlepiej jest połączyć z tym, co się lubi.

Jeżeli więc lubisz czytać książki i jednocześnie masz ochotę poprawić swój angielski, to w zasięgu ręki jest doskonały sposób. Oferta wydawnictwa stale się powiększa, ceny książek są przystępne jak na taką nietypową formę, a wydania naprawdę profesjonalne.

poniedziałek, 13 lutego 2017

Uwieść podświadomość. Psychologia reklamy - Robert Heath | Recenzja książki

Kupujesz i nawet nie wiesz dlaczego...

Wchodzisz do sklepu, rozglądasz się i wrzucasz coś do koszyka. Wydaje Ci się, że podejmujesz świadome wybory i masz rację. Tylko Ci się wydaje. Wydaje Ci się dlatego, że ktoś wcześniej postanowił uwieść Twoją podświadomość. No właśnie - "Uwieść podświadomość - psychologia reklamy" Roberta Heatha - ją dzisiaj wezmę na tapetę.


Uwieść podświadomość. Psychologia reklamy - Robert Heath

Wydawnictwo: GWP
Stron: 302

Uwielbiam reklamę, bo ona nie ma granic. Nie ma w niej tego punktu ostatecznego, którego przekroczyć się nie da. Nikt nie wyznacza tam szczytów, a jednocześnie ich osiągnięcie wcale nie jest takie trudne. Wystarczy zrozumieć, jak działa ludzki mózg i czego potrzebują ludzie. Ktoś, kto to wie, ma władzę nad każdym Twoim wyborem. To się może wydawać wręcz przerażające, ale uwierz mi - uwieść podświadomość wcale nie jest tak trudno.

Rober Heath w swojej książce prezentuje zagadnienia związane z psychologią komunikacji, wpływem emocji na odbiór kreacji reklamowych i nasze decyzje. Okazuje się, że nieprzypadkowo używasz konkretnej pasty do zębów albo chodzisz w ubraniach danej marki. Robisz to, bo spece od reklamy wiedzą jak Cię do tego przekonać. I oni nawet nie muszą robić tego wprost.

Pracuję w branży, więc wiem. Wystarczy odpowiedni dobór słów, kolorów, kształtów i jesteś nasz. Wpadasz w sidła marketerów, którzy doskonale znają drogę do Twojego portfela.

Uwieść podświadomość i wycisnąć klienta


Oczywiście to nie jest tak, że pod wpływem reklamy kupujesz niepotrzebne Ci rzeczy. Wręcz przeciwnie - kiedy w końcu coś masz, zaczynasz rozumieć, jak bardzo jest Ci to potrzebne. My o to dbamy. Robimy wszystko, byś miał święte przekonanie, że nasz krem jest lepszy od kremów "tamtych" (czytaj: złych, obłudnych, niewartych Twojej uwagi). Nasz krem da Ci długie życie, powodzenie w miłości, lepsze zarobki i wyższe oprocentowanie na lokatach. Uwierz w to.

Czy wspominałam, że kocham reklamę? Kocham ją za nieprzewidywalność. Za to, że kreacja, którą każdy skazał na niepowodzenie, okazuje się hitem. I za to, że ta, która miała być kurą znoszącą złote jajka, pozwoliła nam utopić kilkaset tysięcy. Kocham reklamę za te rozmowy z designerami, którym kończą się już kolory w palecie RGBT. Za sprzeczki z webmasterami, którzy rozróżniają 7 tysięcy grubości linii. W końcu za boje na placu tworzenia contentu, kiedy i tak w końcu okazuje się, że pierwsza wersja konwertowała najlepiej.

Za przykład może służyć pewna powszechna sytuacja: gdy widzimy płaczącą osobę, nasze neurony lustrzane naśladują pracę jej mózgu i sami również zaczynamy odczuwać smutek.*

*Ciekawe, no nie? Pamiętasz reklamę MiniRatki? Nie wzruszała Cię czasami?

Książka Roberta Heatha jest świetną propozycją dla tych, którzy chcą się przekonać, dlaczego kupują, dlaczego nie kupują i dlaczego marketerzy zawsze będą mieli robotę. ;) Od razu Ci podpowiem, że dlatego, iż wy klienci jesteście trudni. Niestety nie produkowano was masowo. Każdy jest inny, a to wymusza na nas taką różnorodność w podejściu. 


Psychologia reklamy - dla tych, którzy wiedzą, że się da


Czy Ty wiesz, ile my się musimy napocić, żeby reklama Cię przekonała? Ile kaw wypijamy, zanim w naszych głowach pojawi się jakiś pomysł? Czy Ty wiesz człowieku, jak trudno dzisiaj uwieść Twoją podświadomość? Jaki jesteś odporny, jaki skąpy i jaki zapatrzony w siebie? I dobrze, bo inaczej nasza praca przestałaby być czymś, co tak bardzo rajcuje.

A może sam/a pracujesz w reklamie? Może potrzebne Ci świeże podejście? Złamanie schematów, które mówią, że klienta trzeba ukochać, przytulić i zasłodzić? Nie. Jemu trzeba dać emocje, a im różniejsze one od tych, które dają inni - tym lepiej.

Robert Heath w swojej książce "Uwieść podświadomość. Psychologia reklamy" pokazuje, że klienta trzeba czasami wkurwić. Bo jak jest spokojny, to nas nie dostrzega. Nie widzi naszego super turbo durszlaka do klusek cienkich i grubych ani mopa, który sam myje i jeszcze odstawia się do kąta. Klientem trzeba wstrząsnąć albo kłaść mu coś do głowy tak długo, aż się to wgra jak na twardy dysk.

Niedobrzy marketerzy...

W reklamie jest tak - albo jesteś szczerym marketerem, albo jesteś dobrym marketerem. Z zasady można założyć, że szczery marketer nie jest dobry a dobry nie jest szczery. Amen i nie dyskutujemy. Tylko że kiedy stoisz po drugiej stronie barykady i naprawdę chcesz mieć jakiś wpływ na swoje decyzje, to może warto dowiedzieć się, jak działamy. Co stoi za tymi pięknymi banerami, wzniosłymi hasłami i pięknymi filmikami? Zobaczyć, co wykorzystujemy, żeby żyło Ci się lepiej...

Moim zdaniem konsumenci nie potrafili wytłumaczyć, dlaczego reklamy były tak dobre, ponieważ zupełnie nie zdawali sobie sprawy z ich oddziaływania.
 Nie mów, że Cię to nie ciekawi. Nie kłam, że nie chcesz wiedzieć, którą dziurą reklama opróżnia Twoją kieszeń...

piątek, 3 lutego 2017

Więcej niż słowa - Miles L. Patterson | Recenzja książki

Nic nie mówisz, a wywierasz wpływ. Niczego nie robisz, a inni Cię słuchają.

Pomyśl tylko - jakby to było, gdyby ludzie robili wszystko, czego Ty od nich chcesz? Gdybyś mógł przewidywać ich posunięcia i sterować decyzjami? Gdyby jeden rzut oka na ich twarz i ruchy dawał Ci całą wiedzę, jakiej w tym momencie potrzebujesz? Kręci Cię to? Więc sięgnij po "Więcej niż słowa" Milesa L. Pattersona. Obiecuję, że będzie ciekawie.

Więcej niż słowa. Niewerbalne wywieranie wpływu - Miles L. Patterson

Wydawnictwo: GWP 
Stron: 256

Znasz "Wywieranie wpływu na ludzi" Roberta Cialdiniego? Jeśli nie, to co tu robisz? To nie miejsce dla ludzi, którzy zawsze grają fair. To wpis dla tych, którym czasami chcą zrobić coś kosztem innych. Tak, bo wywieranie wpływu to tylko pięknie zaszpachlowane pojęcie manipulacji. Nie krętactwa. Zwykłej manipulacji. Co niektórzy ładnie zwą to perswazją. Anyway. "Więcej niż słowa" nie tłumaczy jak negocjować. Pokazuje po prostu, co rządzi ludźmi. Co popycha ich do działania, a co zatrzymuje. Tłumaczy, który wihajster w głowie jest odpowiedzialny za takie, a nie inne kroki.

Książka rozbita jest na 10 rozdziałów. Początek nieco nudny. Powiedziałabym wręcz, że akademicki, ale nie zrażaj się. Brnij dalej, bo później czeka Cię nagroda. Patterson pokazuje wzorce, jakie rządzą komunikacją niewerbalną, omawia zagadnienia wywierania wpływu i budowania odpowiedniego wizerunku. Wszystko okraszone jest wynikami badań i przykładami.

Zwykle mówiący patrzą na słuchających mniej niż słuchający na mówiących. Jednym z powodów tego jest fakt, że mówienie wymaga większego wysiłku umysłowego niż słuchanie.



Zrobisz, co zechcę


Nie, "Więcej niż słowa" Milesa L. Pattersona to nie jest książka ucząca samej manipulacji. Ona rozkłada ją na czynniki pierwsze. Pokazuje, co działa, ale najważniejsze jest tutaj to, że dowiesz się, DLACZEGO dana postawa działa. Jeżeli nie wierzysz w perswazję albo wydaje Ci się, że masz z nią do czynienia bardzo rzadko, to możesz się naprawdę zdziwić.

Wiesz, dlaczego warto przeczytać tę książkę? Nie chodzi już o to, żeby uczyć się wywierania wpływu. Tutaj ważniejsze będzie to, że poznasz, kiedy jesteś takiemu wpływowi poddawany, dlaczego mu ulegasz, a może nawet jak się przed nim bronić.

Manipulacja jest wszędzie. W telewizji, w drogerii, w szkole, w domu, w związku i w sieci. Raz lepsza, raz gorsza, ale jest i będzie jej coraz więcej. I nie dlatego, że komuś się tam nudzi. Ona po prostu działa, a skoro są z niej efekty, to dlaczego by nie?

Pod wpływem manipulacji subskrybujesz youtubera.

Manipulacja sprawia, że kochasz kogoś, kto ma Cię w nosie.

Przez manipulację wybierasz papier toaletowy Remini.

Dzięki manipulacji czytasz ten wpis. No cóż... gdyby nie książka, to ja teraz piłabym drinka z palemką, zamiast pisać. ;)

 

Ciągle wysyłasz sygnały


Czy tego chcesz, czy nie - wywierasz wpływ. W większości przypadków nieświadomy albo po prostu nienazwany. Przecież jak chodzisz do sklepu, to po co uśmiechasz się do ekspedientki? Dlatego, że ma ładną broszę? Oczywiście, że nie. Robisz to, bo wiesz, że da Ci to lepsze traktowanie, może jakąś ofertę "spod lady" i tak dalej. Tak więc kto bez winy, niech pierwszy rzuci kamieniem...

Feromony i inne sygnały chemiczne wpływają również na pocałunki. Z niektórych badań wynika, że złożona mieszanka chemicznych i neuronalnych sygnałów pobudzonych pocałunkiem informuje o dopasowaniu i odpowiedniości genetycznej potencjalnego partnera.

Musisz natomiast wiedzieć, że celem autora nie było samo uczenie manipulacji. Dla niego komunikacja niewerbalna to po prostu coś w rodzaju pasji. Kręci go widocznie jej zgłębianie, testowanie i odkrywanie prawideł nią rządzących. Dlatego też książka nie jest podana w stylu "weź idź tam wszystkich zrób teraz w konia", tylko "dowiedz się, zrozum, a nawet sprawdź". To zasadnicza różnica.

Nie nakłaniam Cię do manipulacji. Ależ skąd... Ale przeczytać możesz, prawda? Dobra postawmy sprawę jasno: powinieneś. :) Książkę znajdziesz np. tutaj - Więcej niż słowa.

Miłej lektury. I nie szalej mi tam.

niedziela, 13 listopada 2016

13 powodów, dla których warto czytać dzieciom

Jedną z najlepszych rzeczy, które możesz zrobić dla swojego dziecka, jest czytanie mu książek. Nawet jeżeli Ciebie do tego nie ciągnie, zrób to dla swojego malucha. Czytanie dziecku książek ma ogromny wpływ na jego rozwój. Sprawdź, dlaczego warto czytać dzieciom i bądź lepszym rodzicem.


Dlaczego warto czytać dziecku?


1. Dziecko poznaje świat za pomocą książek

Historie zawarte w książkach mogą być całkiem inne od tych, które dziecko zna na co dzień. To uczy go, że świat ma wiele odsłon i tak wiele jest do przeżycia. Książki pokazują różne możliwości, różne cele i różnych bohaterów. To otwiera dziecko na świat różnorodności i w pewnym sensie uczy też akceptacji.


2. Książki uczą rozróżniać dobro od zła

Poznanie związków przyczynowo-skutkowych sprawia, że dziecko zaczyna rozumieć, co jest dobre, a co złe. Potrafi odróżnić zachowania społecznie akceptowalne od tych, których się nie toleruje. Dziecko zaczyna rozumieć, jakie konsekwencje może mieć złe postępowanie.


3. Książki poszerzają zasób słownictwa dziecka

Czytanie dziecku książek jest najlepszym sposobem na to, by uczyć go ambitnego słownictwa i pomóc w wysławianiu się. Dzieci bardzo szybko zapamiętują i uczą się przez naśladownictwo. Słuchanie bajki lub fragmentu powieści może mieć ogromny wpływ na to, jak dziecko będzie się wysławiać. Dlatego też musisz zwrócić uwagę na to, co dziecku czytasz i czego go w ten sposób go uczysz.


4. Dzięki książkom dziecko myśli abstrakcyjnie

Konieczność wyobrażania sobie pewnych scen sprawia, że dziecko rozwija wyobraźnię. Łatwiej jest mu konstruować obrazy w swojej głowie, a to pomoże mu w późniejszych lekcjach przedmiotów technicznych i ścisłych. Umożliwi też wytworzenie zmysłu estetycznego i wyobrażanie sobie różnych kompozycji.


5. Czytanie książek sprawia, że dziecko się uspokaja

Rozdział wciągającej książki bądź ciekawa bajka mogą uspokoić dziecko i wytłumić jego negatywne emocje. W dzisiejszym świecie coraz więcej dzieci cierpi na niemożność skupienia uwagi. Dobra książka pomaga osiągnąć ten stan.


6. Słuchanie książkowej historii ułatwia zasypianie

Monotonny głos rodzica i słowa płynące do uszu dziecka mogą być doskonałym sposobem na to, by utulić je do snu. Trzeba tylko pamiętać, by czytać dziecku przed zaśnięciem coś spokojnego (bez energicznej fabuły).


7. Wspólne czytanie książek wzmacnia więź między rodzicem a dzieckiem

Dla dziecka nie ma nic lepszego niż wtulenie się w rodzica i spędzenie z nim trochę  czasu. Tym bardziej, gdy mama czy tata dużo pracują i poświęcają maluchowi niewiele uwagi. Wspólne czytanie np. przed zaśnięciem może się stać prawdziwym rytuałem, który buduje więź na linii rodzic-dziecko.



8. Czytanie dziecku uczy go koncentracji

Konieczność skupienia się na konkretnych wydarzeniach lub danym bohaterze sprawia, że dziecko nieświadomie uczy się koncentracji na wybranym wycinku rzeczywistości. To pozwala mu włączyć logiczne myślenie i analizę, by dokładnie zrozumieć daną sytuację.


9. Czytanie książek pomaga się dziecku rozwijać

Książki rozwijają nie tylko dorosłych, ale i dzieci. Dzieci może nawet bardziej, bo są one jak gąbka i chłoną wszystko, co do nich dociera. Warto czytać książki dziecku dlatego, że dzięki temu nauczymy go poprzez swego rodzaju zabawę. Dziecko nie będzie zmuszone do wykonywania żadnej czynności. Będzie biernym słuchaczem, który jednocześnie chłodnie wiedzę.


10. Czytanie stanowi zachętę do sięgania po książki w przyszłości

Dziecko przyzwyczajone do książek traktuje je, jako integralny element swojego życia i w przyszłości chętnie po nie sięga. Czytanie książek jest dla niego wtedy czymś naturalnym, a nie przykrą koniecznością.


11. Czytanie książek może być dla dziecka wspaniałą rozrywką

Zabawne historie, charakterystycznie bohaterowie, dreszczyk emocji - to wszystko może być doskonałą rozrywką. Książki są czasami w stanie dać dziecku więcej niż filmy czy gry. Czytając dziecku książkę, nie podsuwasz mu wszystkiego na tacy, dajesz wędkę, a nie rybę i to jest piękne. Jeśli stworzysz atmosferę, dekorację, zaczniesz modulować głos czy naśladować książkowego bohatera, to dziecko będzie wniebowzięte.


12. Czytanie uczy współczucia, przyjaźni i miłości

Dzięki książkom dziecko poznaje, czym są uczucia, dlaczego są ważne i jak je okazywać. Zaczyna rozumieć, na czym polega przyjaźń, czym jest miłość, co to empatia, pomoc bliźniemu czy wsparcie.


13. Obcowanie z książkami zachęca dziecko do późniejszej nauki

Jeżeli czytasz dziecku książki, to automatycznie oswajasz go z nimi i sprawiasz, że są przez niego postrzegane pozytywnie. W przyszłości dziecko nie będzie miało aż takich oporów przed nauką, bo będzie wiedziało, że czytanie i dowiadywanie się nowych rzeczy jest po prostu fajne.

To jak, będziesz czytać swojemu dziecku? ;)

piątek, 4 listopada 2016

Praca 2.0. Nie ukryjesz się przed rewolucją rynku pracy - Sergiusz Prokurat | Recenzja książki

Już wkrótce maszyny mogą całkowicie zastąpić Twoją pracę.

Żyjesz w czasach rewolucji na rynku pracy. Stare zasady padają. Nadchodzi całkiem nowa rzeczywistość. Jak sobie poradzić? Jak nie zginąć na rynku?

"Praca 2.0. Nie ukryjesz się przed rewolucją na rynku pracy" autorstwa Sergiusza Prokurata to propozycja dla tych, którzy nie chcą stracić swojej pozycji albo chcą ją dopiero zbudować. Książka tłumaczy nam zmiany, jakie mają miejsce na rynku pracy i pokazuje jak się do nich dostosować. Technologia zastępuje obecnie pracę coraz większej ilości ludzi. Praktycznie każde zadanie może dziś wykonać maszyna lub aplikacja multimedialna. Gdzie w tym miejsce dla Ciebie, jako dla pracownika czy szefa?

Praca 2.0

Praca 2.0 Nie ukryjesz się przed rewolucją rynku pracy - Sergiusz Prokurat

Wydawnictwo: One Press
Stron: 200

Produkcja jest masowo przenoszona do Chin i tych krajów na świecie, w których praca kosztuje grosze. Skomplikowane zadania, które do tej pory wykonywał człowiek, dziś wykonuje maszyna. Ta natomiast czasami nawet nie potrzebuje niczyjego nadzoru, a i tak jest znacznie bardziej produktywna. Liczba miejsc pracy maleje, a postęp może się przyczynić do totalnego bezrobocia.

Ogromny wpływ na rynek pracy ma wirtualna rzeczywistość. Z jednej strony rewolucja technologiczna pomaga nam w życiu, z drugiej natomiast stanowi zagrożenie, bo w pewnym momencie możemy stać się po prostu... niepotrzebni.

Jak nie dać się zniszczyć na rynku pracy?


Pewność posiadania pracy warunkowana jest nie tylko Twoim zawodem, ale też szeregiem działań, jakie podejmujesz w związku ze swoją karierą. Pewność zatrudnienia masz tylko wtedy, kiedy stajesz się specjalistą, którego technologia nie jest w stanie zastąpić. Ogromną rolę odgrywa tutaj właśnie wspomniany wcześniej internet. To umiejętność wykorzystania jego możliwości może przyczynić się do zbudowania pozycji tak silnej, że nic nie będzie w stanie stać się dla niej alternatywą.


Sergiusz Prokurat w książce "Praca 2.0" jasno zaznacza, że w dzisiejszych czasach liczy się specjalistyczna wiedza, kontakty i umiejętność zbudowania marki osobistej. Całości dopełnia znajomość lokalnego rynku.

By osiągnąć sukces w następnej dekadzie, jednostki nie tylko muszą być przewidujące - muszą też zręcznie poruszać się po szybko zmieniających się formach pracy i wymaganych umiejętnościach.

Musimy być na bieżąco z kolejnymi skokami technologicznymi, które już teraz wymagają od nas "zapominania" wiedzy, która do tej pory uznawana była za podstawę i czynnik sukcesu.

Nie będą przestawiać Ci danych liczbowych ani wykresów, które umieszczone są w książce. Nie chcę straszyć statystykami. To nie jest konieczne. Ważne jest, by zrozumieć, że rynek pracy się zmienia i to drastycznie. Dziś może nie zauważamy tego na każdym kroku. Może nawet nas to nie dotyczy, ale za kilka czy kilkanaście lat każdy z nas odczuje pchnięcie "obosiecznego miecza" zarysowanego w książce. Trzeba być na tę chwilę przygotowanym. Już dziś warto zrobić krok w kierunku przeistoczenia się w specjalistę, któremu niestraszne roboty ani praca chińczyków.

Praca 2.0 w pracy

Praca 2.0 - książka, którą warto przeczytać


Przyznam szczerze, że kiedy wzięłam w ręce książkę "Praca 2.0", miałam wrażenie, że będzie to nudne, filozoficzne gadanie o tym, że jest źle i będzie jeszcze gorzej. Myliłam się. Tak, jak też się czasami mylę. :) Książka jest rzetelnie opracowana. Ma w sobie taką nutkę prekognicji, chociaż może to złe słowo. W każdym razie autor dokładnie analizuje rynek pracy i na tej podstawie jest w stanie wysnuć daleko idące wnioski. Te natomiast nie są optymistyczne. Przedstawione argumenty mnie przekonały.

Już wcześniej wiedziałam, że bez podjęcia jakichś kroków, za parę lat można się obudzić z ręką w nocniku. A przecież nikt nie chce pogorszenia jakości życia i swojego statusu. Chcemy, by było nam lepiej, a więc musimy coś z tym zrobić. Zainwestować w siebie, bo tylko to sprawi, że będziemy niezastąpieni.

Jeżeli boisz się, że w przyszłości możesz stać się pracownikiem, którego nikt nie chce - przeczytaj. Jeśli już dziś jesteś gwiazdą, która nie ma sobie równych - nie czytaj. Decyzja należy do Ciebie.

wtorek, 1 listopada 2016

Życie po życiu - Reymond A. Moody | Recenzja książki

Umrzesz i to jest pewne, ale co będzie potem?

To się niedługo zdarzy. Wydasz ostatni oddech. Ostatni raz otworzysz oczy i ostatni raz je zamkniesz. Może za 50 lat, a może jutro. Tego nie wiesz. Tylko co będzie później? Znikniesz? Rozpłyniesz się, czy po prostu pójdziesz gdzie indziej? Leon Denis w książce "Życie po śmierci" pokazuje, co się z Tobą stanie.


Życie po życiu - Raymond A. Moody

Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Stron: 308

Starożytne cywilizacje wierzyły, że po śmierci człowieka czeka inne życie. Że nie odchodzimy tak na zawsze, tylko zmieniamy formę. One wierzyły, że dusza jest nieśmiertelna, a w zaświatach czeka ją nieco inne, ale też życie. Faraonom do grobu wkładano wszystko to, co posiadali, stąpając po ziemi. Skrupulatnie dbano, by niczego nie zabrakło.

Biblia mówi, że dusza nie umiera. Każda religia nawiązuje do życia pozagrobowego. No więc dlaczego my w to nie wierzymy? Dlaczego wydaje nam się, że wyciągniemy kopyta i będzie po sprawie? Leon Denis w książce "Życie po życiu" przekonuje nas, że będzie całkiem inaczej.

Życie po życiu. Gdzie pójdziesz, kiedy już odejdziesz?


Tysiące doniesień ludzi z całego świata nie może być zbiorową halucynacją. Ludzie, którzy przeżyli śmierć kliniczną, mówią jasno: umieranie jest cudowne. Widzisz wszystko, patrzysz na swoje martwe ciało z góry i nic Cię ono nie obchodzi. Nie czujesz bólu, doznajesz miłości i nie chcesz wracać do ciała. Spotykasz bliskich zmarłych, anioły i trafiasz do świata, w którym nie ma nic oprócz miłości. Czujesz obecność Boga. Jest Ci ciepło i przyjemnie, a troski ziemskiego życia odchodzą.

Tysiące ludzi czuło to samo. To nie były omamy niedotlenionego mózgu. Pacjenci w czasie śmierci klinicznej byli w stanie zarejestrować to, co mówili lekarze i pielęgniarki podczas akcji reanimacyjnej. Widzieli treść dokumentów położonych na szafach i kolor sznurówek butów lekarzy. Jak to do ciężkiej cholery możliwe?

Jesteś nieśmiertelny - uwierz w to


Nie umierasz. Po prostu "zmieniasz stan skupienia". Idziesz tam, skąd przyszedłeś. Wracasz do źródła. "Życie po życiu" przedstawi Ci aż nadto dowodów na to, że nie umrzesz naprawdę. Umrzesz na niby. Znikniesz tutaj, a pojawisz się gdzie indziej. I najprawdopodobniej dane Ci będzie wybrać gdzie i kiedy pojawisz się ponownie. Bo zrobisz to. Przyjdziesz tu jeszcze raz. Po raz kolejny włożysz na siebie ciało. Od nowa nauczysz się chodzić i mówić. Jeszcze raz to wszystko przejdziesz i tak w nieskończoność.

Moody przestawia w swojej książce bardzo realistyczną teorię życia po śmierci. Wszystko składa się w logiczną całość. Te puzzle pasują do siebie niezwykle dokładnie. Jestem zauroczona tą książką. Tak dokładnie wpasowuje się ona w mój światopogląd. Wierzę w każde słowo w niej zawarte. To jest taka wiara granicząca z pewnością. To w pewien sposób uspokaja, bo jak coś nie uda się teraz, to... jeszcze będzie okazja.

Przenikała mnie cudowna radość, nie ma w języku ludzkim słów, żeby to opisać. A jednak nie nadszedł jeszcze mój czas, bowiem natychmiast z drugiej strony ukazał się wuj Carl, który umarł wiele lat temu. Zagrodził mi przejście mówiąc: "Wracaj. Jeszcze nie skończyłaś swej pracy na ziemi. Teraz wracaj". Nie chciałam wracać, ale nie miałam wyboru i natychmiast znalazłam się z powrotem w moim ciele. Poczułam okropny ból w piersi i usłyszałam, jak mój synek płacze i woła: „O Boże, wróć mi moją mamę!"
To niemożliwe, by umierający mózg tworzył dokładnie takie same wizje u tak wielu osób. To niemożliwe, by wymyślili oni detale, których przecież w stanie śmierci klinicznej nie mogli widzieć. W końcu to niemożliwe, byśmy byli stworzeni tylko tak na chwilę i tylko jako ciała. Przecież dobrze wiemy, że jest w nas coś więcej. Nie tylko mózg, nie tylko krew, kości i mięśnie. Jest jeszcze jakaś cząstka w środku, a ciało to tylko ubranie dla niej.

"Życie po życiu" Reymonda A. Moody'ego pokazuje śmierć z bliska. Widzianą oczyma tych, którzy umierają. To bezcenne źródło wiedzy na temat wydarzeń, które będą nas czekać.

Byłam przy mojej ciotce staruszce podczas jej ostatniej choroby, która trwała bardzo długo. Pomagałam ją pielęgnować; przez ten cały czas cała rodzina modliła się, żeby odzyskała zdrowie. Kilkakrotnie przestawała oddychać, ale te modlitwy przywracały ją znowu do życia. Wreszcie któregoś dnia spojrzała na mnie i powiedziała: "Joan, ja już tam byłam, tam jest bardzo pięknie. Chciałam zostać, ale nie mogę, dopóki się modlicie, żebym została z wami. Wasze modlitwy zatrzymują mnie. Proszę, nie módlcie się więcej". Spełniliśmy jej prośbę i wkrótce potem moja ciotka umarła.
Książka "Życie po życiu" to rzetelnie opracowana publikacja, która wprowadza wiele światła do naszego przekonania o śmierci. I co najważniejsze minimalizuje strach przed nią. Nie musisz w to wierzyć, ale może warto przyjrzeć się temu z bliska.

Przecież kiedyś wszyscy umrzemy. Po co bać się tego teraz, skoro okazuje się, że wcale nie będzie tak tragicznie. Może będzie nawet pięknie. Może śmierć to tylko przejście. Przebranie się w inny płaszcz.