poniedziałek, 26 września 2016

Książki, które warto przeczytać - o modzie

Nie masz nawet pojęcia, jak bardzo zainteresowałam się ostatnio ideą minimalistycznej garderoby i stylu w ogóle. Zrobiłam prawdziwą rewolucję w swojej szafie. Wyrzuciłam... 90% ubrań! To było dosłowne szaleństwo. Pomagały mi książki o modzie i blogi. Miałam fantastyczną przygodę i coraz bardziej zbliżam się do momentu, kiedy będę mieć szafę idealną. Dzisiaj pokażę ci modowe książki warte przeczytania. Może Tobie też pomogą.

Książki, które warto przeczytać - o modzie



1. (Nie) mam się w co ubrać - Charlize Mystery

Książka Karoliny Glinieckiej to idealna propozycja dla tych kobiet, które otwierają szafę i mówią: "Nie idę. Nie mam co na siebie włożyć". Karolina tłumaczy, jak wyglądać dobrze, ubrać się szybko i przy okazji nie stracić majątku. Autorka jest popularną blogerką, która słynie z dobrego stylu i inwencji w tworzeniu stylizacji. Lektura to naprawdę przyjemność, a do tego też inspiracja do wprowadzenia zmian. Nie wiem jak Ty, ale ja sumiennie stosuje rady i mam zamiar wyglądać, jak milion dolarów. Co ja mówię - jak 10 milionów.



2. Jak czytać modę - Fiona Ffoulkes

Poznaj modowe sekrety i naucz się w końcu, co z czym można zestawiać, a co nie wygląda dobrze. Ja wiem, że modowy świat to meandry, w których łatwo się pogubić. Przyznam się szczerze, że kiedyś byłam fatalnie ubrana i w ogóle nie zdawałam sobie z tego sprawy. Szafa była pełna przypadkowych, kolorowych i niepasujących do siebie ciuchów. Dzięki książkom takim jak ta wprowadziłam prawdziwą rewolucję. I jestem z tego bardzo zadowolona.



3. Szefowa swojej szafy - Monika Jurczyk

Książka, którą powinna przeczytać każda kobieta biznesu. Monika Jurczyk uczy jak ubierać się do pracy. Autorka pomaga Ci osiągnąć modowe cele za pomocą czterech kroków:

  • Poznania sylwetki
  • Określenia typu kolorystycznego
  • Określeniu rodzaju wykonywanej pracy
  • Znalezieniu elementu, który będzie Cię wyróżniał
Ja pracuję w biurze i dla mnie ta książka to prawdziwy skarb. Tym bardziej że mój styl stał się ostatnio bardzo elegancki, wręcz paryski. Jeżeli też kręcą Cię takie klimaty, to polecam.




4. Elementarz stylu - Katarzyna Tusk

Nie czytam bloga Kasi Tusk, ale jej książką jestem zachwycona. Stylizacje Katarzyny oceniane są jako bezpieczne i bardzo odtwórcze, ale to akurat mi odpowiada. Jestem daleka od mieszania krat, kwiatów i grochów, czy atłasu ze sztruksem. Lubię, gdy jest prosto i ponadczasowo, a ta książka właśnie tego uczy. Kasia proponuje nieskomplikowane zestawy i tłumaczy, jak ubrać się dobrze, ale nie zastanawiać godzinami nad stylizacją. Jestem na tak.



5. Lekcje Madame Chic -  Jennifer L. Scott

Zestawienie "Książki, które warto przeczytać" byłoby niekompletne, gdyby nie sławne "Lekcje Madame Chic". Książka jest na wskroś doskonała i nauczy ubierania się dosłownie każdego. Nawet najbardziej oporną bestię. Lekcje są bestsellerem na rynku amerykańskim, a ja czaję się już na drugą pozycję autorki, czyli "Szkoła wdzięku Madame Chic".




6. Slow fashion. Modowa rewolucja - Joanna Glogaza

Mój bezkonkurencyjny hit. Z tej książki nauczysz się, jak zbudować małą szafę, w której wszystko, będzie do siebie pasować. Dowiesz się, jak kupować mniej rzeczy, ale lepszej jakości i tworzyć z nich ogromną ilość zestawów. W końcu zaczniesz otwierać szafę z przyjemnością. Joanna prowadzi bloga styledigger.com, którego dosłownie kocham i którym przez cały czas się inspiruje. Na modowe problemy zawsze Glogaza.




7. Zawsze szykowna. Sekrety ponadczasowego stylu, urody i seksapilu Francuzek - Jett Tish

Francuzki, a już w ogóle paryżanki, znane są ze swojego prostego i zawsze zachwycającego stylu. Jett Tish uchyla rąbka tajemnicy i pozwala nam zrozumieć, na czym polega ich sekret. Książka traktuje nie tylko o ubieraniu się, ale też odżywianiu i pielęgnacji ciała. Czytasz rady, które po prostu nigdy nie wyjdą z mody. Każda chwila spędzona z tą książką to inwestycja w przyszłość.





8. Księga stylu Coco Chanel - Karen Karbo

Naucz się ubierać na przykładzie Coco Chanel. Poznaj jej styl, spojrzenie na modę i inspiracje. Nie uwierzysz jak wiele z dzisiejszych ubrań to pomysł Coco. Jej wizja będzie chyba wieczna. No chyba, że niedługo zaczniemy się ubierać w folię aluminiową. :)




9. Rzeczowo o modzie męskiej. Poradnik - Michał Kędziora

Propozycja dla panów, bo ich nie mogę przecież zaniedbać w tym wpisie. Książka nie byle jaka, bo autorstwa Mr.Vintage - najpopularniejszego męskiego blogera modowego. Ta książka uczy mody od podstaw. Jak dobrać krawat, gdzie i co kupować, co z czym łączyć, jak rozpoznawać tkaniny i wiele, wiele innych. Będzie doskonała na prezent. Jest w twardej oprawie i naprawdę elegancko wydana.



10. Ekskluzywny menel - Kamil Pawelski

Drugi top bloger modowy, czyli Ekskluzywny menel postanowił długo nie szukać tytułu dla swojej książki. Nazwał ją tak samo, jak bloga - po prostu Ekskluzywny menel. Kamil robi prawdziwą furorę w świecie mody, a jego książka - no cóż - bywa przydatna. Na pewno spodoba się panom, którzy chcą czuć się elegancko i męsko, ale nie mogą przekonać się do ciągłego noszenia garnituru.

Znasz inne książki warte przeczytania? Nie bądź samolub - podziel się. :)
 

piątek, 23 września 2016

Liebster Blog Awards, czyli poznaj mnie bliżej i zaprzyjaźnijmy się

Nie biorę udziału w żadnych blogowych zabawach. Nie dlatego, że mi się nie chce. Ja po prostu nigdy nie wiem, co się dzieje, a nawet jak wiem, to akurat nie mam wtedy czasu. Ale dziś będzie inaczej. Dziś masz okazję poznać trochę Kingę. Wykorzystaj okazję, bo druga może się szybko nie trafić.


Do LBA nominowała mnie Magda z bloga http://jeszczetylkorozdzial.blogspot.com i niniejszym odpowiadam na jej pytania.

 
1. Jaki gatunek literacki uważasz za swój ulubiony?

Książki kontrowersyjne (ten gatunek powstał 3 sekundy temu). Bo wiesz, ja kocham wszystko, co nieznane, zakazane i skomplikowane. Kocham czytać Danikena, Davida Icke, uwielbiam tajemnice II wojny światowej, historie o UFO, zaginionych cywilizacjach i tak dalej. Uwielbiam odkrywać, penetrować i dziwić się. Często czytam też poradniki, bo ja jestem praktyczna baba i lubię po prostu dużo wiedzieć.

2. Co skłoniło Cię do założenia bloga?

Blog o książkach był naturalną konsekwencją mojego zamiłowania do książek. Historia jest prosta jak budowa cepa. Po prostu pociągało mnie prowadzenie bloga i gdzieś przeczytałam, że najlepiej blogować o tym, co lubimy i na czym się znamy. 

3. Od jakiej książki rozpoczęłaś swoją przygodę jako czytelnik? (mam na myśli książkę przeczytaną dla przyjemności, nie na język polski.

Pamiętam to dokładnie. Pierwszą, przeczytaną absolutnie z własnej woli książką był Hobbit Tolkiena. Nie wiem, dlaczego akurat ta, ale podjarała mnie wtedy ma maksa. Pamiętam, że po przeczytaniu postanowiłam, że też napiszę swoją książkę o smokach. Oczywiście zaczęłam od razu, a dodam, że byłam jeszcze wtedy bajtlem. :)

Fajne, nie?

4. Czy pasję do czytania wyciągnęłaś/łeś z domu?

Nie. W moim domu nikt nie czyta. U mnie wielbią telewizor, a ja jestem czarna owca i czuję się z tym przezajebiście.

5. Jakbyś miał/a wskazać ulubioną powieść, co by to było?

Nie da się. Film mogę wskazać i piosenkę, ale książki nie. 

6. Co sądzisz o dedykacjach w darowanych książkach? Masz jakąś ukochaną w swoich zbiorach?

Jeżeli chodzi o dedykacje do książek, to tutaj zgromadziłam dość pokaźną listę: http://www.literutopia.pl/2015/07/dedykacja-do-ksiazki-na-slub-komunie-18.html

Nie mam nic przeciwko dedykacjom, ale wkurza mnie jedno. Jeżeli sam autor zgłasza się do mnie, by przesłać książkę do recenzji, a ona dochodzi bez jego autografu. Drodzy autorzy - nieważne czy macie popularność Grocholi, czy jesteście debiutantami. Cudowne jest, gdy podpisujecie się na książce. Ja to kocham i wnioskuję o przysyłanie książek z podpisami.

7. Co preferujesz: książka papierowa czy e-book? Dlaczego?

Papier to papier, ale i e-booki mają swoje zalety (http://www.literutopia.pl/2012/10/dlaczego-wybieram-ebooka.html). Książki elektroniczne wybieram często dlatego, że pewnych pozycji nie mogę znaleźć w wersji tradycyjnej. Ale tak czy inaczej kocham papier. Wiesz, ten zapach (najlepiej starej książki), szelest kartek. To uczucie, gdy trzymasz w dłoniach coś, co Cię tak bardzo interesuje. To jest fajne.

8. Jaka postać literacka wzbudziła w Tobie najwięcej negatywnych emocji? Której nie lubisz?

Nie cierpię Ani z Zielonego wzgórza. Paskudny rudzielec.

9. Która ekranizacja książki podobała Ci się najbardziej?

Szczerze? Nie podobała mi się żadna ekranizacja, którą obejrzałam po przeczytaniu książki. Filmy są siłą rzeczy wyprane z wielu fragmentów. Pamiętam jaką katorgą było oglądanie Kodu Leonarda da Vinci. Przez cały film kpiłam z jego jakości i denerwowałam wszystkich komentarzami, że:

"To nie tak było"
"A przeinaczyli, bo w książce to było, że..."
"Boże, ale skrócili"
"Ten biały inaczej w książce robił"

10. Czym, poza prowadzeniem bloga, zajmujesz się w życiu?

 Jestem copywriterem, czyli specjalistą od wszystkiego. :)

11. Jaką masz radę dla początkującej blogerki? :)


A zaparz se babo kakao i chwilę się zastanów, czy na pewno znajdziesz na to czas. Jak zaczniesz, to trudno będzie Ci przestać. Jednocześnie będziesz też pomstować na cały świat, że ci się bloga zachciało, a teraz tyle roboty. :)

A tak na poważnie, to rób to, co kochasz, a resztę miej w... no wiesz. Jedyne reguły ustalasz Ty sama.

Do zabawy nominuję... Nikogo. Czemu? Patrz zdanie wyżej.

środa, 21 września 2016

Coaching drogi - Robert Kozłowski | Recenzja książki

Coaching, czyli ja sobie to chyba inaczej wyobrażałam...

Pocoachowałam się trochę. A co. Gdy przyszła do mnie "książka" Coaching drogi Roberta Kozłowskiego, to miałam wrażenie, że wysłano mi pustą kopertę. Zaglądam do tej koperty, a tam jednak coś na spodzie jest. Była książeczka w formacie mniejszym niż A5, ale w kolorowej, pełnej życia okładce. A w środku? No właśnie. Żeby się dowiedzieć, musisz przejść niżej.

Coaching drogi

Coaching drogi - Robert Kozłowski

Stron: 84
Wydawnictwo: Psychoskok

Książeczka jest dosłownie mikroskopijna, ale w sumie ma to konkretny cel. Traktuje przecież o bardzo wąskim zakresie tematycznym, a tak naprawdę o metodzie autorstwa coacha Roberta Kozłowskiego. Kozłowski stworzył swój plan coachingowy, który nazwał coachingiem drogi.

Czym jest coaching drogi?


W coachingu drogi chodzi o to, by prowadzić klienta przez wszystkie etapy jego zmiany, ale niczego nie narzucać. Książka Coaching drogi uczy, jak zadawać otwarte pytania i wręcz "zmuszać" osobę coachowaną do samodzielnego szukania rozwiązań i realizowania swoich celów. Z pozycji Kozłowskiego dowiadujemy się, że coach:

  • Nie powinien niczego narzucać.
  • Nie ma prawa sugerować klientowi właściwych wyborów.
  • Nie może oceniać klienta.
  • Powinien traktować coachowanego jako osobę zdolną i kreatywną.

Zawsze miałam wrażenie, że coachowie mówią "zrób tak i tak" albo "tego nie rób". Tutaj natomiast dowiadujemy się, że zadaniem coacha jest aktywnie słuchać, ciągle zadawać pytania i chwalić klienta. Coach ma towarzyszyć klientowi w drodze do celu i pomagać mu w odkryciu własnego potencjału. Jego zadaniem nie jest przejście drogi za klienta, tylko towarzyszenie mu w niej na zasadzie partnerskiej relacji.


Czy Coaching drogi jest tylko dla coachów?


Absolutnie nie. W książce znajdziesz pytania, które możesz zadać sobie samemu lub jakiejś bliskiej osobie. Na pewnym poziomie ta książka uczy podstaw coachingu. I tutaj mamy taką zaletę, że przecież nie trzeba być profesjonalnym coachem, by pomóc sobie lub znajomej osobie w dojściu do czegoś, o czym się marzy.

Książka napisana jest prostym językiem, a rozdziały są krótkie i konkretne. Naprawdę wolę taką formę niż ciągłe lanie wody po to, by stron było więcej. Dzięki krótkiej formie książkę można dosłownie "połknąć" w jedno popołudnie, a jeszcze zostanie czasu na to, żeby zrobić pranie i później to pranie wyprasować. ;) (nie łaź w pomiętym).

Zestaw gotowych pytań naprawdę zmusza do myślenia. Ja sama byłam zdziwiona swoimi odpowiedziami. Każda taka pozycja wnosi w moje życie ogromną wartość, bo uczy mnie odkrywać własne wnętrze i rozpoznać swoje prawdziwe potrzeby. To tak jakby zajrzeć w głąb siebie i odkryć coś, czego do tej pory się nie widziało.

Wierzę, że odpowiedź jest różna w zależności od tego, jak zada się pytanie. Uczmy się zadawać pytania poprawnie, bo tak wiele jest w nas jeszcze do odkrycia. Amen.

Książkę możesz zgarnąć tutaj: Coaching drogi
 

niedziela, 18 września 2016

20 miejsc, w których możesz użyć książki, by wkurwiać ludzi

Pokażę Ci, gdzie możesz "czytać książki" i jak przy okazji wkurwić masę ludzi. Zdziwisz się jakie to proste. Przygotowałam kompleksową instrukcję i zestaw pomysłów na najbliższe 3 tygodnie. Bez zbędnego przedłużania - po prostu zaczynajmy.


Jak czytać książki i doprowadzić ludzi do szału?

 

1. Na kiblu


Wchodzisz. Zamykasz się na 10 spustów i wyciągasz „Pana Tadeusza”. Jak ktoś zacznie się dobijać i pytać „No długo tam jeszcze?”, odpowiadasz:

To jedno puste miejsce nęci go i mami
Już nie puste, bo on je napełnił myślami”.

2. Przed kiblem


Kiedy to Ty stoisz po drugiej stronie drzwi, podchodzisz z książką, delikatnie pukasz i mówisz:
- A wiesz, że właśnie przeczytałem, że czas defekacji jest związany z ilorazem inteligencji. Ty jesteś tutaj już 14 minut. Chcesz wiedzieć ile masz punktów?

3. W samolocie


Przy starcie zaczynasz głośno klaskać i gwizdać. Kiedy wszystkie oczy zwracają się w Twoją stronę, szybko wyciągasz książkę, wkładasz w nią nos i udajesz, że Cię nie ma. Trzymaj tak minimum 5 minut, dopóki sprawa nie ucichnie, a później nikt już nie będzie pamiętał, że to byłeś Ty.

4. W autobusie


Stajesz w gorący dzień obok starszej pani w rozmiarze XXL i wyciągasz książkę w miękkiej okładce. Gdy pani zaczyna się poruszać, wachlujesz się książką i mówisz:

- O Jezu, Jezu te ludzie to się tak zawsze wyperfumują, że się na czytaniu skupić nie mogę. Wstyd, no wstyd po prostu. A potem się dziwić, że cały naród taki głupi.

5. W tramwaju


Siadasz jak najbliżej środka i kładziesz sobie książkę na kolanach. Na każdym zakręcie zrzucasz ją na podłogę, podnosisz, otrzepujesz, przytulasz i mówisz:

- Widzisz, gdyby nie te chamy, to siedzielibyśmy na dobrym miejscu i nie byłoby turbulencji.

6. W samochodzie


Dojeżdżasz do sygnalizatora, kładziesz książkę na kierownicę i zaczynasz czytać. Nie ruszasz, zanim nie skończysz rozdziału. Zaleca się wcześniejsze zamknięcie drzwi od środka, bo mogą Cię wywlec w połowie zdania.

W wersji dla pasażera: zaczynasz czytać kierowcy bibliografię, a każdy ISBN powtarzasz 3 razy.


7. W pracy


Znajdujesz sobie cichy kącik, wciskasz nos w książkę, a kiedy nadejdzie szef, to podnosisz się i mówisz:

- I ducha świętego. Amen.

8. Na randce


Przezorny zawsze ubezpieczony. Nawet nie wychodź z domu bez książki. Co będzie, jeżeli ten super-hiper-przystojny facet okaże się drewnianym królem, a ta giga-mega-sexi lala będzie zwyczajną ciapą (żeby nie powiedzieć dupą) wołową? Wtedy elegancko wyciągniesz książkę, przeczekasz z nią te „ustawowe” pół godziny i normalnie legalnie dasz nogę.

9. Na ławce w parku


Po pierwsze wybierasz taką ławkę, na której nie narobiły ptaki. Kładziesz się na niej (na brzuchu) i zaczynasz czytać. Jak pojawi się jakaś starsza oburzona babcia i zapyta, co tu się dzieje, to odpowiesz:

- Jest kultura.


10. W kuchni


Książka będzie Ci służyła wyłącznie do tego, żeby zasłaniać się, jeżeli przepis nie wyjdzie. Rozkładasz dumnie knigę na stole i pichcisz. Jak przypalisz albo przesolisz i ktoś się przyczepi, to pokazujesz na książkę, wywijasz usta w podkówkę i zaczynasz płakać.

11. W poczekalni u dentysty


Trzymasz książkę na kolanach. Najpierw przykrywasz jej okładkami uszy, żeby nie słyszeć jęków z gabinetu. Później zagryzasz 58 stron, kiedy strach sięga zenitu, a na koniec walisz nią dentystę w łeb i wychodzisz po angielsku.

12. Na rozmowie kwalifikacyjnej


W decydującym momencie rozmowy kładziesz przed rekruterem książkę i mówisz:

- A może tak łapówka? To jedyny egzemplarz w tym budynku, a mnie naprawdę zależy na tej pracy.

13. W galerii handlowej


Tutaj będzie bardzo prosto. Zwyczajnie bierzesz książkę w dłonie, pochylasz się nad nią i chodzisz. Wszystkich potrącasz, wszystkich depczesz, ale tylko nieliczni zwrócą Ci uwagę. W razie czego podnosisz tylko głowę i robisz minę taką jak poniżej.


14. Na weselu


Kiedy nie możesz już pić, szybko przenosisz się pod wiejski stół (dosłownie). Zaciągasz ten błyszczący atlas tak, by powstało szczelne gniazdko i wkładasz książkę pod głowę. Śpisz i czekasz do poprawin. No bo niby co innego mógłbyś tam robić?

15. W restauracji


Książka wkracza w momencie, gdy kelner przyniesie pierwsze danie. Wyciągasz ją, otwierasz na pierwszej stronie, podajesz kelnerowi długopis i mówisz:

- Mogę prosić o autograf?

Kiedy ten robi wielkie oczy, dodajesz:

- No co? Daniel Graig też był kiedyś kelnerem. Może i Panu się fuksnie...


16. W łóżku


Krótka piłka. Bierzesz książkę do łóżka, odwracasz się w stronę swojego partnera i mówisz:

- Czy wiesz, że amerykańscy naukowcy odkryli, że czytanie pomaga na ból głowy? Później patrzysz przez chwilę na jego minę i udajesz, że wszystko jest ok.


17. Na diabelskim młynie


Piszesz na okładce książki flamastrem „Jestem na diabelskim młynie. Odpięły mi się wszystkie zabezpieczenia” i rzucasz w powietrze. Książka spada na ziemię, a Ty obserwujesz, jak panikują na dole. Nie, nie możesz użyć kartki, bo wiatr ją zabierze. Książka jest cięższa, a poza tym spadając z nieba, przyciągnie uwagę.

18. W windzie


Jeździsz windą do góry i do dołu przez godzinę lub dwie. Piętra wybierasz rogiem książki w twardej okładce. Kiedy ktoś zapyta w końcu, dlaczego to robisz (a trafi się taki), to odpowiadasz:

- Szwagra kiedyś w windzie prąd poradził.
Gwarantowane jest, że wszyscy pasażerowie już przez całe życie będą wciskali guziki długopisem wystającym z rękawa.





19. Na wywiadówce


Wyciągasz książkę i robisz dobre wrażenie. Nauczycielka nie przypierdziela się do Twojego dzieciaka, bo przecież matka czy ojciec tacy oczytani, to nie wypada. Jeżeli nie chcesz usłyszeć o kolejnej pale – czytaj – gwarantuje, że belfer nie będzie miał odwagi Cię zagadać.


20. W sklepie mięsnym


Wchodzisz, stajesz w kolejce i czytasz. Kiedy przychodzi Twoja kolej, podnosisz wolno wzrok na ekspedientkę i mówisz:

- A Pani wie, że kurczakom to przed skubaniem ukręcają główki?


Uff, dobrnęliśmy do końca. Na pewno udało Ci się wybrać coś dla siebie, prawda? ;-)
 

czwartek, 15 września 2016

Blog o książkach to naprawdę ciężka harówka...

Kiedy zakładałam blog o książkach Literutopia.pl, nie miałam pojęcia, jak ciężko przyjdzie mi przy nim pracować. Blogowanie wydawało mi się takie łatwe. Po prostu wrzucasz wpis i patrzysz z zadowoleniem, jak się pięknie prezentuje. Doświadczenie zweryfikowało ten pogląd. Blog o książkach to mnóstwo pracy. To ogrom poświęconego czasu i konieczność bycia bardzo subiektywnym.
Blog o książkach - robota dla wytrwałych


Jak to było przed blogiem książkowym?



Kiedyś czytałam tylko dla siebie. Z nikim nie dzieliłam się swoimi spostrzeżeniami, a jeżeli tak, to sprowadzało się to tylko do „fajna była” albo „była nudna”. Wszystko zmieniło się, gdy zaczęłam opisywać książki. Przedtem patrzyłam na nie wyłącznie z perspektywy własnej użyteczności. To, co z książki wynosiłam, sprowadzało się tylko do tego, czy mnie samej dany temat, czy morał odpowiada. Czytałam wyłącznie dla siebie. Dziś jest inaczej.

Blog o książkach, czyli dziś czytam też dla innych



Teraz gdy biorę w ręce książkę, nie myślę tylko o tym, czy mnie samej się ona podoba. Biorę pod uwagę gusta innych ludzi. To, że mnie osobiście dana historia nie porywa, nie znaczy, że muszę ją skreślić (chociaż to czasami też się zdarza). Blogi o książkach są mediami opiniotwórczymi. Niezachęcająca recenzja sprawia, że czytelnik bloga nie sięgnie po daną pozycję, tymczasem… być może według niego byłaby ona dobra. Dlatego też czytam książki tak jakby w dwóch osobach – krytycznej Kingi i bardziej liberalnego obserwatora. Później staram się z tego wyciągnąć taki złoty środek. Oczywiście przy założeniu, że opinia Kingi zawsze jest ważniejsza.


Blog o książkach od kuchni



Blogerka modowa zakłada wybrane rzeczy, robi zdjęcia i już mam wpis. Blogerka kosmetyczna maluje się kilka razy maskarą i ją recenzuję, a bloger książkowy? Żeby napisać recenzję, musi przeczytać całą książkę. Czytanie danej pozycji zajmuje czasami jeden dzień, a innym razem 2 tygodnie (w zależności od posiadanego czasu). Ja mam go bardzo mało. Wygospodarowanie go na lekturę jest dla mnie coraz trudniejsze. Dlatego też jestem pełna podziwu dla blogów książkowych, na których notki pojawiają się codziennie czy co drugi dzień. Dla mnie byłoby to niewykonalne. Już teraz zdaje sobie sprawę z tego, że prowadzenie bloga o książkach to naprawdę ogromna harówka. Gdybym miała zamieszczać więcej recenzji, chyba bym nie spała i nie jadła, tylko czytała.


Gdy wchodzę na obojętnie jakiego bloga z recenzjami książek, zawsze gdzieś z tyłu głowy mam świadomość, że autor poświęcił mnóstwo czasu na napisanie tej jednej notki. Gdyby zliczyć wszystkie wpisy, które znajdują się na jego blogu, wyszłaby niebagatelna liczba godzin. Nawet gdy ktoś pisze kilka zdań, to mam świadomość, że poprzedzają je godziny czy dni czytania i analizy całości. Po prostu czapki z głów.


Na niektórych blogach książkowych można zobaczyć też wiele atrakcyjnych, autorskich zdjęć. Ich zrobienie i obróbka to także czas. Gdybym ja miała robić wszystkie zdjęcia samodzielnie, mój blog chyba przestałby istnieć. Po prostu brakłoby mi na niego doby.


Mam ochotę podziękować blogerom książkowym za ten wkład. Za ten czas spędzony na czytaniu i recenzowaniu. Dzięki temu ja i wielu innych ludzi możemy odnaleźć książki, które zmieniają życie. Gdyby nie blogi z recenzjami, na wiele pozycji prawdopodobnie nigdy bym nie trafiła.


P.S Ostatnio zauważyłam, że społeczność „Blogerzy książkowi” w Google+ liczy już ponad tysiąc osób. Mnożymy się proszę państwa, mnożymy i bardzo dobrze. :)

wtorek, 13 września 2016

Książki warte przeczytania – książki o II wojnie światowej

Ma w sobie coś, co mnie przyciąga. Upiorny brak skrupułów i tajemnice, których nie da się ogarnąć rozumem. Druga wojna światowa to jedna z moich pasji i może uda mi się nią zarazić również Ciebie. Sprawdźmy to. Przedstawiam kwintesencję zbrodni, czyli książki o II wojnie światowej. Zestawienie przygotowałam w ramach cyklu „Książki warte przeczytania”. Znajdź coś dla siebie i daj znać, co wybierasz.

Książki, które warto przeczytać… o II wojnie światowej



Byłam sekretarką Hitlera

1. „Byłam sekretarką Hitlera. 12 lat u boku Wodza” Christa Schroeder


Spisywała ostatnią wolę führera. Była z nim wtedy, gdy wygrywał i wtedy, gdy w ostatnie dni wojny siedział w bunkrze pod kancelarią Rzeszy. Znała go jako człowieka zwyczajnego, ze swoimi wadami i zaletami. Znała i lubiła Ewę Braun. Była dumna, że mogła być tak blisko wodza. W czasach młodości sądziła, że służy dobrej sprawie. Jej świat runął razem z upadkiem III Rzeszy, a Christa dopiero na krótko przed śmiercią zdecydowała się pokazać wydawcy zapiski ze swoimi wspomnieniami. Tak powstała książka, która ukazuje całkiem inne, bardziej ludzkie oblicze nazistowskich Niemiec.


Proces Norymberski

2. „Proces Norymberski. Trzecia Rzesza pod sądem” Heydecker Joe


20 listopada 1945 roku zaczyna się największy proces w dziejach świata. Specjalnie na jego potrzeby należy wprowadzić w prawo pojęcia takie jak „zbrodnie przeciwko ludzkości” i „zbrodnie przeciwko pokojowi”. Wielomiesięczny przewód sądowy prowadzony jest przez Międzynarodowy Trybunał Wojskowy w Norymberdze – w mieście, które było kolebką chorej ideologii nazistowskiej. Mordercze przesłuchania i prezentacja targających sercem dowodów doprowadziła do wydania 12 wyroków kary śmierci, 3 wyroków dożywotniego więzienia, dwóch kar dwudziestoletniego pozbawienia wolności i jednej kary 15 lat więzienia. Joe Heydecker przedstawia w swojej książce zmagania oskarżycieli i brak jakiejkolwiek skruchy ze strony oskarżonych. Pokazuje nam, jak zatrute umysły bronią swojej racji nawet w obliczu szubienicy. Jeżeli zastanawiasz się, jakie są książki warte przeczytania w tym temacie, to nie musisz już dłużej szukać. Wybierz właśnie tę.

Autobiografia Hossa

3. „Autobiografia” Rudolf Hoess



Książka-sprzeczność. Historia pisana ręką komendanta obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau. Zagłębiając się w kolejne karty autobiografii, poznajemy ludzkie (o zgrozo) oblicze zbrodniarza. Mamy wrażenie, że czytamy wspomnienia zwykłego człowieka. Hoess kreuje się w książce na ofiarę nazistowskiej machiny zabijania. Wielokrotnie poskreśla, że wypełniał tylko swoje obowiązki i nie miał innego wyjścia. Tłumaczy, że sam nigdy nikogo umyślnie nie skrzywdził, ale jednocześnie bez najmniejszej nuty skruchy opisuje traktowanie więźniów i warunki, w jakich żyli.

Prawdziwa Odessa

4. „Prawdziwa Odessa” Goni Uki


Prawda o tym, jak naziści uciekali do Argentyny. W książce przedstawiono śledztwo, którego zadaniem było zdemaskowanie istnienia tajnej organizacji o nazwie Odessa. Organizacja ta umożliwiała zbrodniarzom wojennym uniknięcie kary i wyemigrowanie do kraju, w którym wymiar sprawiedliwości nie miał możliwości ich doścignąć. Z pomocą Odessy uciekli między innymi Klaus Barbie i Adolf Eichmann. Istnienie organizacji było przez lata traktowane jako mit. Dziś wiemy, że w ucieczce pomagał nazistom nawet Watykan!


Podziemia III Rzeszy


5. „Podziemia III Rzeszy” Jerzy Rostkowski


Dolny Śląsk, jakiego nie znasz. Kompleks Riese, czyli największe podziemne miasto świata. Co kryły podziemia Dolnego Śląska i co znajduje się w nich do dzisiaj? Czy to tam miała powstać cudowna broń Hitlera, której zadaniem było odwrócenie losów wojny? Czemu służyły niezliczone sztolnie, skrupulatne zaminowanie i szereg tajnych wejść? Jerzy Rostkowski odkrywa przed nami wszystko to, co na Dolnym Śląsku piękne i tajemnicze.


Waffen-SS


6. „Waffen-SS. Piekło na froncie wschodnim” Chris Bishop


Szukasz czegoś, co pokaże Ci wojnę taką, jaką była naprawdę? Poznaj historię Waffen-SS, żołnierzy, którzy myśleli, że zbawią świat. Ludzi, którzy tak ślepo wierzyli Hitlerowi, że byli w stanie ginąć za niego na wszelkie możliwe sposoby. Z głodu, z zimna, od kul i śmiercionośnych chorób. Książka jest ilustrowana i dokładnie omawia szlak bojowy dywizji, która była potężniejsza niż policja.


Najazd 1939

7. „Najazd 1939. Niemcy przeciw Polsce” - Jochen Böhler


Poznaj prawdziwe oblicze inwazji. Kulisy wojny, która dla nas rozpoczęła się 1 września 1939 roku. Nie byliśmy bierni. Rozpoczęła się kampania wrześniowa, ale wróg był silniejszy i lepiej przygotowany. Polegliśmy. Dowiedz się, dlaczego Niemcy chcieli wojny i co działo się w pierwszych miesiącach. O wielu rzeczach na pewno nie mówili Ci w szkole. Tutaj się o nich dowiesz. Bez woalu pokrzywdzenia – rzetelnie i do bólu prawdziwie.


Organizacja Lebensborn


8. „Organizacja Lebensborn” Volker Koop


Dzieci rasy panów miały być idealne. Jasnowłose, jasnookie, wysokie, silne i stanowcze. Każdy, kto nie nosił w sobie aryjskiej krwi, był przeznaczony na stracenie. Tylko że wojenne zawirowania zabijały też Niemców. Idealnych nadludzi, którzy mieli tworzyć Tysiącletnią Rzeszę. Trzeba było jakość odtworzyć tę populację. Postanowiono hodować ludzi. Otworzono specjalne domy dla matek, zaczęto pobłażliwe podchodzić do nieślubnych dzieci, a niemieccy żołnierze mieli nakaz płodzenia dzieci gdzie się da… i z kim się da. Tak rodziły się dzieci Lebensborn. Dzieci źródła życia. Maskotki Hitlera i przyszli pionierzy nowej rasy.


Wojna totalna

9. „Wojna totalna” Michael Jones


W 1944 roku paranoja Hitlera sięgnęła zenitu. Rozpoczęto Plan Barbarossa, czyli wojnę totalną. Walkę na śmierć i życie. Do ostatniej kropli krwi i do ostatniego żołnierza. Ten ostatni podryw sprowadził na Niemcy klęskę. Książka traktuje o wojnie w kontekście tych, którzy byli najbliżej niej – żołnierzy i cywilów. Pokazuje ludzkie tragedie, słabości i niedorzeczność działań niemieckiej armii. Gdyby nie wojna totalna, być może dziś żylibyśmy w innym świecie. Może bylibyśmy podgatunkiem, który zdany jest na łaskę panów.


Dymy nad Birkenau

10. „Dymy nad Birkenau” Seweryna Szmaglewska


Ten, kto nie poznał piekła obozu koncentracyjnego, ten nie wie, jak wygląda prawdziwa wojenna rzeź. Sewerynie Szmaglewskiej udało się przeżyć – mimo głodowych racji żywnościowych, chorób, wszy, bicia i katorżniczej pracy – przetrwała. Świadectwo swojego życia w Auschwitz dała w książce, w której bez ogródek opisuje codzienne życie więźnia i losy ludzi, którzy dla Niemców byli tylko numerami. Dymy nad Birkenau przepełnione są bardzo realistycznymi, przyprawiającymi o dreszcze opisami. Jednak można znaleźć tam też odnaleźć kunszt pisarski autorki. Szkoda tylko, że pozycja ta nie jest już szkolną lekturą.


Żony SS-manów

11. „Żony SS-manów. Kobiety w elitarnych kręgach Trzeciej Rzeszy” Gudrun Schwarz


Żyły jak księżniczki w złotych klatkach. Rodziły dzieci swoim walecznym mężom i dbały o domowe ognisko. W społeczeństwie zostały zdegradowane do roli samic, których jedynym zadaniem jest rodzić, ale żyły dobrze. Mieszkały w willach nieopodal obozów koncentracyjnych, ale przed ślubem musiały udowodnić swoją aryjskość. Były z jednej strony wygranymi, a z drugiej niewolnicami. Narzucono na nie tabu seksu i dano tylko tyle, by miały przekonanie o swoim wygodnym życiu. Prawda o kobietach Trzeciej Rzeszy nie miała nic wspólnego z bajką.


Kiedy Bóg odwrócił wzrok

12. „Kiedy Bóg odwrócił wzrok” Adamczyk Wesley


W zestawieniu „Książki warte przeczytania” nie mogło zabraknąć pozycji „Kiedy Bóg odwrócił wzrok”. To historia kilkuletniego Wiesia, który zostaje deportowany na Syberię. Matka Wiesia ginie podczas próby ucieczki z ZSRR a chłopiec i jego rodzeństwo tułają się bez nadziei przez 10 lat. Historia jest wzruszająca i pokazuje, jakie konsekwencje dla jednostki miała II wojna światowa. Konsekwencje dla pojedynczego człowieka, którego życie zmienia się po prostu z dnia na dzień, a nadzieja wydaje się umierać.

Znasz inne książki warte przeczytania w tematyce II wojny światowej? Wrzuć tytuł albo link.

sobota, 10 września 2016

7 powodów, dla których nie warto czytać książek

Dawno, dawno temu (kiedy jeszcze nie było Cię na świecie), napisałam 12 powodów, dla których warto czytać książki. Podoba wam się to, ale dzisiaj ugryzę temat inaczej. Będzie o tym, dlaczego nie warto czytać książek. Okazuje się, że powodów jest sporo, ale nie odpowiadam za to, czy weźmiesz je na poważnie, czy nie.

Dlaczego nie warto czytać książek?

Dlaczego nie warto czytać książek?

1. Przeładowujesz mózg


Ciągle się czegoś uczysz, a po co Ci to? Wiesz, jak zachowuje się dysk komputera, gdy jest na nim za dużo danych? No właśnie. Z Twoim mózgiem jest tak samo. O ile nie masz drugiego dysku twardego, to po pewnym czasie zaczynasz się zacinać. Mama zawsze powtarzała, że co za dużo, to nie zdrowo. Jedyne czytanie, jakiego potrzebujesz, to instrukcja obsługi pralki i lista zakupów. Reszty się strzeż, bo zobaczysz, kiedyś Ci mózg wybuchnie i się narobi.

2. Wydajesz pieniądze


Pomyśl, jaką imprezę można byłoby zorganizować za pieniądze, które wydałeś i wydasz w przyszłości na książki. Czytanie książek to marnotrawstwo Twoich ciężko zarobionych pieniędzy. Przecież możesz je wydać na nowe etui do srajfona albo na dziesiąte botki z futerkiem. Skończ z zostawianiem kasy z księgarni. Daj na kościół.

3. Tracisz czas


Godzina czytania = godzina spędzona z jakże pasjonującym serialem „Wszystko, czego nie wiesz o spinaczu biurowym”. Wybór jest oczywisty. Nie trać czasu na czytanie. Idź popatrzeć na nowe słupy ogłoszeniowe w mieście albo połap Pokemony. To Twój czas i do ciężkiej Anielki nie marnuj go na sylabizowanie.

4. Odstajesz od znajomych


Koleżanki Cię nie rozumieją, a kumple nie chcą pić z Tobą wódki. Nic dziwnego, skoro z Twoich ust wychodzi jakaś „ambiwalencja”, „eufemizm” albo nie daj Bóg jakaś inna „klaustrofobia”. Nie trać znajomych i nie bądź za mądry. Nie czytaj, bo zobaczysz, że na starość zostaniesz sam. Będziesz gadał z kotem, ale on i tak ma w nosie Twoją „kompetencję”.

Widzisz jak to się kończy?

5. Wysławiasz się niezrozumiale


Jak wyżej. Nikt nie rozumie Cię ani w szkole, ani w pracy, a już tym bardziej w urzędzie. Niczego nie możesz załatwić, bo wiele wiesz, a i tak nikt nie czai o co Ci chodzi. Zaczynasz śpiewać pod prysznicem i piszesz bloga, bo komuś się przecież trzeba wygadać. Masz nadzieję, że w sieci znajdziesz innych czytających odmieńców, którzy Cię zrozumieją.

6. Masz za dużą wyobraźnię


Wychodząc z pracy, zjeżdżasz po poręczy. Machasz szefowi długopisem przed nosem, jak Harry Potter różdżką i chcesz szukać w barze mlecznym kodu Leonarda da Vinci. Dla ludzi jesteś debilem, ale Ty i tak wierzysz w spiski, krasnoludki, wypłacalność ZUS-u i prawo oraz sprawiedliwość. To grozi nie tylko utratą zdrowia, ale i życia. Wyobraźnia jest beee. W dzisiejszych czasach masz być kozą, sorry – owieczką w bezmyślnym stadzie. Zero wyobraźni, jasne? Książki do kosza „na ten tychmiast”.

7. Zmieniasz myślenie


Zaczynasz rozumieć wiele rzeczy i nie tak łatwo Cię omamić. Stajesz się wrogiem systemu, bo dysponujesz informacjami niewygodnymi. Do dzisiaj wielu ludzi sądzi, że ziemia jest płaska, a w Smoleńsku doszło do nieszczęśliwego wypadku. Ty wiesz swoje, a to się nie podoba babci, pani z warzywniaka i feministkom. Zmiana myślenia i postrzegania niesie za sobą katastrofalne skutki. Wychodzisz przed szereg i teraz nic Cię nie chroni. Stajesz się osamotnionym filozofem, który zastanawia się, czy na Enceladusie rzeczywiście jest życie.

Tutaj kończy się Twoja historia. Stajesz się wrakiem człowieka, a wszystko przez te głupie książki. Odrzucony, niezrozumiany, bez czasu, pieniędzy i złudzeń. A koledzy mówili „chodź na podwórko” to Ty nie. Chciałeś być mądrzejszy, to teraz masz.
Czytanie książek stanowi ogromne zagrożenie. Zanim się zdecydujesz, zdaj sobie sprawę, że to uzależnia. Nie ma lekarstwa na to uzależnienie. To jak skok w przepaść, a tam jest ciemno, zimno i na wskroś zajebiście.

To co? Skaczemy? :)