środa, 10 maja 2017

Menu świata Jacek Pałkiewicz | Recenzja ksiązki

Chcesz poznać świat złożony ze smaków? Zarówno tych pysznych, jak i tych, które gwarantują Ci odruch wymiotny? Co powiesz na smakowite korale z polnych myszy, skostniały język renifera albo soczyste robaki z czarnymi główkami. Poznaj Menu świata autorstwa Jacka Pałkiewicza i przekonaj się, że gust kulinarny to pojęcie względne.



Menu świata - Jacek Pałkiewicz

Wydawnictwo: Świat Książki
Stron: 320

Jacek Pałkiewicz jest znanym podróżnikiem i dziennikarzem. Zjeździł cały świat i spróbował chyba wszystkiego. Jego podróżnicze przygody kulinarne opisał w książce Menu świata. Według mnie fenomenalnie wydanej i... pięknie pachnącej! W książce mamy dużo zdjęć a zapach farby drukarskiej jest po prostu odurzający. Nie wiem jak Ty, ale ja wprost uwielbiam wąchać książki i przyznam szczerze, że tę kartowałam sobie przed nosem co kilka stron. Pachnie fenomenalnie. Poza tym jest też świetnie wydana, ale to w przypadku Świata Książki akurat standard.

Menu świata Jacka Pałkiewicza to według mnie takie 2 w 1. Książka zarówno przygodowa (że tak ją nazwę), ale też w jakiś sposób "kulinarna". Autor podzielił ją na kilka takich mini reportaży z wypraw do różnych zakątków świata, a w każdej historii przewija się motyw jedzenia.

- Jacku, a co to za zwierzątka? - pyta nagle Suan.
Mam jej powiedzieć? Teraz?
- E...chyba jakieś ptaszki...
Studentka pochłania je z radością, aż dochodzi do części, która jest tyłem "ptaszka". Nieruchomieje, dostrzega bowiem długi, mysi ogon owinięty starannie i przypieczony do patyka.

Pałkiewicz świetnie prowadzi tekst, nie stronie od dosadnych sformułowań i porównać, a także wykazuje się pewną dozą humoru. Książka Menu świata nie jest bynajmniej nudnym monologiem. Mamy w niej dialogi, opisy przyrody oraz mnóstwo ciekawostek, których znajomość pozwoli nam z pewnością zabłysnąć w towarzystwie.

Na mnie zrobił na przykład ogromne wrażenie fakt, że ranę, którą zrobimy sobie w dżungli można z powodzeniem "zaszyć" przy użyciu głów dużych mrówek. Przykładamy mrówczy łepek do rany i ukręcamy mrówce główkę. Rana zostanie zaszyta twardymi kleszczami i gotowe.


Autor przeniesie Cię zarówno na koło podbiegunowe, gdzie wraz z nim zakosztujesz mięsa renifera, jak i w inne, mniej lub bardziej znane miejsca. Możesz się zachwycić, zdziwić i zaszokować. Gwarantowana pełna paleta wrażeń. Mało tego - styl autora jest też na tyle fajny, że książkę się dosłownie "połyka". Ja rozłożyłam ją sobie na kilka wieczorów po dwa rozdziały na każdy. Smakowało mi.

Szczerze polecam Menu świata. Moim zdaniem jest to książka warta przeczytania. Szczególnie zadowoli tych, którzy są ciekawi świata. Którzy nie boją się nieco drastycznych opisów i chcą poznać gusta kulinarne ludzi, którym daleko do stosowania serwetek i wybrzydzania w marketach.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...