czwartek, 31 marca 2016

Opowieści kota z szuflady - Magdalena Celuch | Recenzja książki

Dziecinna historia z dorosłym dnem

Bardzo często zgłaszają się do mnie młodzi twórcy, którzy oferują wysłanie mi egzemplarza recenzenckiego swojej książki. Jak wiadomo, z debiutami różnie  bywa, więc raczej ostrożnie podchodzę do takich propozycji. Kiedy jednak napisała do mnie młodziutka, śliczna autorka książki "Opowieści kota z szuflady", wręcz nie miałam serca odmówić. Czy to był dobry krok? Tego dowiesz się już za chwilę. ;-)

Opowieści kota z szuflady

Opowieści kota z szuflady - Magdalena Celuch

Wydawnictwo: Grafit Kraków
Stron: 120

Książeczka jest niewielka, to jedna z tych, które czyta się w ciągu jednego dnia i za jednym podejściem. Na pierwszy rzut oka wygląda na propozycję dla dzieci, ale można się przy tym bardzo pomylić. Owszem, książka dedykowana jest raczej młodszym czytelnikom, ale każdy dorosły będzie w stanie wynieść z niej coś dla siebie.

Na uwagę zasługują przede wszystkim krótkie rozdziały. Każdy z nich ma maksymalnie kilka stron, a druk jest wyraźny i wykonany z zastosowaniem dużej czcionki. Dzięki temu samo czytanie jest przyjemne i nie męczy wzroku (co w moim przypadku jest ogromną zaletą). Piszę oczywiście o tym, jak książka wygląda, ale Ciebie ciekawi zapewne, dlaczego warto ją przeczytać? A warto i tego jestem pewna. Nie zrażaj się tym, że początek może wydawać Ci się nieco infantylny i nudny. To ma swój cel. Celem tym jest ewolucja opowieści.

 Co mówił kot z szuflady?


"Opowieści kota z szuflady" to historia dziewczynki, która znajduje na strychu domu dziadków kota, a właściwie jego ducha. Mało tego, kot siedzi w szufladzie i pozuje na prawdziwego arystokratę. Dziewczynka zaczyna rozmawiać z kotem. Początkowo są to rozmowy nieśmiałe, ale z czasem zarówno kot, jak i dziewczynka otwierają się i zaczynają prowadzić ze sobą coraz dojrzalsze konwersacje.

Nie ma sytuacji bez wyjścia. Jeśli czegoś nie można osiągnąć jednym sposobem, pozostają inne. Wiesz, marzenia mają zwykle wysokie poczucie własnej wartości, zresztą bardzo słusznie. Dlatego, aby przekonać je do spełnienia, trzeba się zazwyczaj nieźle natrudzić. Muszą wiedzieć, że naprawdę ci zależy. Ale z drugiej strony są też uparte i łatwo od ciebie nie odejdą. Tak samo jak nadzieja. Pozbycie się jej jest chyba jeszcze trudniejsze niż przetrwanie rozczarowania.
 
Przyznasz, że dość ciekawe stwierdzenia rodzą się w głowie autorki, która w momencie pisania miała zaledwie 12 lat. Fakt faktem książka mogła być dopracowana później, ale nawet w wieku 20 lat (i to w tych czasach), trzeba takim ludziom bić pokłon. Magdalena Celuch ubrała mądre rozważania w lekką i nieco mylącą formę. Wydaje nam się, że czytamy prostą książeczkę, ale na jej kartach przewijają się raz za razem naprawdę głębokie i trafne przemyślenia. Widać wyraźnie, że nawet kot z szuflady jest nas w stanie czegoś nauczyć, a skoro on to potrafi, to każda chwila życia edukuje nas tak samo.

Opowieści kota z szuflady... na szufladzie


Książka zmusza do refleksji nad miłością, przyjaźnią, dążeniami, dorastaniem. Nad wszystkim tym, czego każdy z nas doświadcza w życiu. Jeżeli wpadnie Ci w ręce, z pewnością miło spędzisz z nią czas. "Opowieści kota z szuflady" będą miłą odmianą od lektur, które znałeś do te pory. Sama ta odmiana wniesie powiew świeżości, a ta będzie jak znalazł na ten piękny, wiosenny czas.

2 komentarze:

  1. Czyli warto wspierać debiutantów, w końcu nawet JK Rowling miała trudny początek.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jasne, Harrego Pottera odrzuciło naprawdę wiele wydawnictw.

    OdpowiedzUsuń

Podziel się swoją opinią dotyczącą wpisu.