niedziela, 13 listopada 2016

13 powodów, dla których warto czytać dzieciom

Jedną z najlepszych rzeczy, które możesz zrobić dla swojego dziecka, jest czytanie mu książek. Nawet jeżeli Ciebie do tego nie ciągnie, zrób to dla swojego malucha. Czytanie dziecku książek ma ogromny wpływ na jego rozwój. Sprawdź, dlaczego warto czytać dzieciom i bądź lepszym rodzicem.


Dlaczego warto czytać dziecku?


1. Dziecko poznaje świat za pomocą książek

Historie zawarte w książkach mogą być całkiem inne od tych, które dziecko zna na co dzień. To uczy go, że świat ma wiele odsłon i tak wiele jest do przeżycia. Książki pokazują różne możliwości, różne cele i różnych bohaterów. To otwiera dziecko na świat różnorodności i w pewnym sensie uczy też akceptacji.


2. Książki uczą rozróżniać dobro od zła

Poznanie związków przyczynowo-skutkowych sprawia, że dziecko zaczyna rozumieć, co jest dobre, a co złe. Potrafi odróżnić zachowania społecznie akceptowalne od tych, których się nie toleruje. Dziecko zaczyna rozumieć, jakie konsekwencje może mieć złe postępowanie.


3. Książki poszerzają zasób słownictwa dziecka

Czytanie dziecku książek jest najlepszym sposobem na to, by uczyć go ambitnego słownictwa i pomóc w wysławianiu się. Dzieci bardzo szybko zapamiętują i uczą się przez naśladownictwo. Słuchanie bajki lub fragmentu powieści może mieć ogromny wpływ na to, jak dziecko będzie się wysławiać. Dlatego też musisz zwrócić uwagę na to, co dziecku czytasz i czego go w ten sposób go uczysz.


4. Dzięki książkom dziecko myśli abstrakcyjnie

Konieczność wyobrażania sobie pewnych scen sprawia, że dziecko rozwija wyobraźnię. Łatwiej jest mu konstruować obrazy w swojej głowie, a to pomoże mu w późniejszych lekcjach przedmiotów technicznych i ścisłych. Umożliwi też wytworzenie zmysłu estetycznego i wyobrażanie sobie różnych kompozycji.


5. Czytanie książek sprawia, że dziecko się uspokaja

Rozdział wciągającej książki bądź ciekawa bajka mogą uspokoić dziecko i wytłumić jego negatywne emocje. W dzisiejszym świecie coraz więcej dzieci cierpi na niemożność skupienia uwagi. Dobra książka pomaga osiągnąć ten stan.


6. Słuchanie książkowej historii ułatwia zasypianie

Monotonny głos rodzica i słowa płynące do uszu dziecka mogą być doskonałym sposobem na to, by utulić je do snu. Trzeba tylko pamiętać, by czytać dziecku przed zaśnięciem coś spokojnego (bez energicznej fabuły).


7. Wspólne czytanie książek wzmacnia więź między rodzicem a dzieckiem

Dla dziecka nie ma nic lepszego niż wtulenie się w rodzica i spędzenie z nim trochę  czasu. Tym bardziej, gdy mama czy tata dużo pracują i poświęcają maluchowi niewiele uwagi. Wspólne czytanie np. przed zaśnięciem może się stać prawdziwym rytuałem, który buduje więź na linii rodzic-dziecko.



8. Czytanie dziecku uczy go koncentracji

Konieczność skupienia się na konkretnych wydarzeniach lub danym bohaterze sprawia, że dziecko nieświadomie uczy się koncentracji na wybranym wycinku rzeczywistości. To pozwala mu włączyć logiczne myślenie i analizę, by dokładnie zrozumieć daną sytuację.


9. Czytanie książek pomaga się dziecku rozwijać

Książki rozwijają nie tylko dorosłych, ale i dzieci. Dzieci może nawet bardziej, bo są one jak gąbka i chłoną wszystko, co do nich dociera. Warto czytać książki dziecku dlatego, że dzięki temu nauczymy go poprzez swego rodzaju zabawę. Dziecko nie będzie zmuszone do wykonywania żadnej czynności. Będzie biernym słuchaczem, który jednocześnie chłodnie wiedzę.


10. Czytanie stanowi zachętę do sięgania po książki w przyszłości

Dziecko przyzwyczajone do książek traktuje je, jako integralny element swojego życia i w przyszłości chętnie po nie sięga. Czytanie książek jest dla niego wtedy czymś naturalnym, a nie przykrą koniecznością.


11. Czytanie książek może być dla dziecka wspaniałą rozrywką

Zabawne historie, charakterystycznie bohaterowie, dreszczyk emocji - to wszystko może być doskonałą rozrywką. Książki są czasami w stanie dać dziecku więcej niż filmy czy gry. Czytając dziecku książkę, nie podsuwasz mu wszystkiego na tacy, dajesz wędkę, a nie rybę i to jest piękne. Jeśli stworzysz atmosferę, dekorację, zaczniesz modulować głos czy naśladować książkowego bohatera, to dziecko będzie wniebowzięte.


12. Czytanie uczy współczucia, przyjaźni i miłości

Dzięki książkom dziecko poznaje, czym są uczucia, dlaczego są ważne i jak je okazywać. Zaczyna rozumieć, na czym polega przyjaźń, czym jest miłość, co to empatia, pomoc bliźniemu czy wsparcie.


13. Obcowanie z książkami zachęca dziecko do późniejszej nauki

Jeżeli czytasz dziecku książki, to automatycznie oswajasz go z nimi i sprawiasz, że są przez niego postrzegane pozytywnie. W przyszłości dziecko nie będzie miało aż takich oporów przed nauką, bo będzie wiedziało, że czytanie i dowiadywanie się nowych rzeczy jest po prostu fajne.

To jak, będziesz czytać swojemu dziecku? ;)

piątek, 4 listopada 2016

Praca 2.0. Nie ukryjesz się przed rewolucją rynku pracy - Sergiusz Prokurat | Recenzja książki

Już wkrótce maszyny mogą całkowicie zastąpić Twoją pracę.

Żyjesz w czasach rewolucji na rynku pracy. Stare zasady padają. Nadchodzi całkiem nowa rzeczywistość. Jak sobie poradzić? Jak nie zginąć na rynku?

"Praca 2.0. Nie ukryjesz się przed rewolucją na rynku pracy" autorstwa Sergiusza Prokurata to propozycja dla tych, którzy nie chcą stracić swojej pozycji albo chcą ją dopiero zbudować. Książka tłumaczy nam zmiany, jakie mają miejsce na rynku pracy i pokazuje jak się do nich dostosować. Technologia zastępuje obecnie pracę coraz większej ilości ludzi. Praktycznie każde zadanie może dziś wykonać maszyna lub aplikacja multimedialna. Gdzie w tym miejsce dla Ciebie, jako dla pracownika czy szefa?

Praca 2.0

Praca 2.0 Nie ukryjesz się przed rewolucją rynku pracy - Sergiusz Prokurat

Wydawnictwo: One Press
Stron: 200

Produkcja jest masowo przenoszona do Chin i tych krajów na świecie, w których praca kosztuje grosze. Skomplikowane zadania, które do tej pory wykonywał człowiek, dziś wykonuje maszyna. Ta natomiast czasami nawet nie potrzebuje niczyjego nadzoru, a i tak jest znacznie bardziej produktywna. Liczba miejsc pracy maleje, a postęp może się przyczynić do totalnego bezrobocia.

Ogromny wpływ na rynek pracy ma wirtualna rzeczywistość. Z jednej strony rewolucja technologiczna pomaga nam w życiu, z drugiej natomiast stanowi zagrożenie, bo w pewnym momencie możemy stać się po prostu... niepotrzebni.

Jak nie dać się zniszczyć na rynku pracy?


Pewność posiadania pracy warunkowana jest nie tylko Twoim zawodem, ale też szeregiem działań, jakie podejmujesz w związku ze swoją karierą. Pewność zatrudnienia masz tylko wtedy, kiedy stajesz się specjalistą, którego technologia nie jest w stanie zastąpić. Ogromną rolę odgrywa tutaj właśnie wspomniany wcześniej internet. To umiejętność wykorzystania jego możliwości może przyczynić się do zbudowania pozycji tak silnej, że nic nie będzie w stanie stać się dla niej alternatywą.


Sergiusz Prokurat w książce "Praca 2.0" jasno zaznacza, że w dzisiejszych czasach liczy się specjalistyczna wiedza, kontakty i umiejętność zbudowania marki osobistej. Całości dopełnia znajomość lokalnego rynku.

By osiągnąć sukces w następnej dekadzie, jednostki nie tylko muszą być przewidujące - muszą też zręcznie poruszać się po szybko zmieniających się formach pracy i wymaganych umiejętnościach.

Musimy być na bieżąco z kolejnymi skokami technologicznymi, które już teraz wymagają od nas "zapominania" wiedzy, która do tej pory uznawana była za podstawę i czynnik sukcesu.

Nie będą przestawiać Ci danych liczbowych ani wykresów, które umieszczone są w książce. Nie chcę straszyć statystykami. To nie jest konieczne. Ważne jest, by zrozumieć, że rynek pracy się zmienia i to drastycznie. Dziś może nie zauważamy tego na każdym kroku. Może nawet nas to nie dotyczy, ale za kilka czy kilkanaście lat każdy z nas odczuje pchnięcie "obosiecznego miecza" zarysowanego w książce. Trzeba być na tę chwilę przygotowanym. Już dziś warto zrobić krok w kierunku przeistoczenia się w specjalistę, któremu niestraszne roboty ani praca chińczyków.

Praca 2.0 w pracy

Praca 2.0 - książka, którą warto przeczytać


Przyznam szczerze, że kiedy wzięłam w ręce książkę "Praca 2.0", miałam wrażenie, że będzie to nudne, filozoficzne gadanie o tym, że jest źle i będzie jeszcze gorzej. Myliłam się. Tak, jak też się czasami mylę. :) Książka jest rzetelnie opracowana. Ma w sobie taką nutkę prekognicji, chociaż może to złe słowo. W każdym razie autor dokładnie analizuje rynek pracy i na tej podstawie jest w stanie wysnuć daleko idące wnioski. Te natomiast nie są optymistyczne. Przedstawione argumenty mnie przekonały.

Już wcześniej wiedziałam, że bez podjęcia jakichś kroków, za parę lat można się obudzić z ręką w nocniku. A przecież nikt nie chce pogorszenia jakości życia i swojego statusu. Chcemy, by było nam lepiej, a więc musimy coś z tym zrobić. Zainwestować w siebie, bo tylko to sprawi, że będziemy niezastąpieni.

Jeżeli boisz się, że w przyszłości możesz stać się pracownikiem, którego nikt nie chce - przeczytaj. Jeśli już dziś jesteś gwiazdą, która nie ma sobie równych - nie czytaj. Decyzja należy do Ciebie.

wtorek, 1 listopada 2016

Życie po życiu - Reymond A. Moody | Recenzja książki

Umrzesz i to jest pewne, ale co będzie potem?

To się niedługo zdarzy. Wydasz ostatni oddech. Ostatni raz otworzysz oczy i ostatni raz je zamkniesz. Może za 50 lat, a może jutro. Tego nie wiesz. Tylko co będzie później? Znikniesz? Rozpłyniesz się, czy po prostu pójdziesz gdzie indziej? Leon Denis w książce "Życie po śmierci" pokazuje, co się z Tobą stanie.


Życie po życiu - Raymond A. Moody

Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Stron: 308

Starożytne cywilizacje wierzyły, że po śmierci człowieka czeka inne życie. Że nie odchodzimy tak na zawsze, tylko zmieniamy formę. One wierzyły, że dusza jest nieśmiertelna, a w zaświatach czeka ją nieco inne, ale też życie. Faraonom do grobu wkładano wszystko to, co posiadali, stąpając po ziemi. Skrupulatnie dbano, by niczego nie zabrakło.

Biblia mówi, że dusza nie umiera. Każda religia nawiązuje do życia pozagrobowego. No więc dlaczego my w to nie wierzymy? Dlaczego wydaje nam się, że wyciągniemy kopyta i będzie po sprawie? Leon Denis w książce "Życie po życiu" przekonuje nas, że będzie całkiem inaczej.

Życie po życiu. Gdzie pójdziesz, kiedy już odejdziesz?


Tysiące doniesień ludzi z całego świata nie może być zbiorową halucynacją. Ludzie, którzy przeżyli śmierć kliniczną, mówią jasno: umieranie jest cudowne. Widzisz wszystko, patrzysz na swoje martwe ciało z góry i nic Cię ono nie obchodzi. Nie czujesz bólu, doznajesz miłości i nie chcesz wracać do ciała. Spotykasz bliskich zmarłych, anioły i trafiasz do świata, w którym nie ma nic oprócz miłości. Czujesz obecność Boga. Jest Ci ciepło i przyjemnie, a troski ziemskiego życia odchodzą.

Tysiące ludzi czuło to samo. To nie były omamy niedotlenionego mózgu. Pacjenci w czasie śmierci klinicznej byli w stanie zarejestrować to, co mówili lekarze i pielęgniarki podczas akcji reanimacyjnej. Widzieli treść dokumentów położonych na szafach i kolor sznurówek butów lekarzy. Jak to do ciężkiej cholery możliwe?

Jesteś nieśmiertelny - uwierz w to


Nie umierasz. Po prostu "zmieniasz stan skupienia". Idziesz tam, skąd przyszedłeś. Wracasz do źródła. "Życie po życiu" przedstawi Ci aż nadto dowodów na to, że nie umrzesz naprawdę. Umrzesz na niby. Znikniesz tutaj, a pojawisz się gdzie indziej. I najprawdopodobniej dane Ci będzie wybrać gdzie i kiedy pojawisz się ponownie. Bo zrobisz to. Przyjdziesz tu jeszcze raz. Po raz kolejny włożysz na siebie ciało. Od nowa nauczysz się chodzić i mówić. Jeszcze raz to wszystko przejdziesz i tak w nieskończoność.

Moody przestawia w swojej książce bardzo realistyczną teorię życia po śmierci. Wszystko składa się w logiczną całość. Te puzzle pasują do siebie niezwykle dokładnie. Jestem zauroczona tą książką. Tak dokładnie wpasowuje się ona w mój światopogląd. Wierzę w każde słowo w niej zawarte. To jest taka wiara granicząca z pewnością. To w pewien sposób uspokaja, bo jak coś nie uda się teraz, to... jeszcze będzie okazja.

Przenikała mnie cudowna radość, nie ma w języku ludzkim słów, żeby to opisać. A jednak nie nadszedł jeszcze mój czas, bowiem natychmiast z drugiej strony ukazał się wuj Carl, który umarł wiele lat temu. Zagrodził mi przejście mówiąc: "Wracaj. Jeszcze nie skończyłaś swej pracy na ziemi. Teraz wracaj". Nie chciałam wracać, ale nie miałam wyboru i natychmiast znalazłam się z powrotem w moim ciele. Poczułam okropny ból w piersi i usłyszałam, jak mój synek płacze i woła: „O Boże, wróć mi moją mamę!"
To niemożliwe, by umierający mózg tworzył dokładnie takie same wizje u tak wielu osób. To niemożliwe, by wymyślili oni detale, których przecież w stanie śmierci klinicznej nie mogli widzieć. W końcu to niemożliwe, byśmy byli stworzeni tylko tak na chwilę i tylko jako ciała. Przecież dobrze wiemy, że jest w nas coś więcej. Nie tylko mózg, nie tylko krew, kości i mięśnie. Jest jeszcze jakaś cząstka w środku, a ciało to tylko ubranie dla niej.

"Życie po życiu" Reymonda A. Moody'ego pokazuje śmierć z bliska. Widzianą oczyma tych, którzy umierają. To bezcenne źródło wiedzy na temat wydarzeń, które będą nas czekać.

Byłam przy mojej ciotce staruszce podczas jej ostatniej choroby, która trwała bardzo długo. Pomagałam ją pielęgnować; przez ten cały czas cała rodzina modliła się, żeby odzyskała zdrowie. Kilkakrotnie przestawała oddychać, ale te modlitwy przywracały ją znowu do życia. Wreszcie któregoś dnia spojrzała na mnie i powiedziała: "Joan, ja już tam byłam, tam jest bardzo pięknie. Chciałam zostać, ale nie mogę, dopóki się modlicie, żebym została z wami. Wasze modlitwy zatrzymują mnie. Proszę, nie módlcie się więcej". Spełniliśmy jej prośbę i wkrótce potem moja ciotka umarła.
Książka "Życie po życiu" to rzetelnie opracowana publikacja, która wprowadza wiele światła do naszego przekonania o śmierci. I co najważniejsze minimalizuje strach przed nią. Nie musisz w to wierzyć, ale może warto przyjrzeć się temu z bliska.

Przecież kiedyś wszyscy umrzemy. Po co bać się tego teraz, skoro okazuje się, że wcale nie będzie tak tragicznie. Może będzie nawet pięknie. Może śmierć to tylko przejście. Przebranie się w inny płaszcz.
 

sobota, 29 października 2016

Największy sekret. Książka, która zmieni świat - David Icke | Recenzja książki

To wszystko kiedyś legnie w gruzach i zobaczysz, jak świat wygląda naprawdę...

Wyobraź sobie świat, którym rządzi gadzia rasa. Nazywają ich reptilianami albo draco. Te istoty, pół ludzie, pół jaszczurki trzymają wszystko w szachu - politykę, pieniądze, technologię i... Ciebie. Wszystko o robisz, robisz dla nich. Zobacz "Największy sekret" Davida Icke. Książkę, która zmieniła świat.


Największy sekret - David Icke

Wydawnictwo: Iluminatio
Stron: 600

Odrzuć na chwilę wszystko, w co wierzysz. Odstaw to na bok na 15 minut. Choćby się w Tobie gotowało, zapomnij o wszystkim, co wiesz na temat tego świata. Po prostu ucisz się na kwadrans. Otwórz szeroko oczy i zastanów przez chwilę. Czy nie wydaje Ci się, że z tym światem jest coś nie tak? Że tylko wmawiamy sobie, że jesteśmy tu sami?

Największy sekret - David Icke odkrywa prawdę

Nowy Porządek Świata to nie teoria spiskowa. To autentycznie realizowany plan. Dosięga Ciebie i mnie. W każdej chwili i praktycznie w każdym zakątku tej planety. Nią dawno nie rządzą już prezydenci ani królowie. David Icke twierdzi, że tym światem rządzi gadzia rasa, która zeszła do podziemi tysiące lat temu. Rasa bezwzględna i krwiożercza. Obca rasa, która wykorzystuje nas, jako siłę roboczą, czyniąc ziemię jednym wielkim więzieniem.

Pomyśl przez chwilę. Nie wolno Ci dowolnie rozporządzać swoją własnością. Na wszystko musisz mieć pozwolenie. Tak naprawdę o niczym nie decydujesz sam. Masz pracować, wydawać, chorować i umrzeć. Trzyma się Ciebie w ciasnych ramach, z których nie wolno Ci wyjść. Jesteś tu tylko niewolnikiem, któremu dano pozory swobody.

"Największy Sekret" Davida Icke obnaża kulisy prawdziwej władzy na ziemi. Scentralizowanej kontroli nad światem, w której przedstawiciele rządu są tylko marionetkami. Żerują na Tobie, bo nie mają wyjścia. Jest nad nimi ktoś potężniejszy. Ktoś, kto nigdy nie wychodzi z ukrycia.


Czy reptilianie istnieją?


Zadziwiające wprost jest to, jak wiele doniesień o draco pochodzi od ludzi związanych z amerykańskim wojskiem czy Pentagonem. Jak wielu z tych ludzi ginie od razu po ogłoszeniu swoich rewelacji. Jak wielu przekonuje, że na ziemi żyje przynajmniej kilka obcych ras, które niczym szare eminencje rządzą wszystkim z podziemi. Według tych rewelacji pod ziemią, a szczególnie pod terenami USA rozpościerają się ogromne miasta. Zaopatrzone w kompletną infrastrukturę i wyposażone nawet w szybką kolej, o której możemy na powierzchni tylko pomarzyć. Włos jeży się na głowie, gdy zgłębiasz się w karty książki Davida Icke.

Autor twierdzi, że religie zostały wymyślone dla ogłupiania mas i przekonania ludzi, że są słabsi, niż ma to miejsce w rzeczywistości. Wszyscy jesteśmy sterowani za pomocą metod kontroli umysłów, a brytyjska królowa jest... przedstawicielką pozaziemskiej rasy, która panuje nad światem.



David Icke w książce "Największy sekret" ukazuje powiązania sławnych ludzi z rasą reptilian. Książka jest, delikatnie mówiąc obrazoburcza i na pewno bardzo kontrowersyjna. Trudno znieść rewelacje, które zawiera. Dla człowieka, który spotyka się z tematyką pierwszy raz, zawrót głowy będzie bardziej niż pewny.

David Icke wysmarował naprawdę kawał dobrej książki, ale trochę brak jej konsekwencji. Część informacji można potwierdzić, reszty się nie da i to jest najgorsze. Poza tym ta reszta jest tak przerażająca, że wręcz niemożliwa do zniesienia. Bo jak tu uwierzyć, że panujący na ziemi reptilianie są zmiennokształtni i o dwunastej mogą być sprzedawcami ze sklepu spożywczego, a o trzynastej już kimś lub czymś całkiem innym? Jak uwierzyć, że do tej pory nie udało się ich zdemaskować? W końcu co począć z faktem, że nie wiadomo skąd się tu wzięli?

Książka "Największy sekret" to:

  • Pasjonująca lektura.
  • Doskonały sposób na podniesienie ciśnienia.
  • Ogromna dawka wiedzy historycznej.
  • Tajemnica tak wielka, że chyba lepiej nie poznawać jej do końca.
To jest książka, którą warto przeczytać. Gwarantuje, że po lekturze poczujesz niedosyt i zaczniesz drążyć. Tylko że to się nigdy nie skończy. Chyba wiemy zbyt mało. Chyba za mało się nam mówi. Chyba za bardzo się boimy. Jeszcze nie jesteśmy gotowi. Ani ja, ani Ty nie jesteśmy gotowi na to, by uwierzyć w "Największy sekret". A może po prostu nie chcemy, żeby był prawdą...

piątek, 21 października 2016

Książki do czytania - a do czego kur*a?

Ostatnio natknęłam się na taką konstrukcję słowną "książki do czytania" i przyznam szczerze, że trochę mnie trafiło. No bo się tak zastanowiłam przez chwilę, do czego jeszcze mogą służyć książki, jeżeli nie do czytania? Od razu wyeliminowałam target w postaci matek, które szukają książeczek z obrazkami dla swoich dzieci i wyszło mi, że z niektórymi ludźmi chyba coś jest nie tak.

Co misiu robi z książką? Czyta kurde. Czyta.


Książki do czytania - to Ci nowość!


Wyobraź sobie taką sytuację. Wchodzisz do biblioteki i pytasz: macie jakieś ciekawe książki do czytania? A teraz wyobraź sobie minę bibliotekarki. Czujesz, że ta konstrukcja tj. "książki do czytania" jest jakaś nie tego? To masło maślane. Tak jak lakier do paznokci służy do malowania pazurów, tak książka jest do czytania. To chyba oczywiste. Nie pytasz w sklepie o rękawiczki na dłonie ani nie kupujesz herbaty do picia. Każdy wie, do czego są rękawiczki i każdy rozumie, po co jest herbata. No ale jak widać, nie każdy wie, że książki zasadniczo służą do czytania.

Zastanawiałam się nad tym jeszcze dłużej i doszłam do wniosku, że dla pewnej grupy ludzi książki są uniwersalnymi przedmiotami. Mogą służyć między innymi do:

  • Oglądania - jak się nudzi i bateria w smartfonie padnie. Oczywiście te z obrazkami i koniecznie z kolorowymi.
  • Udawania - żeby lepiej wypaść przed kandydatem na przyszłego męża, delikwentka bierze ze sobą książkę. Byle jaką, byleby wyglądała no i ta książka siłą rzeczy nie służy do czytania, tylko do wyrywania.
  • Dekoracji - co by to jakoś półeczkę urozmaicić, żeby tak bidulka nie stała luzem.
  • Korzystania na stronie - jak papieru zabraknie, a Ty cudownym zrządzeniem losu masz przy sobie knigę a kartki takie mięciutkie jak Regina.

W świetle tych informacji fraza "książki do czytania" nabiera całkiem innego znaczenia. Nabiera jakoś sensu, ale to pokazuje, że nie wszyscy wiedzą, do czego służy książka! I pomijam tutaj wszelkie kolorowanki czy albumy. Piszę o książce w takim dosłownym tego słowa znaczeniu. Książka służy do czytania do jasnej anielki. Skoro jest to tak oczywiste, to nie trzeba tego podkreślać.

A jak jeszcze raz usłyszę o książkach do czytania, to tak wytargam osobnika za ucho, że niech się już boi ten, komu coś takiego przez gardło przechodzi. Książka to książka. Nie trzeba dodawać, do czego służy i niech tak zostanie na wieki wieków. Amen.
 

czwartek, 20 października 2016

Co się stało z Agnieszką Chylińską?

Zachwycałam się nią w Mam Talent i byłam po prostu oczarowana. Agnieszka ogromnie podobała mi się w blond włosach. Wyglądała i zachowywała się tak naturalnie i ciepło. To było fantastyczne. Z Agnieszki wyszła prawdziwa kobieta i miałam wrażenie, że tak będzie już zawsze.


Kolejna metamorfoza Chylińskiej


Buszując w czeluściach YouTube'a trafiałam na fragmenty programu Kuby Wojewódzkiego, gdzie Agnieszka jest gościem. Obejrzałam i oniemiałam. Po raz kolejny totalna metamorfoza. Nie tylko "wyglądowa", ale też jakby mentalna.





Zastanowiłam się przez chwilę, co się stało z tą Agnieszką, którą oglądałam jeszcze jakiś czas temu. Schudła i to bardzo. Wróciła do dawnego, nieco chłodnego i męskiego stylu. Ale największe zdziwienie wywołał u mnie fakt, że Agnieszka wydaje się bardzo przytłoczona, jak sama mówi - wypalona. Mimo to w takim złym (podejrzewam) dla siebie czasie, udało jej się stworzyć naprawdę dobrą płytę.

Stereotyp największych sukcesów


Od razu przypomniał mi się popularny pogląd o tym, że największe dzieła artystyczne rodzą się w bólach. Zastanowiłam, czy tak rzeczywiście jest, że człowiek musi dostać od życia kopa, by był w stanie wykrzesać z siebie najjaśniejsze przejawy talentu i stworzyć coś pięknego. My sobie tu siedzimy spokojnie z daleka od jupiterów i oceniamy:

- Tej wyszło, tej nie wyszło. Ta schudła, tamta zgrubła. Wybrzydzamy, mówimy co dobre, a co złe. Tymczasem w tle mogą czasami dziać się prawdziwe ludzkie dramaty. Życie może naprawdę dopiec, a publiczność wymaga. Trudno jest zwlec się do działania, ale z drugiej strony trzeba.

Gdy patrzę na odmienioną Agnieszkę Chylińską z jednej strony tęsknię za jej poprzednią "wersją". Z drugiej natomiast rozumiem, jak wielką artystką musi być, by na życiowym zakręcie stworzyć krążek, który jest tak dobry. Bo on jest dobry, tak jak utwór, który go promuje. Czuć w nim ból, tęsknotę, pewien rodzaj niespełnienia. I to jest właśnie kluczem do ludzkich serc.

Zresztą przypomnij sobie o tym, że te największe rzeczy zdarzyły się w Twoim życiu właśnie wtedy, gdy było Ci źle. Widocznie problemy pobudzają kreatywność. Człowiek szczęśliwy jest jakiś taki rozlazły.

środa, 19 października 2016

Książki warte przeczytania - o związkach

Uwielbiam czytać o związkach. O budowaniu relacji i w ogóle tym całym fifa rafa między dwiema osobami. Dzisiaj przyszedł czas na książki, które warto przeczytać w temacie związków. Obiecaj, że sięgniesz, chociaż po jedną z nich, pliss. Nie zdziw się też, że wymienię pozycje dedykowane praktycznie tylko kobietom. Przecież ja baba jestem. Niewiasta znaczy się...

Książki, które warto przeczytać, gdy zależy Ci na dobrych związkach :)




1. Dlaczego mężczyźni kochają zołzy - Sherry Argov

Książka, którą powinna przeczytać każda młoda kobieta. Starsza też, jeśli nie wychodzi jej z facetami. Czasami spotykam się z opinią, że ta książka jest głupia, oklepana albo wręcz może nam zaszkodzić. Nic bardziej mylnego. Skoro Kinga mówi, że działa, to znaczy, że działa. :) W Dlaczego mężczyźni kochają zołzy znajdziesz 100 zasad atrakcyjności. Co prawda nie zgadzam się z każdą z nich, ale większość jak najbardziej do mnie przemawia. Z przyjemnością sięgnęłam też po drugą część, czyli Dlaczego mężczyźni poślubiają zołzy. To są naprawdę książki warte polecenia. Według mnie to taki must have przed angażowaniem się w jakąkolwiek relację.





2. Gra - Neil Strauss

Klasyk nad klasyki. Prawdziwy poradnik podrywacza, ale nie tylko dla facetów. Kobieta też znajdzie tu sporo dla siebie. Gdy przeczytasz, to nauczysz się nie tylko podrywać i uwodzić, ale też przywiązywać do siebie. Druga kwestia jest też taka, że łatwiej będzie Ci się oprzeć podrywaczom, bo rozszyfrujesz ich sztuczki. Poznasz świat oczami mężczyzn, a to bezcenna wiedza.




3. Kup kochance męża kwiaty - Katarzyna Miler

Tytuł bardzo przewrotny, prawda? Jakoś od razu zachęca do czytania. Autorka jasno wykłada, jak unikać zdrady i co zrobić, kiedy któregoś pięknego dnia okaże się, że nasz luby poszedł w tango z jakąś zdzirą (fuck). Co zrobić w takiej sytuacji, jak wyjść z tego z twarzą i nie zwariować? Chcesz wiedzieć? Przeczytaj.




4. 100 zasad udanego związku -Harriet Lerner

Lubię takie zestawienia w stylu "5 sposobów na", "100 sposobów by", ale zawsze wydawało mi się, że w temacie związków to jakoś słabo wypada. No bo przecież związku dwojga ludzi nie można tak łatwo obłożyć zasadami i powiedzieć co jest ok, a co nie. Bo wiesz, ja tu powiedzieć facetowi na początku związku: "Kochanie, tu mam 100 zasad, dzięki którym będziesz moim wymarzonym księciem. Przeczytaj i podpisz". Wyobrażasz sobie to? Ja nie, ale będę przewrotna i stwierdzę, że książkę mimo wszystko warto przeczytać.




5. Zanim powiesz TAK - Debi Pearl

Stało się. Wszystkie znaki na niebie i ziemi mówią jasno, że "Twój" wyskoczy za jakiś czas z wiechciem (czyt. kwiatami), jakimiś odpustowym pierścionkiem i zapyta: Czy Ty Zdzisławo miałabyś przyjemność zostać moją żoną (czyt. sprzątaczką, kucharką, praczką, panią do towarzystwa pielęgniarką i psychologiem). Jezu, jakie mi zdanie wyszło... W każdym bądź razie taka chwila niedługo nastąpi. I co? Co powiesz? Zanim powiesz TAK, przeczytaj "Zanim powiesz TAK".




6. Mężczyzna od A do Z - Piotr Mart

Książka pozwala zrozumieć mężczyzn. Dosłownie rozszyfrować, o co im chodzi i czego potrzebują. Ten poradnik jest napisany z sensem i jak "krowie na rowie". Mart tłumaczy wiele zagadnień dotyczących uwodzenia, komunikowania się z mężczyzną i postępowania z nim. Czasami wydaje nam się, że facet to stworzenie z innej planety i w pewnym sensie tak jest. Żeby nad nim zapanować, trzeba je zrozumieć. Książka Mężczyzna od A do Z w pewnym zakresie to umożliwia. Pisze <w pewnym>, bo wiadomo, że nie każdy jest taki sam i trudno byłoby tutaj generalizować.

Znasz inne, ale ciekawe książki, które warto przeczytać w tym temacie? Nie bądź sknerą, podrzuć linka.

sobota, 1 października 2016

Jak dbać o książki i podręczniki, by cieszyć się nimi dłużej?

Wygięte rogi, zalane strony, wykrzywione grzbiety - znasz to? Książki się niszczą i można by powiedzieć, że taka jest naturalna kolej rzeczy. Ale książka to kawałek świata ukryty między okładkami. Niektóre wydania są dla nas bardzo ważne i chcemy, by były z nami tak długo, jak się da. Dowiedz się jak dbać o książki, a już nigdy żadnej nie zniszczysz.


Jak dbać o książki? 5 żelaznych zasad


1. Jak przechowywać książki?

Książki nie lubią wilgoci, więc normalne jest, że kuchnia czy łazienka nie jest dla nich dobrym miejscem. Zdarza się, że można zobaczyć półki z książkami w korytarzach. Owszem, wygląda to bardzo ładnie, ale niektóre korytarze i przedsionki też bywają wilgotne. Zostawiamy tam buty, wieszamy mokre kurtki i parasolki. Do korytarza często dostaje się też zimne i wilgotne powietrze z dworu. To nie służy książkom. Znacznie lepiej jest wybrać dla nich suche i przewiewne miejsce.

Oczywiście nie ma sensu popadać w skrajność. Książki nie powinny być wystawione na działanie promieni słonecznych, bo ich strony będą żółknąć, a okładki blaknąć.

2. Jak ustawiać książki?

Najgorszym, co możesz zrobić, jest ustawianie książek pochyło. To je wygina, a naprostowanie takiej skrzywionej książki jest później bardzo trudne, o ile w ogóle możliwe. Moje "skrzywione" książki już nigdy nie powróciły do stanu pierwotnego. Najlepiej jest ustawiać książki w pozycji pionowej, jedna obok drugiej. Na tyle ciasno, by się nie przechylały, ale jednocześnie pozostawiając nieco luzu. To pozwoli łatwo wyciągnąć pojedynczą książkę. Zminimalizuje też ryzyko jej uszkodzenia.

Drugim sposobem przechowywania książek jest układanie ich jedna na drugiej. Ta metoda sprawdza się podczas przeprowadzki lub po prostu wtedy, gdy trzeba spakować książki do walizki lub pudła. Pamiętaj tylko, by zawsze układać na sobie książki o takim samym lub bardzo podobnym formacie. Wtedy stosik nie będzie się przewracał.

3. Jak czyścić książki?

Najlepszym sposobem jest omiatanie książek miotełką do kurzu. Jednak czasami na książkach osadza się po prostu brud (np. warstewka tłuszczu). Wtedy delikatnie przetrzyj okładki lekko zwilżoną ściereczką z mikrofibry. Oczywiście później rozłóż książki, żeby dokładnie wyschły i dopiero później ustaw je na półce.

4. Jak przenosić książki? 

Najwięcej zniszczeń pojawia się przy przenoszeniu i przewożeniu książek. Właśnie wtedy rogi się gną, a kartki rozdzierają. Jeżeli wrzucasz książkę do plecaka lub torby, to umieść ją w osobnej przegródce. W takiej, w której nie ma ostrych przedmiotów, albo czegoś, co po prostu niszczyłoby książkę. Moim patentem jest wkładanie książki w woreczek (taki jak do prania bielizny). Mam wtedy pewność, że nie otworzy mi się w torebce i nic nie uszkodzi okładki.

Oczywiście nie rzucaj książki bezładnie na siedzenie w samochodzie czy do bagażnika. Gdy wkładasz książkę do aktówki, to kieruj ją grzbietem do góry. Jeżeli grzbiet będzie skierowany w dół, to pognieciesz kartki, wkładając do aktówki dokumenty czy teczkę. Coś takiego ostatnio mi się zdarzyło. Książkę włożyłam przypadkowo grzbietem w dół, a później wcisnęłam w nią zeszyt, niszcząc kilka ostatnich stron.



5. Jak użytkować książki?

Chyba każdy wie, jak powinno się obchodzić z książkami, ale nie zaszkodzi tego przypomnieć:

  • Nad książką nie wykonujemy makijażu ani nie malujemy paznokci.
  • Nie traktujemy książki, jako podstawki pod kubek.
  • Unikamy przewracania stron poślinionym palcem.
  • Nie rozginamy książki mocniej, niż jest to konieczne.

6. Jak naprawić książkę?

  • Jeżeli książka jest klejona i wypadły z niej kartki, to podklej je przezroczystą taśmą. Ucinaj małe kawałki, żeby jak najmniej rzucały się w oczy. Pamiętam takie poklejone książki jeszcze ze szkolnej biblioteki. Kiedyś szanowało się każdą stronę i ratowało książkę tak długo, jak się da. Dzisiaj ludzie idą na łatwiznę. Jeśli strony wypadną, to książka idzie na śmietnik. Nie bądź marnotrawcą. Nie wyrzucaj, tylko sklej. 
  • Jeżeli książka jest szyta, to czeka Cię większa gimnastyka. Potrzebujesz ostro zakończonej igły dratwy i bawełnianej nici. Nie wybieraj ostrych nici, bo te mogłyby dosłownie przeciąć kartki. Weź zwykłą białą nitkę i postaraj się w miarę estetycznie spiąć nią kartki.
Jeżeli książka zostanie zalana, to nie wolno suszyć jej suszarką ani rozkładać na grzejniku. Należy przełożyć każdą mokrą stronę bawełnianym materiałem. Później zamknąć książkę i czymś przycisnąć. Zapobiegnie to pofałdowaniu kartek. Co jakiś czas należy też wymieniać materiał na suchy.

Tak nie rób!

Dodatek dla uczniów i studentów: Jak dbać o podręczniki?

Dbanie o podręczniki powinno być zakorzenione w każdym człowieku od najmłodszych lat. Uczniowie korzystają z podręczników przez cały rok szkolny. Takie intensywne użytkowanie sprzyja zniszczeniom, więc trzeba książki odpowiednio zabezpieczyć. Podstawą są dobre okładki na podręczniki. Najlepiej te plastikowe, które chronią od wody. Jeśli podręcznik ma miękką i delikatną okładkę to między nią a okładkę plastikową, można włożyć kawałek kartonika. Wzmocni to książkę i zapobiegnie urwaniu okładki.

Kolejna kwestia to przenoszenie podręczników w plecaku. Dobrze jest przekładać książki ćwiczeniami lub zeszytami np. podręcznik do polskiego, ćwiczenie do polskiego, podręcznik do matematyki, ćwiczenie do angielskiego. Odizoluje to książki od siebie i pozwoli równomiernie rozłożyć ciężar w plecaku.

Świetnym sposobem dbania o podręczniki i książki jest możliwość pozostawienia ich w szkolnej, zamykanej szafce. Niestety o ile w Stanach każdy taką szafkę posiada, o tyle u nas nie jest to jeszcze tak popularne. Uczniowie często noszą ze sobą książki codziennie, a to siłą rzeczy sprzyja zniszczeniom.

Jeśli nie chcesz zniszczyć lub stracić książki - pomyśl, zanim ją komuś pożyczysz. Nie każdy potrafi dbać o książki. Jednak Ty naucz się to robić i dawaj przykład innym.

Znasz inne sposoby na to, jak dbać o książki? Podziel się nimi.
 

czwartek, 29 września 2016

Tajniki warsztatu legendarnego copywritera - Claude Hopkins | Recenzja książki

Bądź z tymi, którym chcesz coś sprzedać...

Sprzedaj ludziom wszystko, co chcesz. Przekonaj ich do siebie, daj im to, czego potrzebują. Wiesz, że ostawione szkockie skąpstwo doskonale sprawdza się w sprzedaży? Claude Hopkins nauczy Cię kilku bardzo ważnych rzeczy o sprzedaży i ludzkich potrzebach. Jego nauki przydadzą Ci się, jeżeli: sprzedajesz, przekonujesz do czegoś ludzi lub piszesz. Nie ma znaczenia, czy prowadzisz mały sklepik, handlujesz na Allegro, pracujesz w reklamie, czy sprzedajesz samochody. "Tajniki warsztatu legendarnego copywritera" mogą Ci otworzyć oczy.
Tajniki warsztatu legendarnego copywritera

Tajniki warsztatu legendarnego copywritera - Claude Hopkins

Wydawnictwo: Złote Myśli
Stron: 224

Niech Cię nie zwiedzie lekko nudny początek. Nie bierz tej książki dosłownie. Nie traktuj jej jako prozy. Dostrzegaj drugie dno. Wysil się trochę i postaraj zauważyć to, czego na pierwszy rzut oka nie widać. Zapamiętaj jedno:

Żeby dotrzeć do człowieka, trzeba mówić jego językiem. By go przekonać, trzeba mu pokazać, że jesteś z nim. By go do czegoś zmotywować, musisz dać mu korzyść, jaką z tego wyniesie.

Nie ma znaczenia, co w życiu robisz. Zauważ, że wszystko robisz z dwóch powodów:

  • Dla zyskania przyjemności.
  • Dla uniknięcia cierpienia.

Kupujesz nowy ciuch, by czuć się dobrze i zbierać komplementy. Ubezpieczasz samochód, by uniknąć mandatu i wysokich kosztów naprawy czyjegoś auta. We wszystkim musisz widzieć dla siebie korzyść. Inaczej kaniec filma i nic nie kupisz ani z niczego nie skorzystasz, prawda? Tak jest i nie kłóć mi się tu. :)

Bo ja chce wiedzieć, w jakich skarpetkach chodzisz


Co to ma do książki? Noooo panie, bardzo dużo. Przecież copywriter ma sprzedawać. On ma ścisnąć poślady i zrobić wszystko, żeby ten oporny klient kupił albo w ogóle zainteresował się firmą i... kupił później. Jutro. Za miesiąc. Po prostu kiedyś. No i co taki nieszczęsny copywriter ma zrobić, by ten klient kupił? Musi wejść w jego skórę. Dowiedzieć się, czego ten potrzebuje, co mu doskwiera, jakie ma obawy, z czego się cieszy, czego pragnie. Musi wleźć mu w głowę. Zrozumieć tego człowieka, poczuć życie, którym tamten żyje. Panie inaczej się nie da.

Claude Hopkins nudzi w swojej książce i to jest prawda. Tylko że jej celem nie jest rozrywka. Ona ma za zadanie coś Ci uzmysłowić. Przekonuje, że bez poznania swojego klienta trudno będzie Ci sprzedać mu cokolwiek. Ba, nawet wciągnąć chwilę w rozmowę.

"Tajniki warsztatu legendarnego copywritera" absolutnie nie nauczą Cię tworzenia haseł, pisania ofert handlowych ani nawet opisów aukcji na Allegro. Nie powiedzą Ci, gdzie stawiać przecinki. Nie dadzą złotej recepty na przekonanie do siebie ludzi. Nic z tych rzeczy. To musisz wypracować sam. Samodzielnie zrozumieć potencjalnych odbiorców Twojego produktu czy usługi. Sprawdzić, w jakich chodzą skarpetkach i znaleźć sposób, żeby im się szybko nie darły.

Zalewa nas produkt, tęsknimy za celem


Zewsząd jesteśmy zalewani nowymi produktami. Zajebistymi srajfonami, odlotowymi kieckami, hybrydowymi lakierami, które świecą się jak psu... latarenka. Możemy to wszystko mieć i tak trudno jest się nam na coś zdecydować. My nie chcemy tych wszystkich bajerów. Nam się tylko wydaje, że potrzebujemy pachnącego lasem papieru toaletowego, jogurtu z kolorowymi orzeszkami i lewoskrętnej witaminy C. Tak naprawdę chcemy środków, które pozwolą nam osiągnąć nasze cele. Przekopujemy się przez życie, żeby je znaleźć. I co taki copywriter, czy jakiś sprzedawca może w ogóle w takiej sytuacji zrobić? Musi nam dać odpowiedź na nasze prawdziwe potrzeby. Te, które pozwalają nam osiągać cele. Ten pachnący papier może być namiastką urlopu, na który nie masz czasu. Jogurt uwolnieniem od problemów żołądkowych. Witamina C lekiem na zżółknięte od fajek paluchy.

W miałkiej papce "Tajników warsztatu legendarnego copywritera" jest jasny przekaz. Tylko wielu ludziom nie chce się ruszyć głową. Chcą mieć wszystko podane na tacy. Nie chcą myśleć. Nie tędy droga. Twój klient nie musi myśleć. Pozwól mu nie myśleć, ale Ty myśl.

Matka Hopkinsa - skąpiradło, które uczy pokory


Claude Hopkins w swojej książce przyznaje, że wiele z tego, co osiągnął, zawdzięcza swojej matce. Była skąpa i nauczyła go szacunku do pieniędzy. To pozwoliło mu też szanować pieniądze innych ludzi. Trudne początki kariery i ogrom włożonej pracy sprawiły, że Hopkins stał się kimś. Prawdopodobnie najlepszym copywriterem swoich czasów. Podejrzewam, że dziś też dałby sobie radę. On znał ludzi, znał ich potrzeby, obawy i pragnienia, a to wystarczy, by coś sprzedać.

Claude Hopkins żył w innej rzeczywistości. Dysponował innymi narzędziami, ale potrafił zrobić z nich pożytek. Ty też potrafisz, tylko musisz to w sobie odkryć. Przekopać się przez życie autora. Przez jego wzloty i upadki i poznać sposoby, którymi osiągnął swoje cele.

To nie Twój produkt jest ważny. Nie ilość gigabajtów, białka, bawełny ani tych koszmarnych orzeszków. Ważne jest to, czego potrzebuje klient.

Książka "Tajniki warsztatu legendarnego copywritera" powstała w...  1923 roku! I nadal jest aktualna. Czasy się zmieniają, ale nie prawidła rządzące ludźmi. Tego będę się trzymać, a Ty zrobisz, jak zechcesz.

Książkę dostarczyła księgarnia internetowa Lovebooks.pl. Zaufaj Kini i zobacz jak u nich fajnie.

poniedziałek, 26 września 2016

Książki, które warto przeczytać - o modzie

Nie masz nawet pojęcia, jak bardzo zainteresowałam się ostatnio ideą minimalistycznej garderoby i stylu w ogóle. Zrobiłam prawdziwą rewolucję w swojej szafie. Wyrzuciłam... 90% ubrań! To było dosłowne szaleństwo. Pomagały mi książki o modzie i blogi. Miałam fantastyczną przygodę i coraz bardziej zbliżam się do momentu, kiedy będę mieć szafę idealną. Dzisiaj pokażę ci modowe książki warte przeczytania. Może Tobie też pomogą.

Książki, które warto przeczytać - o modzie



1. (Nie) mam się w co ubrać - Charlize Mystery

Książka Karoliny Glinieckiej to idealna propozycja dla tych kobiet, które otwierają szafę i mówią: "Nie idę. Nie mam co na siebie włożyć". Karolina tłumaczy, jak wyglądać dobrze, ubrać się szybko i przy okazji nie stracić majątku. Autorka jest popularną blogerką, która słynie z dobrego stylu i inwencji w tworzeniu stylizacji. Lektura to naprawdę przyjemność, a do tego też inspiracja do wprowadzenia zmian. Nie wiem jak Ty, ale ja sumiennie stosuje rady i mam zamiar wyglądać, jak milion dolarów. Co ja mówię - jak 10 milionów.



2. Jak czytać modę - Fiona Ffoulkes

Poznaj modowe sekrety i naucz się w końcu, co z czym można zestawiać, a co nie wygląda dobrze. Ja wiem, że modowy świat to meandry, w których łatwo się pogubić. Przyznam się szczerze, że kiedyś byłam fatalnie ubrana i w ogóle nie zdawałam sobie z tego sprawy. Szafa była pełna przypadkowych, kolorowych i niepasujących do siebie ciuchów. Dzięki książkom takim jak ta wprowadziłam prawdziwą rewolucję. I jestem z tego bardzo zadowolona.



3. Szefowa swojej szafy - Monika Jurczyk

Książka, którą powinna przeczytać każda kobieta biznesu. Monika Jurczyk uczy jak ubierać się do pracy. Autorka pomaga Ci osiągnąć modowe cele za pomocą czterech kroków:

  • Poznania sylwetki
  • Określenia typu kolorystycznego
  • Określeniu rodzaju wykonywanej pracy
  • Znalezieniu elementu, który będzie Cię wyróżniał
Ja pracuję w biurze i dla mnie ta książka to prawdziwy skarb. Tym bardziej że mój styl stał się ostatnio bardzo elegancki, wręcz paryski. Jeżeli też kręcą Cię takie klimaty, to polecam.




4. Elementarz stylu - Katarzyna Tusk

Nie czytam bloga Kasi Tusk, ale jej książką jestem zachwycona. Stylizacje Katarzyny oceniane są jako bezpieczne i bardzo odtwórcze, ale to akurat mi odpowiada. Jestem daleka od mieszania krat, kwiatów i grochów, czy atłasu ze sztruksem. Lubię, gdy jest prosto i ponadczasowo, a ta książka właśnie tego uczy. Kasia proponuje nieskomplikowane zestawy i tłumaczy, jak ubrać się dobrze, ale nie zastanawiać godzinami nad stylizacją. Jestem na tak.



5. Lekcje Madame Chic -  Jennifer L. Scott

Zestawienie "Książki, które warto przeczytać" byłoby niekompletne, gdyby nie sławne "Lekcje Madame Chic". Książka jest na wskroś doskonała i nauczy ubierania się dosłownie każdego. Nawet najbardziej oporną bestię. Lekcje są bestsellerem na rynku amerykańskim, a ja czaję się już na drugą pozycję autorki, czyli "Szkoła wdzięku Madame Chic".




6. Slow fashion. Modowa rewolucja - Joanna Glogaza

Mój bezkonkurencyjny hit. Z tej książki nauczysz się, jak zbudować małą szafę, w której wszystko, będzie do siebie pasować. Dowiesz się, jak kupować mniej rzeczy, ale lepszej jakości i tworzyć z nich ogromną ilość zestawów. W końcu zaczniesz otwierać szafę z przyjemnością. Joanna prowadzi bloga styledigger.com, którego dosłownie kocham i którym przez cały czas się inspiruje. Na modowe problemy zawsze Glogaza.




7. Zawsze szykowna. Sekrety ponadczasowego stylu, urody i seksapilu Francuzek - Jett Tish

Francuzki, a już w ogóle paryżanki, znane są ze swojego prostego i zawsze zachwycającego stylu. Jett Tish uchyla rąbka tajemnicy i pozwala nam zrozumieć, na czym polega ich sekret. Książka traktuje nie tylko o ubieraniu się, ale też odżywianiu i pielęgnacji ciała. Czytasz rady, które po prostu nigdy nie wyjdą z mody. Każda chwila spędzona z tą książką to inwestycja w przyszłość.





8. Księga stylu Coco Chanel - Karen Karbo

Naucz się ubierać na przykładzie Coco Chanel. Poznaj jej styl, spojrzenie na modę i inspiracje. Nie uwierzysz jak wiele z dzisiejszych ubrań to pomysł Coco. Jej wizja będzie chyba wieczna. No chyba, że niedługo zaczniemy się ubierać w folię aluminiową. :)




9. Rzeczowo o modzie męskiej. Poradnik - Michał Kędziora

Propozycja dla panów, bo ich nie mogę przecież zaniedbać w tym wpisie. Książka nie byle jaka, bo autorstwa Mr.Vintage - najpopularniejszego męskiego blogera modowego. Ta książka uczy mody od podstaw. Jak dobrać krawat, gdzie i co kupować, co z czym łączyć, jak rozpoznawać tkaniny i wiele, wiele innych. Będzie doskonała na prezent. Jest w twardej oprawie i naprawdę elegancko wydana.



10. Ekskluzywny menel - Kamil Pawelski

Drugi top bloger modowy, czyli Ekskluzywny menel postanowił długo nie szukać tytułu dla swojej książki. Nazwał ją tak samo, jak bloga - po prostu Ekskluzywny menel. Kamil robi prawdziwą furorę w świecie mody, a jego książka - no cóż - bywa przydatna. Na pewno spodoba się panom, którzy chcą czuć się elegancko i męsko, ale nie mogą przekonać się do ciągłego noszenia garnituru.

Znasz inne książki warte przeczytania? Nie bądź samolub - podziel się. :)
 

piątek, 23 września 2016

Liebster Blog Awards, czyli poznaj mnie bliżej i zaprzyjaźnijmy się

Nie biorę udziału w żadnych blogowych zabawach. Nie dlatego, że mi się nie chce. Ja po prostu nigdy nie wiem, co się dzieje, a nawet jak wiem, to akurat nie mam wtedy czasu. Ale dziś będzie inaczej. Dziś masz okazję poznać trochę Kingę. Wykorzystaj okazję, bo druga może się szybko nie trafić.


Do LBA nominowała mnie Magda z bloga http://jeszczetylkorozdzial.blogspot.com i niniejszym odpowiadam na jej pytania.

 
1. Jaki gatunek literacki uważasz za swój ulubiony?

Książki kontrowersyjne (ten gatunek powstał 3 sekundy temu). Bo wiesz, ja kocham wszystko, co nieznane, zakazane i skomplikowane. Kocham czytać Danikena, Davida Icke, uwielbiam tajemnice II wojny światowej, historie o UFO, zaginionych cywilizacjach i tak dalej. Uwielbiam odkrywać, penetrować i dziwić się. Często czytam też poradniki, bo ja jestem praktyczna baba i lubię po prostu dużo wiedzieć.

2. Co skłoniło Cię do założenia bloga?

Blog o książkach był naturalną konsekwencją mojego zamiłowania do książek. Historia jest prosta jak budowa cepa. Po prostu pociągało mnie prowadzenie bloga i gdzieś przeczytałam, że najlepiej blogować o tym, co lubimy i na czym się znamy. 

3. Od jakiej książki rozpoczęłaś swoją przygodę jako czytelnik? (mam na myśli książkę przeczytaną dla przyjemności, nie na język polski.

Pamiętam to dokładnie. Pierwszą, przeczytaną absolutnie z własnej woli książką był Hobbit Tolkiena. Nie wiem, dlaczego akurat ta, ale podjarała mnie wtedy ma maksa. Pamiętam, że po przeczytaniu postanowiłam, że też napiszę swoją książkę o smokach. Oczywiście zaczęłam od razu, a dodam, że byłam jeszcze wtedy bajtlem. :)

Fajne, nie?

4. Czy pasję do czytania wyciągnęłaś/łeś z domu?

Nie. W moim domu nikt nie czyta. U mnie wielbią telewizor, a ja jestem czarna owca i czuję się z tym przezajebiście.

5. Jakbyś miał/a wskazać ulubioną powieść, co by to było?

Nie da się. Film mogę wskazać i piosenkę, ale książki nie. 

6. Co sądzisz o dedykacjach w darowanych książkach? Masz jakąś ukochaną w swoich zbiorach?

Jeżeli chodzi o dedykacje do książek, to tutaj zgromadziłam dość pokaźną listę: http://www.literutopia.pl/2015/07/dedykacja-do-ksiazki-na-slub-komunie-18.html

Nie mam nic przeciwko dedykacjom, ale wkurza mnie jedno. Jeżeli sam autor zgłasza się do mnie, by przesłać książkę do recenzji, a ona dochodzi bez jego autografu. Drodzy autorzy - nieważne czy macie popularność Grocholi, czy jesteście debiutantami. Cudowne jest, gdy podpisujecie się na książce. Ja to kocham i wnioskuję o przysyłanie książek z podpisami.

7. Co preferujesz: książka papierowa czy e-book? Dlaczego?

Papier to papier, ale i e-booki mają swoje zalety (http://www.literutopia.pl/2012/10/dlaczego-wybieram-ebooka.html). Książki elektroniczne wybieram często dlatego, że pewnych pozycji nie mogę znaleźć w wersji tradycyjnej. Ale tak czy inaczej kocham papier. Wiesz, ten zapach (najlepiej starej książki), szelest kartek. To uczucie, gdy trzymasz w dłoniach coś, co Cię tak bardzo interesuje. To jest fajne.

8. Jaka postać literacka wzbudziła w Tobie najwięcej negatywnych emocji? Której nie lubisz?

Nie cierpię Ani z Zielonego wzgórza. Paskudny rudzielec.

9. Która ekranizacja książki podobała Ci się najbardziej?

Szczerze? Nie podobała mi się żadna ekranizacja, którą obejrzałam po przeczytaniu książki. Filmy są siłą rzeczy wyprane z wielu fragmentów. Pamiętam jaką katorgą było oglądanie Kodu Leonarda da Vinci. Przez cały film kpiłam z jego jakości i denerwowałam wszystkich komentarzami, że:

"To nie tak było"
"A przeinaczyli, bo w książce to było, że..."
"Boże, ale skrócili"
"Ten biały inaczej w książce robił"

10. Czym, poza prowadzeniem bloga, zajmujesz się w życiu?

 Jestem copywriterem, czyli specjalistą od wszystkiego. :)

11. Jaką masz radę dla początkującej blogerki? :)


A zaparz se babo kakao i chwilę się zastanów, czy na pewno znajdziesz na to czas. Jak zaczniesz, to trudno będzie Ci przestać. Jednocześnie będziesz też pomstować na cały świat, że ci się bloga zachciało, a teraz tyle roboty. :)

A tak na poważnie, to rób to, co kochasz, a resztę miej w... no wiesz. Jedyne reguły ustalasz Ty sama.

Do zabawy nominuję... Nikogo. Czemu? Patrz zdanie wyżej.

środa, 21 września 2016

Coaching drogi - Robert Kozłowski | Recenzja książki

Coaching, czyli ja sobie to chyba inaczej wyobrażałam...

Pocoachowałam się trochę. A co. Gdy przyszła do mnie "książka" Coaching drogi Roberta Kozłowskiego, to miałam wrażenie, że wysłano mi pustą kopertę. Zaglądam do tej koperty, a tam jednak coś na spodzie jest. Była książeczka w formacie mniejszym niż A5, ale w kolorowej, pełnej życia okładce. A w środku? No właśnie. Żeby się dowiedzieć, musisz przejść niżej.

Coaching drogi

Coaching drogi - Robert Kozłowski

Stron: 84
Wydawnictwo: Psychoskok

Książeczka jest dosłownie mikroskopijna, ale w sumie ma to konkretny cel. Traktuje przecież o bardzo wąskim zakresie tematycznym, a tak naprawdę o metodzie autorstwa coacha Roberta Kozłowskiego. Kozłowski stworzył swój plan coachingowy, który nazwał coachingiem drogi.

Czym jest coaching drogi?


W coachingu drogi chodzi o to, by prowadzić klienta przez wszystkie etapy jego zmiany, ale niczego nie narzucać. Książka Coaching drogi uczy, jak zadawać otwarte pytania i wręcz "zmuszać" osobę coachowaną do samodzielnego szukania rozwiązań i realizowania swoich celów. Z pozycji Kozłowskiego dowiadujemy się, że coach:

  • Nie powinien niczego narzucać.
  • Nie ma prawa sugerować klientowi właściwych wyborów.
  • Nie może oceniać klienta.
  • Powinien traktować coachowanego jako osobę zdolną i kreatywną.

Zawsze miałam wrażenie, że coachowie mówią "zrób tak i tak" albo "tego nie rób". Tutaj natomiast dowiadujemy się, że zadaniem coacha jest aktywnie słuchać, ciągle zadawać pytania i chwalić klienta. Coach ma towarzyszyć klientowi w drodze do celu i pomagać mu w odkryciu własnego potencjału. Jego zadaniem nie jest przejście drogi za klienta, tylko towarzyszenie mu w niej na zasadzie partnerskiej relacji.


Czy Coaching drogi jest tylko dla coachów?


Absolutnie nie. W książce znajdziesz pytania, które możesz zadać sobie samemu lub jakiejś bliskiej osobie. Na pewnym poziomie ta książka uczy podstaw coachingu. I tutaj mamy taką zaletę, że przecież nie trzeba być profesjonalnym coachem, by pomóc sobie lub znajomej osobie w dojściu do czegoś, o czym się marzy.

Książka napisana jest prostym językiem, a rozdziały są krótkie i konkretne. Naprawdę wolę taką formę niż ciągłe lanie wody po to, by stron było więcej. Dzięki krótkiej formie książkę można dosłownie "połknąć" w jedno popołudnie, a jeszcze zostanie czasu na to, żeby zrobić pranie i później to pranie wyprasować. ;) (nie łaź w pomiętym).

Zestaw gotowych pytań naprawdę zmusza do myślenia. Ja sama byłam zdziwiona swoimi odpowiedziami. Każda taka pozycja wnosi w moje życie ogromną wartość, bo uczy mnie odkrywać własne wnętrze i rozpoznać swoje prawdziwe potrzeby. To tak jakby zajrzeć w głąb siebie i odkryć coś, czego do tej pory się nie widziało.

Wierzę, że odpowiedź jest różna w zależności od tego, jak zada się pytanie. Uczmy się zadawać pytania poprawnie, bo tak wiele jest w nas jeszcze do odkrycia. Amen.

Książkę możesz zgarnąć tutaj: Coaching drogi
 

niedziela, 18 września 2016

20 miejsc, w których możesz użyć książki, by wkurwiać ludzi

Pokażę Ci, gdzie możesz "czytać książki" i jak przy okazji wkurwić masę ludzi. Zdziwisz się jakie to proste. Przygotowałam kompleksową instrukcję i zestaw pomysłów na najbliższe 3 tygodnie. Bez zbędnego przedłużania - po prostu zaczynajmy.


Jak czytać książki i doprowadzić ludzi do szału?

 

1. Na kiblu


Wchodzisz. Zamykasz się na 10 spustów i wyciągasz „Pana Tadeusza”. Jak ktoś zacznie się dobijać i pytać „No długo tam jeszcze?”, odpowiadasz:

To jedno puste miejsce nęci go i mami
Już nie puste, bo on je napełnił myślami”.

2. Przed kiblem


Kiedy to Ty stoisz po drugiej stronie drzwi, podchodzisz z książką, delikatnie pukasz i mówisz:
- A wiesz, że właśnie przeczytałem, że czas defekacji jest związany z ilorazem inteligencji. Ty jesteś tutaj już 14 minut. Chcesz wiedzieć ile masz punktów?

3. W samolocie


Przy starcie zaczynasz głośno klaskać i gwizdać. Kiedy wszystkie oczy zwracają się w Twoją stronę, szybko wyciągasz książkę, wkładasz w nią nos i udajesz, że Cię nie ma. Trzymaj tak minimum 5 minut, dopóki sprawa nie ucichnie, a później nikt już nie będzie pamiętał, że to byłeś Ty.

4. W autobusie


Stajesz w gorący dzień obok starszej pani w rozmiarze XXL i wyciągasz książkę w miękkiej okładce. Gdy pani zaczyna się poruszać, wachlujesz się książką i mówisz:

- O Jezu, Jezu te ludzie to się tak zawsze wyperfumują, że się na czytaniu skupić nie mogę. Wstyd, no wstyd po prostu. A potem się dziwić, że cały naród taki głupi.

5. W tramwaju


Siadasz jak najbliżej środka i kładziesz sobie książkę na kolanach. Na każdym zakręcie zrzucasz ją na podłogę, podnosisz, otrzepujesz, przytulasz i mówisz:

- Widzisz, gdyby nie te chamy, to siedzielibyśmy na dobrym miejscu i nie byłoby turbulencji.

6. W samochodzie


Dojeżdżasz do sygnalizatora, kładziesz książkę na kierownicę i zaczynasz czytać. Nie ruszasz, zanim nie skończysz rozdziału. Zaleca się wcześniejsze zamknięcie drzwi od środka, bo mogą Cię wywlec w połowie zdania.

W wersji dla pasażera: zaczynasz czytać kierowcy bibliografię, a każdy ISBN powtarzasz 3 razy.


7. W pracy


Znajdujesz sobie cichy kącik, wciskasz nos w książkę, a kiedy nadejdzie szef, to podnosisz się i mówisz:

- I ducha świętego. Amen.

8. Na randce


Przezorny zawsze ubezpieczony. Nawet nie wychodź z domu bez książki. Co będzie, jeżeli ten super-hiper-przystojny facet okaże się drewnianym królem, a ta giga-mega-sexi lala będzie zwyczajną ciapą (żeby nie powiedzieć dupą) wołową? Wtedy elegancko wyciągniesz książkę, przeczekasz z nią te „ustawowe” pół godziny i normalnie legalnie dasz nogę.

9. Na ławce w parku


Po pierwsze wybierasz taką ławkę, na której nie narobiły ptaki. Kładziesz się na niej (na brzuchu) i zaczynasz czytać. Jak pojawi się jakaś starsza oburzona babcia i zapyta, co tu się dzieje, to odpowiesz:

- Jest kultura.


10. W kuchni


Książka będzie Ci służyła wyłącznie do tego, żeby zasłaniać się, jeżeli przepis nie wyjdzie. Rozkładasz dumnie knigę na stole i pichcisz. Jak przypalisz albo przesolisz i ktoś się przyczepi, to pokazujesz na książkę, wywijasz usta w podkówkę i zaczynasz płakać.

11. W poczekalni u dentysty


Trzymasz książkę na kolanach. Najpierw przykrywasz jej okładkami uszy, żeby nie słyszeć jęków z gabinetu. Później zagryzasz 58 stron, kiedy strach sięga zenitu, a na koniec walisz nią dentystę w łeb i wychodzisz po angielsku.

12. Na rozmowie kwalifikacyjnej


W decydującym momencie rozmowy kładziesz przed rekruterem książkę i mówisz:

- A może tak łapówka? To jedyny egzemplarz w tym budynku, a mnie naprawdę zależy na tej pracy.

13. W galerii handlowej


Tutaj będzie bardzo prosto. Zwyczajnie bierzesz książkę w dłonie, pochylasz się nad nią i chodzisz. Wszystkich potrącasz, wszystkich depczesz, ale tylko nieliczni zwrócą Ci uwagę. W razie czego podnosisz tylko głowę i robisz minę taką jak poniżej.


14. Na weselu


Kiedy nie możesz już pić, szybko przenosisz się pod wiejski stół (dosłownie). Zaciągasz ten błyszczący atlas tak, by powstało szczelne gniazdko i wkładasz książkę pod głowę. Śpisz i czekasz do poprawin. No bo niby co innego mógłbyś tam robić?

15. W restauracji


Książka wkracza w momencie, gdy kelner przyniesie pierwsze danie. Wyciągasz ją, otwierasz na pierwszej stronie, podajesz kelnerowi długopis i mówisz:

- Mogę prosić o autograf?

Kiedy ten robi wielkie oczy, dodajesz:

- No co? Daniel Graig też był kiedyś kelnerem. Może i Panu się fuksnie...


16. W łóżku


Krótka piłka. Bierzesz książkę do łóżka, odwracasz się w stronę swojego partnera i mówisz:

- Czy wiesz, że amerykańscy naukowcy odkryli, że czytanie pomaga na ból głowy? Później patrzysz przez chwilę na jego minę i udajesz, że wszystko jest ok.


17. Na diabelskim młynie


Piszesz na okładce książki flamastrem „Jestem na diabelskim młynie. Odpięły mi się wszystkie zabezpieczenia” i rzucasz w powietrze. Książka spada na ziemię, a Ty obserwujesz, jak panikują na dole. Nie, nie możesz użyć kartki, bo wiatr ją zabierze. Książka jest cięższa, a poza tym spadając z nieba, przyciągnie uwagę.

18. W windzie


Jeździsz windą do góry i do dołu przez godzinę lub dwie. Piętra wybierasz rogiem książki w twardej okładce. Kiedy ktoś zapyta w końcu, dlaczego to robisz (a trafi się taki), to odpowiadasz:

- Szwagra kiedyś w windzie prąd poradził.
Gwarantowane jest, że wszyscy pasażerowie już przez całe życie będą wciskali guziki długopisem wystającym z rękawa.





19. Na wywiadówce


Wyciągasz książkę i robisz dobre wrażenie. Nauczycielka nie przypierdziela się do Twojego dzieciaka, bo przecież matka czy ojciec tacy oczytani, to nie wypada. Jeżeli nie chcesz usłyszeć o kolejnej pale – czytaj – gwarantuje, że belfer nie będzie miał odwagi Cię zagadać.


20. W sklepie mięsnym


Wchodzisz, stajesz w kolejce i czytasz. Kiedy przychodzi Twoja kolej, podnosisz wolno wzrok na ekspedientkę i mówisz:

- A Pani wie, że kurczakom to przed skubaniem ukręcają główki?


Uff, dobrnęliśmy do końca. Na pewno udało Ci się wybrać coś dla siebie, prawda? ;-)
 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...