poniedziałek, 29 czerwca 2015

Boska seksualność, czyli sztuka kochania sercem - Grzegorz Kaźmierczak | Recenzja książki

Boski seks - takiej instrukcji jeszcze nie widzieliście

Serce jest niezwykłym narządem. Udowodniono, że emituje pole energetyczne, które ma wpływ na nas samych i na otaczający nas świat. Jednakże serce to nie tylko czyste uczucie miłości, to też seksualność, która w dzisiejszych czasach zaczęliśmy trochę wypaczać. "Boska seksualność, czyli sztuka kochania sercem", autorstwa Grzegorza Kaźmierczaka, jest takim ryzykownym balansowaniem na granicy nauki i wymysłu. Zahacza o seks, miłość, Boga i wiele innych, niepotrzebnie tam dodanych spraw.

Boska seksualność

Boska seksualność - Grzegorz Kaźmierczak

Wydawnictwo: Psychoskok
Stron: 174


Naprawdę lubię wszelkie klimaty New Age, spiskowe, paramedyczne i paranormalne w ogóle. Rzadko kiedy natomiast trafia mi się pozycja, przez którą tak trudno przebrnąć. Do tej książki byłam nastawiona bardzo pozytywnie, sama sobie ją wypatrzyłam, no i niestety sama się na nią nacięłam. Żeby była jasność, część informacji, jakie zawiera, to potwierdzone naukowo fakty, część domysły, ale największy mankament to sposób, w jaki przedstawiona jest całość. Naprawdę nie jestem jakimś bardzo wybrednym czytelnikiem, często przymykam oko na mankamenty, no bo przecież nikt z nas nie jest idealny. Jednakże "Boska seksualność, czyli sztuka kochania sercem" to jednak pozycja nie w moim guście.

Pierwsze, co mogę jej zarzucić, to bardzo, ale to bardzo mocne kierowanie się w stronę tematyki, która mimo mojego otwartego umysłu, jest dla mnie po prostu nie do przyjęcia. Chodzi mi np. o zjawisko telegonii, która wywołuje w kręgach naukowych ogromną konsternację. Fakt, że w tej książce zostaje to opisane, całkowicie powalił mnie na kolana. Naprawdę spodziewałam się czegoś w stylu Grega Bradena i jego Boskiej Matrycy, ale mocno się pomyliłam. Zresztą zobaczcie sami.

Telegonia to zjawisko występujące najbardziej w czasie pierwszego zbliżenia, czy to kobiety, czy mężczyzny. U kobiety w momencie pierwszego zespolenia następuje niemal zawsze „zapłodnienie” wszystkich jajeczek zawartych w niej. U mężczyzny następuje potężne przeniknięcie estrogenem kobiety i rzutuje to często na całe jego życie, na kolejne dzieci, które on spłodzi. Bardzo mocno przenikają się wasze energetyczne matryce, stajecie się w części swoimi partnerami.

Tak jak pisałam wcześniej, książka przeplata ze sobą fakty i domniemania. Co do tego nic nie mam, ale razi mnie okropnie jej styl. Mam wrażenie, jakbym była obecna na jakiś nawiedzonym, pseudoreligijnym wykładzie, na którego wcale nie chciałam przyjść.

Duchy wodzów wielu wytępionych plemion przybyły na tę chwilę, aby świętować. Niosą oni godność synowi człowieczemu, który narodził się jako Bóg. Pokłońcie się pradawnym plemionom, każdemu z osobna, uznając sercem ich godność, a nikt więcej nie będzie szargał Matki Ziemi, którą oni kochali i pielęgnowali dla was.

Cała książka jest napisana takim właśnie stylem. To jest bardzo męczące i przyznam szczerze, że już po kilkunastu stronach miałam serdecznie dość. Z zasady książka jest o seksie, o wadze naszej fizyczności, ale wszystko zostało ubrane w tak nieestetyczną koszulę nocną, że nie mogę znaleźć żadnego plusa. Jak bum cyk cyk, żadnego. Dla mnie te 25 rozdziałów książki to była droga przez mękę. Boska seksualność Grzegorza Kaźmierczaka to z pewnością najgorsza pozycja książkowa, jaką miałam okazję czytać na przestrzeni ostatnich lat. Jestem zdecydowanie na nie.

Czytałam już inne książki, które traktowały dokładnie o tej samej tematyce, ale były napisane tak, że chciało się czytać. Tego natomiast nie można, przynajmniej ja nie mogę.

Czy wy mieliście kontakt z tą książką. Jeśli tak, to jakie były wasze odczucia?


0 komentarze:

Prześlij komentarz

Podziel się swoją opinią dotyczącą wpisu.