poniedziałek, 25 maja 2015

Czy można zarobić na blogu o książkach?

Internet to coraz bardziej popularny sposób na zarabianie pieniędzy. Gdyby strony i blogi nie zarabiały, to tak naprawdę nikt by ich nie tworzył. Rozglądając się po sieci widzimy, że strony ciągle coś sprzedają, ciągle coś proponują i przez cały czas czujemy się tak, jakbyśmy byli w sklepie. Czy blog o książkach ma szansę pretendować z innymi stronami o możliwość zarabiania? Czy da się na nim zarobić chociażby tyle, żeby pokryć koszt domeny, czy ewentualnego serwera. Czy na blogu o książkach można w ogóle w jakikolwiek sposób zarabiać?

Wszystko zależy przede wszystkim od tego, jak swojego bloga traktujemy. Możliwości mogą być różne:

- Dla jednych blog będzie prywatną przestrzenią z której nie chce mieć nic dla siebie.
- Inni będą nastawieni wyłącznie na to, żeby coś z niego zarobić.
- Jeszcze inni (tak jak ja) zarabianie traktować będą marginalnie.
Dywagacje na temat powodów blogowania, można przeczytać tutaj: Po co komu blog? 

Zarabiający blog o książkach?

Sposobów zarabiania jest wiele. Jeżeli w grę wchodzi blog o książkach, możemy wyróżnić przede wszystkim:

  1. Reklamy AdSense
  2. Reklamy AdTaily
  3. Programy partnerskie
Szczerze wątpię, żeby jakiekolwiek inne sposoby miały rację bytu. Jeżeli prowadzisz blog książkowy, nie ma się co łudzić, że nagle zbiegną się reklamodawcy, którzy będą dosłownie zabijać się o to, żeby na Twoim blogu pojawiła się ich reklama. No bo co by tu promować? Najnowszy model samochodu? Skuteczny sposób odchudzania? Prawdopodobieństwo, że zainteresuje to kogoś, kto wchodzi na bloga o książkach, jest nikłe.

A książki do recenzji?


Ktoś może powiedzieć, że otrzymujemy od wydawnictw książki do recenzji i to też jest pewien sposób zarabiania. Ale pomyśl logicznie - przeczytanie książki zajmuje Ci minimum kilka godzin, napisanie recenzji przynajmniej godzinę. Standardowa książka kosztuje 35 zł - jakie to zarabianie? Oczywiście możesz powiedzieć, że jej kupno tyle właśnie by Cię kosztowało, a tak masz ją za darmo. Ok, ale nie sądzę, że kupisz każdą książkę, którą chcesz przeczytać. W końcu od czego jest biblioteka?

Na blogu o książkach raczej nie zarobisz


Niestety, tematyka jest taka a nie inna i nie ma się co łudzić, że godziny czytania i pisania recenzji, przyniosą nam dochód, który można byłoby nazwać "zarabianiem". Oczywiście reklamy mogą dać nam kilka, czy kilkanaście złotych dziennie, ale to jest raczej maksimum. Na inne "suweniry" nie ma co liczyć. Tak moi mili, może w tym momencie zazdrościcie właścicielom blogów technologicznych, czy finansowych. Myślicie - oni to dopiero robią kasę. Ano robią i trzeba mieć tego świadomość. Wy jej natomiast nie zrobicie. Niestety, to jeden z niewielu przykładów pasji, który raczej nie lubi się przekładać na zawartość portfela.

Blog o książkach nie da wam wygodnego życia, to nie ta branża. Jednak w jego prowadzeniu jest wiele rzeczy, których tylko pozazdrościć mogą Ci, którzy piszą o smartfonach, czy modzie.

Jak wy pochodzicie do kwestii zarabiania na blogu o książkach. Da się, czy to w waszym przekonaniu raczej nierealne?
 

9 komentarzy:

  1. W sumie nie myślałam o zarabianiu na blogu. Wystarczy mi, że mam co czytać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Na reklamach na to ja mam kilkanaście złotych ale w miesiącu, więc to żaden zarobek. Niestety nasza branża do tej pory nie pozwoliła mi zarobić nawet na czytnik :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No patrz @awiola - człowiek się naczyta, namęczy z pisaniem a nawet na czytnik nie ma :) Niesprawiedliwość dziejowa :) No cóż, pewnie każdy z nas wiedział, że tak będzie, kiedy zaczynał bloga.

      Usuń
    2. Czytam dla przyjemności; dzielę się tym, jeśli już - dla przyjemności. Blog "do zarabiania"? Tak, może traktować m.in. o czytelnictwie i utworach, ale czy tylko?
      Wiesz, zauważyłam ,że recenzowanie książek na blogach jest w pewnych kręgach modne. Ale co z czytelnikami takich blogów? Tego już nie obserwowałam

      Usuń
  3. Kingo, trzeba mieć laserowe skupienie i nie poddawać się. Na moim blogu wskoczyłem jednym postem na pierwsze miejsce w Google, co sprawiło, ze co miesiąc pojawiał się przelew od G i sporo kasy z programu partnerskiego. Wcześniej napisałem … 200 podobnych postów.
    Myślę, że sprawdzi się to także w branży książkowej - wystarczy śledzić nowości na zachodzie i pisać recenzje tak, by zbiegły się z premierą książki w Polsce, dzięki temu można osiągnąć duży ruch.
    Co do czytników - zepsułem już 2, lepiej nie czytać na nich w zimie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Recenzować od razu po premierze? Zdarzyło mi się kilka razy, wiele książek dostałam, zanim się jeszcze ukazały. Jednakże nie traktuje tego aż tak skrupulatnie, zwyczajnie nie mam czasu na pilnowanie takich terminów :)

      Usuń
  4. Dający do myślenia post. Niektórzy niestety myślą, że jak się prowadzi bloga to od razu się na pieniądzach śpi.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo fajny artykuł – dużo o tym jak zarabiać na książkach też http://jakzarabiacjakoszczedzac.blogspot.de/2016/02/jak-zarabiac-na-ksiazkach.html

    OdpowiedzUsuń
  6. Oczywiście, zakładając blog od początku miałem z tyłu głowy wizję zarobku, ale też nie jestem na tyle sflaczały umysłowo, żeby liczyć na profity ledwie po kilku tygodniach blogowania. Póki co staram się budować markę, przyciągać czytelników, ale najważniejsze - tworzyć treść, za którą nie będę musiał się wstydzić przed samym sobą.

    Inna rzecz, że podszedłem do tematu blogowania na tej zasadzie, że książki będą jedynie jedną z gałęzi bloga i ta strategia jak na razie skutkuje, bo blog istnieje raptem trochę ponad trzy tygodnie, a ja już zyskałem grono odbiorców i kilka bezcennych kontaktów.

    OdpowiedzUsuń

Podziel się swoją opinią dotyczącą wpisu.