środa, 3 grudnia 2014

Klątwa rock and rolla. Gwiazdy, które odeszły za wcześnie - Michele Primi | Recenzja książki

Mieli wszystko - sławę, pieniądze i wolność, ale stracili to szybciej niż inni...

Gwiazdy, celebryci, ikony muzyki, który mogły jeszcze szturmem podbijać świat - odeszli. Zginęli w wypadkach, popełniali samobójstwa, padali ofiarami psychofanów. Różni ich wszystko, począwszy od pochodzenia i muzyki, jaka się trudnili, a na osiągnięciach kończąc. Łączy natomiast jedno - wszyscy umarli przedwcześnie. Książka Klątwa rock and rolla autorstwa Michele Primi, przedstawia sylwetki największych gwiazd estrady począwszy od Roberta Johnsona zmarłego w 1938 roku, a na Whitney Houston kończąc.

Album autorstwa Michele Primi zawiera w sobie 63 krótkie historie twórczości i upadku największych gwiazd rock and rolla i stylów "okołorockandrollowych". Historie piękne, aczkolwiek kończące się zbyt wcześniej. Wcześniej niż byśmy chcieli. Autor w tytule swojej książki zawarł hasło KLĄTWA. Wydaje się ono być jak najbardziej adekwatne, bowiem dziwnym jest, że tak wiele znanych postaci muzyki, nie dożyło wieku sędziwego. Odeszli w różnych okolicznościach, jednakże po ich śmierci zawsze pozostawała jakaś pustka.

Klątwa rock and rolla
Klątwa rock and rolla. Gwiazdy, które odeszły za wcześnie - Michele Primi
Wydawnictwo: G+J Gruner&Jahr
Stron: 272


Książka "Książka Klątwa rock and rolla" zawiera podstawowy pakiet informacji na temat każdego z przedstawionych w niej artystów:
  • Gdzie i w jakich okolicznościach dana osoba przyszła na świat.
  • Jak zaczynała swoją karierę.
  • Jak ta kariera się rozwinęła.
  • Jaki był koniec, ewentualnie co daną gwiazdę doprowadzało do upadku.
W przypadku sporej liczby gwiazd powtarza się schemat alkoholu i narkotyków. Mimo, iż byli ulubieńcami tłumów, to ich wrażliwe, artystyczne dusze były zbyt kruche, żeby móc na trzeźwo egzystować w ówczesnym świcie. Popadali w nałogi, a one nieuchronnie ściągały ich na samo dno rozpaczy. Przez używki czy leki zginęli m.in  Elvis Presley, Kurt Cobain, Amy Winehouse czy Janis Joplin.

Inni ginęli od postrzału szaleńca, jak np. John Lenon, niezaleczonej infekcji - Bob Marley, w wyniku utopienia, tak jak Brian Jones, czy przez AIDS jak Fredie Mercury. Za każdym razem śmierć gwizdy była niespodziewana, mimo że w większości przypadków ich życie wisiało na włosku, opinia publiczna była niezwykle zdruzgotana tym, że jednak zakończyli swoje życie. Wydawać by się mogło, że postrzegano ich jako herosów, których nikt i nic nie jest w stanie zniszczyć. Jednakże mimo niebywałych talentów, niczym się od nas nie różnili.

Gwizdy, które odeszły za wcześnie

Gwiazdy, które odeszły w szczycie kariery


Książka nie zagłębia się zbyt bardzo w przedstawione w niej historie, jest swego rodzaju zestawieniem, próbą ukazania wspólnego mianownika dla największych gwiazd muzyki i być może przestrogą dla tych, którzy jeszcze żyją. Non omnis moriar - jak powiedział Horacy, nie wszystek umrę i oni też nie umarli. Pamięć o niż żyje w sercach bardzo wielu ludzi, częstokroć zyskiwali oni prawdziwą sławę dopiero po swojej śmierci. Na usta ciśnie się jednak pytanie, czy przypadkiem niektórzy z nich celowo i świadomie nie przyspieszali swojej śmierci po to, żeby zgasnąć u szczytu swych możliwości? Być może bali się tego, co z nimi będzie, kiedy najlepsze lata przeminą, zmienią się gusty muzyczna, a oni się wypalą?

Na te i wiele innych pytań nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Czytając książkę "Klątwa rock and rolla. Gwiazdy, które odeszły za wcześnie" to książka, dzięki której możemy pobieżnie poznać sylwetki ludzi, którzy na zawsze zmienili oblicze tego świata. Wyciągać wnioski, skupić się nad ich życiem i osiągnięciami i zastanowić, ile ich jeszcze musi zginąć? Bo klątwa na pewno się nie skończy, nawet, jeżeli jest tylko przenośnią, to i tak pokazuje, że hulaszcze życie, w którym nie ma zasad, w którym wszyscy wielbią Cię jak Boga, może się skończyć tragicznie. Jedyną pewną rzeczą jest natomiast, że im bardziej zagadkowa ich makabryczna będzie śmierć, tym na dłużej zapisze się na kartach historii.

Widzę siebie jako wielką, płonącą kometę, spadającą gwiazdę. Wszyscy się zatrzymują, wskazują na nią i z trudem łapiąc powietrze , wołają: "Och, spójrzcie!" I wtedy - świiist i już mnie nie ma... I nigdy więcej czegoś takiego nie zobaczą... I nie będą w stanie mnie zapomnieć - nigdy.
Książkę czyta się dość szybko, mimo iż z pozoru wydaje się być dość objętościowa, to jej większą część stanowią reprodukcje zdjęć artystów i wydruki gazet informujące o ich śmierci. Pozycja ta będzie z pewnością gratką dla tych, którzy pasjonują się muzyką i chcieliby poznać zestawienie tych, którzy mieli w niej najwięcej do powiedzenia.





0 komentarze:

Prześlij komentarz

Podziel się swoją opinią dotyczącą wpisu.