sobota, 29 listopada 2014

Yakuza, Bliźniacza krew - obrzydliwy plagiat.

Ostatnimi czasy trafiłam na dość głośną dyskusję o książce Yakuza, Bliźniacza krew, której autorką jest nijaka Agata Romaniuk. Jak się jednak okazało, nastoletnia Agatka okazała się nie pisać powieści sama, tylko ukraść ją i wydawało jej się, że będzie drugim Paolinim. Tak się jednak nie stało, historia książki Yakuza Bliźniacza krew, wyszła na jaw.

Yakuza - obrzydliwy plagiat

Jak mogło dojść do tego, że wydawnictwo nie sprawdziło książki pod kątem plagiatu? Jak 13 latka mogła bym taka zakłamana, żeby ukraść czyjąś, wielomiesięczną pracę i przedstawić ją jako swoją? Kiedy czytam napis na okładce: "13-letnia, utalentowana autorka" - to zbiera mnie na wymioty. Agatko, tyś nie jest utalentowaną autorką, tyś najzwyczajniej tę książkę ukradła i wszyscy powinni się o tym dowiedzieć.

Łączę się z prawdziwą autorką książki, która swoją historię opisała tutaj: http://akrylove.blogspot.in/2014/10/breakin-law.html i zastanawiam, jak nasz aparat sądowy może być tak głupi. Jak mógł tak pobłażliwie potraktować nastoletnią plagiatorkę? Co z tego, że ma 13 lat? Wykorzystała książkę do celów zarobkowych, okradła prawdziwą autorkę - jest na tyle cwana, żeby sądzić ją było można jak kogoś o wiele starszego. Jednak w całej tej swojej mądrości nie przewidziała jednego - kłamstwo ma krótkie nogi, a ona już zawsze będzie oceniania przez pryzmat tego, co zrobiła.

Informację tą publikuje wyłącznie po to, żeby piętnować zachowania takie, jakich dopuściła się rzekoma autorka książki.

Agato Romaniuk, mam nadzieję, że jest Ci wstyd. Że Twoja twarz zalewa się teraz purpurą i że zrozumiałaś, co zrobiłaś i nigdy się już do czegoś takiego nie posuniesz.

Wydawnictwo Bellona przeprosiło, o czym możecie poczytać tutaj: Wydawnictwo Bellona przeprasza za plagiat. Jak tak sobie myślę, że mam wrażenie, że choćby plagiatorka stawała na głowie, żeby napisać kiedyś coś swojego, to żadne wydawnictwo jej już tego nie wyda. Puenta może być tylko jedna: nie wyciągaj ręki po to, co nie Twoje, bo ktoś Ci ją utnie...

Co Ty sądzisz o całej sprawie? Przyznam szczerze, że na mnie podziałała jak płachta na byka, zaistniała sytuacja jest dla mnie niepojęta.



7 komentarzy:

  1. Nie słyszałam o tej sytuacji. Jestem w szoku ;o

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie słyszałam o tej aferze...

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam całą historię na blogu prawdziwej autorki. Dla mnie szokująca jest przede wszystkim postawa rodziców tej złodziejki. Dorośli ludzie, a zachowują się poniżej krytyki.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziewczyna poradzi sobie w życiu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie wielomiesięczną, a wieloletnią pracę! :) Autorka opowiadania pisze je od ponad 7 lat na sasuke.blog.onet.pl (przeniosła na nikosasuke.blogspot.com).
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam już o tej sprawie. Podobno plagiatorka nieźle się natrudziła, by przywłaszczyć sobie cudze opowiadanie i poszatkować go wedle własnego uznania, po czym połączyć ze swoją twórczością.
    Samą powieść czytałam i niestety bardzo widać, że nie miała pojęcia, o czym pisać i jak to robić.

    OdpowiedzUsuń
  7. No taaak, bo jak czternastoletni nawalony tanim winem gimbus dzwoni do mamusi i kłamie, że na noc idzie do babci, a tak naprawdę nocuje u kolegi, żeby przypału ni było, to jest niedojrzały. Ale tę dziewczynę trzeba napiętnować, bo trzynaście lat to naprawdę dorosua osoba.

    "a ona już zawsze będzie oceniania przez pryzmat tego, co zrobiła."

    Borze bloga z fanfikiem przepisała, jeszcze do tego wydała gniota. No zbrodnia!

    Współczuję prawdziwej autorce, że została okradziona, ale na moje oko też przesadza. To właśnie ONA robi tej książce reklamę, ciągle o niej pisząc i zachęcając do tego innych blogerów. Ludzie z ciekawości szukają tytułu i kupują te egzemplarze, które bez całej nagonki na małą po prostu zgniłyby w magazynach, albo zostałyby przerobione na papier toaletowy.

    OK na poważnie, warto przyjrzeć się sprawie z psychologicznego punktu widzenia, żeby zrozumieć "bezczelnych rodziców" którzy nie przeprosili za plagiat córeczki.
    Kiedy poszuka się trochę głębiej niż na blogu okradzionej, znajdujemy info, iż ta złodziejka, której wszyscy tak nienawidzą, w wieku sześciu lat chorowała na białaczkę.
    Jaki to ma związek ze sprawą? Ano taki ma, że rodzice, po "odzyskaniu" takiego dziecka, będą na nie chuchać i dmuchać, żeby się tylko krzywda nie stała. To jest naturalna reakcja, dziewczyna mogła umrzeć, przeżyła, w domu panuje wielka radość. TYLKO ŻE mogą przez to takiego cudownego dzieciaczka rozpieścić do granic możliwości. DLATEGO nie przeprosili, bo dla nich nadal najważniejsza jest córka, boją się nawrotu choroby i "chuchają i dmuchają" na nią. No co zrobisz, nic nie zrobisz, tłumaczenia nie pomogą, jak już Leitha się przekonała.

    Cieszę się, że sprawa już przebrzmiała, bo naprawdę zaczynała robić się śmieszna.

    OdpowiedzUsuń

Podziel się swoją opinią dotyczącą wpisu.