niedziela, 21 lipca 2013

W krzywym zwierciadle - Maciej Stuhr | Recenzja książki

Ostatnio cierpię na chroniczny brak czasu, który roboczo nazywam "niedoczasem". Tkwię w tym niedoczasie już od około miesiąca i czas przeznaczony na czytanie uległ u mnie znacznemu ograniczeniu. W związku z zaistniałą sytuacją zdecydowałam się na książkę krótką i stworzoną tak, aby czytać ją było można etapami bez tracenia wątku i niepotrzebnego powracania do treści. Wybór padł na Felietony "W krzywym zwierciadle" Macieja Stuhra.

W krzywym zwierciadle

W krzywym zwierciadle - Maciej Stuhr

Wydawnictwo: Zwierciadło
Stron: 224

W krzywym zwierciadle to zbiór felietonów i jak na felietony przystało, trudno ocenić je jako jednolitą, spójną treść z racji tego, że po prostu nią nie są. Mam wrażenie, że ogólnie całość publikacji, jej zasadność, reklama i "chodliwość" są lekko rozdmuchane, ale o tym za chwilę. Na początku przyjrzyjmy się jakości wydania.


Nie ma tu co polemizować, książka wydana jest w sposób przyjemny dla oka i elegancki. Okładka jest stylowa, papier dobrej jakości, gruby i śliski, przednia i tylna okładka to złożony we dwoje solidny kawałek papieru. Wewnątrz czcionka przystępnej wielkości, trochę rysunków i miejsce (mało, ale zawsze) na własny felieton. Oprawa ładna, ale wnętrze mnie nie zachwyciło.

Jak wypadły felietony Macieja Stuhra?

Felietony rzadko kiedy trafiały w moje czytelnicze i humorystyczne gusta. Owszem, zdaje sobie sprawę, że każdy ma inne poczucie humoru, inne spojrzenie na świat i masę własnych preferencji, które autorom trudno jest zaspokoić, ale mam wrażenie, że pan Maciej Stuhr zagrał na bardzo oklepanych tematach. Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy to nutka niechęci i kpiny w stosunku do celebrytów. Fakt, jest to dobry motyw, ale już mi się przejadł i kolejne napomknienia o ludziach X czy Y wcale mnie nie kręcą.
Gośćmi specjalnymi spotkania byli: Katarzyna Cichopek, Jolanta Rutowicz, Rafał Mroczek oraz nestor słowa polskiego Krzysztof Ibisz. Uczestnicy spotkania zgodnie podkreślili, że w ostatnich czasach nastąpił znaczny spadek poziomu programów rozrywkowych. Publiczność przestaje niestety chwytać te drobne subtelności, które łączyły twórców i odbiorców w początkach XXI wieku. Gala festiwalu zostanie poświęcona twórczości Doroty Rabczewskiej.

Jak dla mnie szału nie było i dupy nie urywało, co prawda jeden z felietonów pt. Prawda nas wyzwoli wywołał uśmiech na mojej twarzy z racji tego, iż jest parodią popularnego swego czasu programu Moment Prawdy i przesłanie, jakie płynie z tego tekstu jak najbardziej do mnie trafia. Co do reszty, mam wrażenie, że teksty są zbyt krótkie, pisane dosłownie na kolanie. Zanim właściwa treści się rozkręca okazuje się, że jest już koniec. Puenty miały być trafne i fantastyczne a okazały się zwyczajnie słabe. Maciej Stuhr jest świetnym komikiem, ale jego poczucie humoru nie jest moim, stąd ta pesymistyczna ocena. Wydaje mi się również, że te całe felietony wydane zostały tylko i wyłącznie ze względu na nazwisko autora. Podejrzewam, że gdyby wypocił je zwykły Kowalski nigdy nie ujrzałyby światła dziennego.

Co do felietonów to tyle. Pozostaje nam jeszcze druga część książki, czyli "niby scenariusz filmowy" zatytułowany Utytłani miłością. Tu również zachwycona nie byłam. Początek owszem, może i był na tyle irracjonalny, że się podobał, ale dalsza, właściwa część, no sorry memory, ale kicha straszna jak dla mnie i strata czasu. Ani w tym polotu, ani pomysłu, nie mówiąc już o tym dziwnym poczuciu humoru, takim prostym, przewidywalnym i jak dla mnie mało wyrazistym.

Jeśli chodzi o książkę "W krzywym zwierciadle" jestem zdecydowanie na nie. Bez ogródek stwierdzam, że nie podobała mi się, nie wciągnęła i właściwie nie było w niej nic, co teraz mogłabym chwalić. Może gdybym usłyszała niektóre teksty bezpośrednio recytowane przez Stuhra, razem z tą całą otoczką, mimiką czy drobnymi niuansami tonu głosu, mój odbiór byłby inny, ale jak na czytadło, to słabe to było niemiłosiernie  chyba tylko fani twórczości Macieja Stuhra mogliby być zadowoleni, no albo Ci, co to rozumieją jego tok rozumowania. Ja niby zrozumiałam, ale nie na tyle, żeby polubić.

Czytaliście te felietony albo macie zamiar to zrobić? Co sądzicie na temat wydawania książek składających się z tekstów już wcześniej publikowanych, biorąc pod uwagę, że autorem jest znana medialna postać?

8 komentarzy:

  1. Podczytywałam felietony Macieja w Zwierciadle i pozytywnie wspominam. Jeśli chodzi o wydawanie takich tekstów w formie książki, to jestem na tak. Swego czasu uwielbiałam felietony Sonii Raduńskiej (również Zwierciadło) i bardzo się ucieszyłam, kiedy mogłam kupić książkę, w której zostały zebrane. Czasopism nie kolekcjonuję i po przeczytaniu "podaję dalej", więc nie mogłabym wracać do lubianych tekstów, a tak zebrano je w książce i mogę swobodnie podczytywać:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda, że książka nie spełniła Twoich oczekiwań. Zastanowię się nad nią jeszcze w takim razie.

    OdpowiedzUsuń
  3. ja też nie mam czasu na czytanie :( ale każdą wolną chwilę staram się poświęcić książką. Niestety omówiona przez ciebie pozycja nie jest dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. mogę się mylić, ale mam wrażenie, że te felietony są po prostu książkowym wydaniem tego, co już wcześniej opublikowano w Zwierciadle. gazety nie kupuję, a Stuhra bardzo lubię, więc z czasem pewnie po nie sięgnę. felietony chętnie czytuję, cudów się nie spodziewam, może nie będzie tak źle.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wygrałam tę książkę jakiś czas temu i jestem jej ciekawa. Sama bym pewnie jej nie kupiła, z lekturą czekam na natchnienie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam Pana Macieja, ale ta książka od początku mnie odepchnęła i jak widzę słusznie. Podaruję sobie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Podoba mi się pomysł wydania tych felietonów w formie książkowej. Nie kupię tej pozycji, ale ponieważ lubię Macieja Stuhra, pewnie kiedyś po nią sięgnę. Mam nadzieję, że się nie rozczaruję.
    A może po prostu lepiej odbiera się te felietony pojedynczo, czytając je w kolejnych numerach "Zwierciadła"?

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo nie lubię felietonów, zrażają mnie do siebie. Także tym razem podziękuję, to zdecydowanie nie książka dla mnie :)

    Zapraszam: im-bookworm.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Podziel się swoją opinią dotyczącą wpisu.