czwartek, 13 czerwca 2013

Trzy twarze Ewy - Barbara Freethy | Recenzja książki

Czasami jesteśmy rozdarci między miłością i powinnością. Czy górę bierze wtedy zdrowy rozsądek, czy serce?

Moje kolejne podejście do romansu uważam za wypełnione. Książka "Trzy twarze Ewy" przeczytana i pasowałoby, żebym przedstawiła wam ją książkę moimi oczyma. Tak, jak ja ją widziałam, tak, jak ją odebrałam i przetrawiłam. Trawieniu nie trzeba było pomagać, Ranigast był zbędny, obyło się też bez ziółek, ale...

Trzy twarze Ewy

Trzy twarze Ewy - Barbara Freethy
Wydawnictwo: Bis
Stron: 336

Derek, mąż Brianny Kane zostaje skazany na 5 lat więzienia w związku z kradzieżą obrazów zatytułowanych Trzy twarze Ewy. Nigdy nie przyznaje się do czynu, za który trafił do więzienia a Brianna usilnie wierzy w niewinność swego męża i znosi rozłąkę z ukochanym mężczyzną. W czasie trwania odsiadki rodzi mu syna i z pomocą teściów wychowuje dziecko w przeświadczeniu, że jego ojciec jest dobrym, utalentowanym człowiekiem. Kiedy na kilka tygodni przed zakończeniem wyroku Derek ginie na skutek więziennej bójki, Brianna postanawia oczyścić jego dobre imię i udowodnić, że nie miał on nic wspólnego z kradzieżą dzieł sztuki. Przeprowadza się do jego rodzinnej Zatoki Aniołów i próbuje wieść normalne życie.

Trzy twarze Ewy to typowy romans, ale z wplątana w niego nutką kryminału. Co prawda zagadką nie jest morderstwo a kradzież obrazów, ale zgadywanie, jak do kradzieży doszło może być ciekawym doświadczeniem. Dla Brianny poszukiwanie prawdy było bardzo bolesne, kochała męża i nie potrafiła dopuścić do siebie myśli, że człowiek z którym miała syna, mógł być złodziejem. Ale jak to zazwyczaj w życiu bywa nic nie jest czarne albo białe. Otaczająca nas rzeczywistość ma wiele odcieni i tylko nasz sposób postrzegania jest w stanie rozróżnić je i sklasyfikować wedle własnych upodobań. Niekiedy to, co wydaje nam się właściwe może ranić innych ludzi, a nasze szczęście dla innych staje się ciosem prosto w serce.

Powieść Barbarry Freethy cechuje się dość oklepanym schematem, kobieta po ciężkich przejściach zaczyna nowe życie i okazuje się, że czeka ją jeszcze więcej ciężkich przejść, ale na szczęście książka zawiera coś jeszcze. Tym czymś jest ciekawy wątek dzieł sztuki, które dla mieszkańców Zatoki Aniołów mają wielką wartość i sama postać Ewy, która zdaje się przynosić niektórym ludziom pecha. Ewa jest jak Derek, trudno uchwycić jej prawdziwe oblicze i choć malarz starał się ze wszystkich sił, aby oddać ja na płótnie taką, jaka była w rzeczywistości, ponosił klęskę. Książka jest częścią cyklu o Zatoce Aniołów, widziałam inne publikacje, ale chyba nie zapałałam do nich miłością na tyle, żeby po nie sięgnąć.

Trzy twarze Ewy mnie nie zachwyciły. Owszem, książka ma swoje mocniejsze i słabsze strony, ale w mojej surowej ocenie jest średnia. Kibicowałam Briannie, która było mało wyrazista, ale też irytowały mnie niepotrzebne "rozpychacze", czyli wątki, które nie mają związku z właściwą akcją książki i tylko zwiększają jej objętość i zawiłość. Nie wiem jak wy, ale ja lubię, gdy wszystko, co dzieje się w powieści jest z nią integralnie związane, uzupełnia w pewien sposób fabułę, naprowadza nas na właściwe wnioski i poszerza nasze zrozumienie. W tej książce są bohaterowie i sytuacje, których z czystym sercem można by wyrzucić i powiedzieć: a sio! Poszedł mi stąd, wynocha!

Książka Barbary Freethy na moim biurku

Książeczka jest niewielka, ma ładną okładkę, ale jest trochę taka rozmemłana. Nie twierdzę, że zła, ale chyba nie w moim guście. Wolę utwory z pazurem, takie, od których trudno się oderwać. Trzeba mnie czymś zaskoczyć, rozwścieczyć lub zaintrygować, żebym była zachwycona. Trzy twarze Ewy niestety nie wywołały we mnie skrajnych emocji, ale sądzę, że jest to średniej klasy, niezobowiązujące czytadło, takie dla chwilowego odmóżdżenia, gdy chcemy posmakować nowych perspektyw. Końcówka w moim mniemaniu jest słaba, zbyt ugrzeczniona i i bardzo przewidywalna. Jak ja nie cierpię przewidywalności!
Tak więc reasumując, szału nie było, dupy nie urywało, ale też narzekać jakość strasznie nie będę. Było średnio i tego się trzymam.

Egzemplarz recenzencki otrzymałam od wydawnictwa
Bis

Masz ochotę na tą książkę, czy wolisz inne klimaty?

6 komentarzy:

  1. Do tej książki nie jestem przekonana. Szukać jakoś specjalnie nie będę, aczkolwiek jeśli się nadzieję na nią, to może przeczytam.

    Zapraszam: in-corner-with-book.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie przepadam za romansami, a jeśli już po takowe sięgam, to tylko wtedy gdy wywołują wyjątkowo entuzjastyczne reakcje.

    OdpowiedzUsuń
  3. nie czytałam, szukać specjalnie nie będę, ale jak mi wpadnie w ręce to przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Konkretna recenzja. Raczej nie sięgnę po tę powieść - romanse czytam rzadko, a jeśli już, to muszą być naprawdę dobre.

    OdpowiedzUsuń
  5. Również nie lubię przewidywalności w książkach. Intrygi, tajemnice, ciągły zwrot akcji to jest to, co mnie pociąga podczas czytania i wywołuje dreszczyk emocji!!
    Książki specjalnie szukać nie będę, ale może kiedyś trafi w moje ręce, to wtedy ją przeczytam:)

    OdpowiedzUsuń

Podziel się swoją opinią dotyczącą wpisu.