piątek, 14 lutego 2014

Praktyczny kurs szybkiego czytania - Marcin Matuszewski | Recenzja książki

Od jakiegoś czasu zastanawiałam się jak zwiększyć szybkość swojego czytania, szukałam na ten temat informacji, próbowałam wodzić wzrokiem po tekście w szybkim tempie, ale to powodowało tylko, że nie rozumiałam czytanej treści. Ostatnio jednak "dorwałam" e-booka Marcina Matuszewskiego "Praktyczny kurs szybkiego czytania".

Praktyczny kurs szybkiego czytania

 Praktyczny kurs szybkiego czytania - Marcin Matuszewski

Wydawnictwo: Złote Myśli
 Stron: 224
Kto z nas, czytelników nie chciałby pochłonąć książki w locie, nie tracąc swojego cennego czasu, a jednocześnie doskonale rozumiejąc przeczytaną treść? Pewnie jest to pytanie retoryczne, bo podejrzewam, ze każdy marzy o tym, żeby szybko czytać, ja również. Tak więc jeśli człowiek czegoś chce, pasowałoby szukać rozwiązania. Szukałam i takie oto e-book w moje ręce wpadł. Właściwie co do czytania samej publikacji, to było ono ekspresowe. Tak, jakby samo otworzenie pliku z e-bookiem nauczyło nas szybkiego czytania, ale to wrażenie jest mylne, gdyż przeczytanie Praktycznego kursu szybkiego czytania, samo przekartkowanie go, nic nam nie da. E-book "Praktyczny kurs szybkiego czytania" to nie książka, to rzeczywiście kurs, a jak na kurs przystało mamy w nim zawarte prawie wyłącznie ćwiczenia praktyczne.

Marcin Matuszewski obiecuje nam, że jeśli przyłożymy się do odrabiania lekcji w nim zawartych będziemy czytać z prędkością 2000 słów na minutę. To bardzo szybko biorąc pod uwagę, że po wykonaniu wstępnego ćwiczenia moja szybkość czytania okazała się wynosić 282 słowa na minutę! Zawsze wydawało mi się, że czytam szybko, ale masz zawsze się trafi taki, co Twoje przekonania podważy :)

Jak szybko można czytać?

Autor uświadomił mnie, że osiągnięcie prędkości 500 słów/minuta to najprostszy wynik jaki możemy osiągnąć przerabiając wyznaczone lekcje. Czyli wychodzi na to, że podwojenie szybkości czytania to najsłabszy wynik, jaki mogę osiągnąć. Myślałam, że czytanie dwa razy szybciej będzie sukcesem, ale autor obiecuje, że mogę czytać 4 razy szybciej! Niebywałe...

Tak jak pisałam wcześniej e-book składa się prawie z samych ćwiczeń, przerobienie ich tak jak należy ma nam zająć 10 tygodni. Jak by nie było jest to dwa i pół miesiąca, ale mam wrażenie, że warto poświęcić te pół godziny dziennie, żeby w przyszłości zaoszczędzić masę godzin, które spędziłabym na wolnym czytaniu. W kursie dominuje kilka ćwiczeń, powtarzają się one co kilka stron.
  • skreślanie liter w tekście
  • żonglowanie (poważnie!)
  • poszerzanie pola widzenia
  • czytanie tekstu w różnych ustawieniach
Oto przykładowe ustawienie tekstu, jakie proponuje nam autor kursu. Na pierwszym obrazku tekst, który musimy płynnie przeczytać nie zwracając uwagi na jego układ, na drugiem tekst, który czytamy tylko poprzez jedno spojrzenie na środek linijki (nie wodzimy wzrokiem na boki, patrzymy na środek tekstu i musimy go przeczytać).

Ustawienie tekstu, który należy przeczytać




Ten tekst czytamy patrząc na środek linijki

Zainteresował mnie jeden cytat znajdujący się w kursie:

Czterysta słów na minutę jest to praktycznie ta granica przy czytaniu, przy której powtarzamy w głowie to, co czytamy.

Zastanawia mnie więc fakt, czy jeśli czytamy szybciej nie powtarzamy czytanego tekstu w myślach? Trudno mi to sobie wyobrazić. Nie mniej jednak mam zamiar podjąć próbę przerobienia kursu i sprawdzić, czy rzeczywiście nauczę się czytać szybciej. Ponoć w pierwszych kilku tygodniach nie zrozumiem tekstu, który będę czytać. Mózg będzie się przyzwyczajał do szybkości, ale nie przerobi treści na tyle, żeby ją zrozumieć. Zrozumienie czytanego tekstu nastąpi dopiero po jakimś czasie, a to oznacza, że moje najbliższe recenzje będą skupiały się do pokazania okładki i autora, wszak nic z książek nie zrozumiem :)

Zastanawialiście się jaka jest szybkość waszego czytania:? Macie motywację, żeby przerobić taki kurs i czytać szybciej?

Ebook "Praktyczny kurs szybkiego czytania" jest dostępny  tutaj (klik).

Jak szybko czytasz, przyda Ci się taka pozycja, czy raczej nie?


7 komentarzy:

  1. Nie zastanawiałam się nad podjęciem takiego kursu. O ile pamiętam z zajęć z czytelnictwa, szybkie czytanie to po prostu zmuszanie oka do nienaturalnego poruszania się po tekście. Nie nadaje się do czytania tekstów naukowych, bo poziom zrozumienia jest niższy niż normalnie. I, jeżeli nie będzie się używać tych technik cały czas, ta umiejętność może zaniknąć. To, oraz moja wada wzroku (co powoduje że nie chcę męczyć nadmiernie oczu) zniechęca mnie do szybkiego czytania;)

    OdpowiedzUsuń
  2. @Azumi ja też mam wadę wzroku i rzeczywiście podczas ćwiczeń dostawałam trochę oczopląsu, ale i tak spróbuje z tym kursem coś zdziałać, zawzięłam się :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo chętnie zapoznam się z takim kursem w formie e-booka:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Od jakiegoś czasu myślę, żeby przerobić taki kurs, ale przeraża mnie ten długi czas, kiedy to mózg dostosowuje się do prędkości czytania. Próbowałam wykonać kilka zalecanych ćwiczeń i kończyło się to tym, że musiałam cofać się o kilka stron, czytać stronę od początku. Nie wiem, może powinnam trenować na książce telefonicznej, tam mi wątek nie ucieknie, a kilku zgubionych bohaterów nie zrobi różnicy:)

    OdpowiedzUsuń
  5. słyszałam juz o takich kursach :) czekam na wyniki

    OdpowiedzUsuń
  6. Uważam, że taki poradnik. Ie jest mi do niczego potrzebny. Czytam bardzo szybki i wystarczy mi takie tempo. Ale dla innych to dobra publikacja.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja kiedyś uczestniczyłam w kursie szybkiego czytania i faktycznie zaczęłam szybciej czytać, jednakże po jakimś czasie nie wykonywania tych wszystkich ćwiczeń, prędkość czytania znowu spadła.
    Jak na razie jestem całkiem zadowolona z szybkości z jaką czytam, więc chyba taki kurs jest mi nie potrzebny.

    OdpowiedzUsuń

Podziel się swoją opinią dotyczącą wpisu.