niedziela, 3 marca 2013

Książkowa blogosfera

Kiedy zakładałam swojego bloga nie miałam pojęcia jak rozbudowana i wartościowa jest polska blogosfera książkowa. Z jednej strony wszędzie słyszy się, że nie czytamy książek, że czytamy za mało, nieudolnie i w ogóle z naszym czytelnictwem jest bardzo źle, bo ludzie zamienili literaturę na kult Facebooka.

Czytelnictwo
Z drugiej jednak strony trafiamy na miejsca takie jak Pisany inaczej, Książki wino i ja, Wiecznie zaczytana, czy też Przeczytałam książkę i okazuje się, że w sieci jest mnóstwo miejsc poświęconych właśnie książkom i czytelnictwu. I co najważniejsze są to ciekawe, inspirujące miejsca, a ich twórcy wkładają wiele pracy i swojego cennego czasu i ich rozwój i udoskonalanie.

Książkowa blogosfera nie jest miejscem, w którym książkowe mole niczym ten z obrazka zakopują się pod stertami książek i odcinają od realnego świata. To miejsce niezwykle żywe i emanujące twórczą energią. Na pierwszy plan wysuwa się sam styl pisania. Blogi czytelników pisane są językiem takim, jaki chciałabym spotykać na co dzień. Przejrzyście, poprawnie i ciekawie skonstruowane recenzje to wynik ciągłego czytania, wiadomo, uczymy się poprzez naśladownictwo. Im więcej czytamy, tym lepiej jesteśmy w stanie pisać i analogicznie im lepiej piszemy, tym wartościowsze stają się nasze opinie.

Książkowi blogerzy są świetną wyrocznią, jeśli chodzi o autentyczną wartość danej książki. Wiadomo, że wydawca zawsze pochlebnie oceni swój produkt, księgarnia wyda równie "poprawną politycznie" opinię w końcu chce sprzedawać, a co za tym idzie zarabiać. Tymczasem bloger, prawdziwy czytelnik który dany utwór przerobił i przetrawił porównując go z innymi jest rzetelnym źródłem opiniotwórczym. On (czy też ona), wie jak rzeczywiście wypadła dana książka, jakie są jej plusy i minusy, co było dobre, co można byłoby poprawić. W Polskiej blogosferze książkowej tkwi potencjał, który dostrzegają wydawcy. Wszak internet jest miejscem, gdzie można znaleźć wszystko i żadna, nawet najbardziej kosztowna promocja nie da tyle, co pochlebne opinie najbardziej kompetentnych w tym osób, czyli samych czytelników. Z tym, że muszą oni wydać swoją opinię na światło dzienne np. w postaci wpisu na blogu.

O ilu ciekawych książkach być może nigdy bym nie usłyszała, gdyby nie książkowe blogi. Ilu ciekawych znajomości nie dane byłoby mi nigdy nawiązać, gdyby nie zainteresowanie tym, co tam sobie ludzie skrobią w ramach swojego kawałka miejsca w sieci. Blogi książkowe są potrzebne, są wspaniałe i nie mówię tego tylko dlatego, że sama takiego bloga prowadzę, mówię to głównie przez pryzmat czytelnika, jakim przecież sama jestem. Jak miło robi się na sercu, gdy pojawiają się nowe artykuły, nowe opinie, gdy widać, że książkowy świat wrze, jest żywy i gotowy, aby pokazać swoje istnienie światu.

Okazuje się, że jest nas, fanów książek jest tak wielu. Każdy z nas ma własne podejście, odrębne upodobania i różne opinie. Ta różnorodność nadaje blogosferze niepowtarzalnego wyglądu i autentyczności. Okazuje się, że tak wiele osób potrafi świetnie pisać o książkach i dzielić się z nami takimi informacjami, jakich właśnie poszukujemy. Tu nie ma cukru i lukru, tu jest prawdziwość, pasja i zaangażowanie. Tu zaczyna się inny świat, w którym wszystko jest możliwe, w którym jedna historia miesza się z drugą, dając niesamowity literacki epos.

Życzę sobie i wszystkim zaangażowanym w popularyzacje książek samych ciekawych historii, mnóstwa weny i duuuużo wolnego czasu, niech powstają nowe artykuły, nowe blogi, coraz to ciekawsze strony. Niech blogosfera wrze i pracuje - ku chwale ojczyzny :)





7 komentarzy:

  1. Wydaje mi się, że trochę idealizujesz książkową blogosferę;)
    Mimo wszystko zgadzam się, że blogi z recenzjami to często bardzo wartościowe strony, popularyzujące czytelnictwo. Z którym, wbrew pozorom, nie jest w Polsce aż tak tragicznie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wolę idealizować niż wieszać psy, jak robią to niektórzy. Pochwały nam nie zaszkodzą :)

      Usuń
  2. Jedno ale, niektórzy recenzują nieszczerze, bo głupio napisać, że książka, którą dostali za darmo od wydawnictwa jest do kitu ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. @Aleks Seb oczywiście takie sytuacje się zdarzają, dlatego ja, kiedy otrzymuje egzemplarze recenzenckie mówię jasno: jeśli nie będzie mi się podobać, powiem o tym. To, że nie podoba się mnie nie oznacza, że inni mają taki sam gust. Widziałam chwalące recenzje pod którymi wypowiadano się nieszczerze, ale też takie które nie oceniały książki dobrze, a czytelnicy twierdzili, że jest świetna. Wszystko to kwestia gustu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzień dobry,
    De gustibus... itd. Szczerze recenzujesz to co samemu wynajdziesz, przeczytasz, ukochasz (lub nie). Słowo świetna - beznadziejna (o książce) niewiele wnosi. Ważne jakie emocje wywołała w czytelniku. Jeżeli jakiekolwiek to już +.
    Pozdrawiam serdecznie i życzę sukcesów
    Margita
    Salon Wyjących Pięćdziesiątek
    wyjace50.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzień dobry,

    Szczere recenzje dotyczą książek, które samemu się wynajdzie, przeczyta, ukocha (lub nie). Świetna - beznadziejna (w stosunku do książki) nie jest dobrym określeniem. Ważne aby w czytelniku wywołała emocje. Jeżeli tak się dzieje to dla książki duży +.
    Pozdrawiam i życzę sukcesów
    Margita
    Salon Wyjących Pięćdziesiątek
    wyjace50.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Dzień dobry,
    De gustibus... itd. Szczerze recenzujesz to co samemu wynajdziesz, przeczytasz, ukochasz (lub nie). Słowo świetna - beznadziejna (o książce) niewiele wnosi. Ważne jakie emocje wywołała w czytelniku. Jeżeli jakiekolwiek to już +.
    Pozdrawiam serdecznie i życzę sukcesów
    Margita
    Salon Wyjących Pięćdziesiątek
    wyjace50.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Podziel się swoją opinią dotyczącą wpisu.