niedziela, 30 grudnia 2012

Kóń i inne pseudopolskie wyrażenia

Stop "kuniowi"
Tak sobie czasami słucham ludzi i dochodzę do wniosku, że nasz język ojczysty usłany jest wieloma pseudosłowami, które aż kaleczą słuch, kiedy do nas docierają. Popularny "kóń" jest tutaj świetnym przykładem, albo pytanie: jak się nazywa przychodnia dla łosi? Odpowiedź: łośrodek zdrowia...

Nie mam na myśli negowania przekleństw, byłoby to hipokryzją, biorąc pod uwagę, że samej zdarza mi się kląć jak szewc. Jakoś lubię rzucać mięsem, oczywiście wtedy, kiedy jest to społecznie i kulturowo zabronione, staram się tego nie robić, ale w sytuacji hulaj dusza piekła nie ma, rzucam sobie mięsem na prawo i lewo. Nie przekleństw dotyczy moja dzisiejsza dywagacja, a słów, które w znaczący sposób odchodzą od kanonu tego, co zawarto w słowniku języka polskiego.

Przykładowa rozmowa:
A: Myślisz, że un tu jeszcze przyjdzie?
B: Bo jo wim, może przyjdzie, a może nie.
A: No to bydzimy na niego czekać.
B: No dobra, to czekomy.

I ja się pytam: co to do jasnej cholerki jest? Pokaz prasłowiańskiego języka plemiennego, czy język polski? Bo to, że sobie rzucisz gdzieniegdzie jakąś "kurwą", ma się ni jak do tego, że Ci się "kunie" podobają! Można co prawda przyjąć tezę, że tego typu słownictwo jest domeną ludzi starszych, ale ja w tym momencie staje okoniem i mówię: nie, słyszę to nawet u osiemnastolatków. I tu powstaje pytanie, skąd się takie dziadostwo bierze? Wiadomo, uczymy się poprzez naśladownictwo i powtarzamy to, z czym się osłuchujemy, ale na litość boską, skoro w Twojej grupie jest zaledwie jedna osoba, która mówi w ten sposób, dlaczego akurat od niej przyjmujesz negatywne wzorce?

Kóń nie jest ani ładny, ani fajny i nigdy taki nie będzie. Łośrodek zdrowia może i jest śmieszny, ale tylko wtedy, kiedy słyszysz o nim po raz pierwszy. Dlaczego więc tak wielu młodych ludzi hołduje kuniowi? Ta zagadka frapuje mnie już od dłuższego czasu i muszę przyznać, że nijak nie wiem jak ten temat rozgryźć. Myślałam różnie, może to co nowe jest na tyle ciekawe, że szybko zapada w pamięć, może niektórzy ludzie lubią wnerwiać innych przedstawicieli swojego gatunku w sposób lingwistyczny, a może po prostu wieś się szerzy i pradziadkowe geny wychodzą na wierch?

Wyrazy, które nieraz słyszę, nie są ani prostsze ani łatwiejsze w wymowie, niż ich prawidłowe wersje. O ile mogę zrozumieć zasadność użycia: "nara", "cze", "spoko" (zdarza się, że sama ich używam), o tyle fenomen kunia jest całkowicie poza ramami mojego pojmowania. Gwary może i mają tu coś do rzeczy, ale na litość boską, mieszkam w centralnej Polsce i "kunie" otaczają mnie zewsząd. Na nic się zdaje upominanie ludzi i demonstrowanie im prawidłowej wersji danego słowa, skoro po chwili następuje odpowiedź: Dobra, więcej nie byde tak mówił.

Kategoryczne STOP dla takich wyrażeń! Żyjemy w XXI wieku, mamy słowniki, leksykony, encyklopedie i żadne z nich nie podają słów, jakimi  operują pewne grupy ludzi. Kto jest mi w stanie wytłumaczyć fenomen kunia, temu będę dozgonnie wdzięczna i osobiście ogłoszę go odkrywcą kuniowej teorii. Póki co, wsłuchuje się nadal w opowieści o łośrodkach zdrowia...

niedziela, 9 grudnia 2012

Ręcę precz od tej książki! - Jan van Helsing | Recenzja książki

Ręce precz od tej książki! Kolejna świetna pozycja autorstwa Jana van Helsinga dawno już została przeze mnie zaliczona do grona ciut fantastycznych, lekko zadziwiających i niezwykle ciekawych książek, a dziś zdecydowałam się napisać jej recenzję. Lubię takie pozycje z racji swojego zamiłowania do teorii spiskowych i zjawisk nadprzyrodzonych.

Jan van Helsing jest jednym z ludzi, którzy nie boją się publikować fakty będące zaprzeczeniem wiedzy, jaką wpaja nam się od lat. Autor jest poszukiwaczem nieznanego i zatwardziałym zwolennikiem ujawniania skrytych przez rządy i religie faktów. Okładka książki "Ręce precz od tej książki" może nie jest górnolotna, może nie mówi nic o faktycznej zawartości książki, ale z pewnością znacząco poprawiła jej sprzedaż. Skoro masz trzymać się od czegoś z daleka, to tym chętniej po to sięgniesz, a jak już otworzysz i zaczniesz czytać, to zapewniam, że trudno będzie się oderwać. Pisana jest językiem lekkim, zawiera dużo dat i faktów, ale mimo wszystko można łatwo zorientować się o co w tym wszystkim chodzi.

Książka przedziwna i bardzo odważna

Nie każdy będzie w stanie wziąć tą książkę na poważnie, nie każdy zmusi się, aby uwierzyć w sensacje zapisane na jej kartach, ale nawet tacy czytelnicy coś z niej wyniosą, bo uznają ją za zbiór felietonów z gatunku fantastyki i tak też jest w porządku. Nie twierdzę, że treści podane w książce są autentyczne, jeśli wszystkie byłyby takie, to jako ludzkość mielibyśmy zajebisty problem. Egzystencjonalny, duchowy i wszelkiej innej maści, której na pierwszy rzut oka nie jesteśmy w stanie sprecyzować. Do rzeczy, o czym jest książka? O wszystkim i o niczym. Nie ma w niej sprecyzowanego motywu przewodniego ani konkretnej historii, to zbiór różnych teorii, które Jan van Helsing próbuje udowodnić światu. Prześledźmy po kolei zawartość książki.

Ręce precz od tej książki
Na samym początku autor pyta dlaczego mimo ostrzeżeń otwarliśmy tę książkę. Chwytliwe prawda? Tak jakoś automatycznie przypomina mi się taki pseudoliteracki żart: książka pt. "Co mężczyźni wiedzą o kobietach?" 350 stron. Otwierasz a tam puste białe kartki, to taka luźna dygresja, ale nie wiedzieć czemu, skojarzyła mi się z pytaniem jakie autor stawia na początku książki. Początek zaskakujący, autor unaocznia nam, że jest na tym świecie wiele rzeczy, które wymagają abyśmy się z nimi zaznajomili i już na samym początku widnieją zdjęcia z rzekomego lądowania człowieka na księżycu -  van Helsing podważa autentyczność tego faktu. Powód? Zdjęcia pokazują jak amerykańska flaga powiewa na wietrze, z tym, że na księżycu ponoć nie ma atmosfery...

Tajemniczy hrabia Saint Germain z książki "Ręce precz od tej książki"

W dalszej części następuje opis historii niejakiego hrabiego De Saint Germain, człowieka który wie wszystko i żyje wiecznie. Autor podaje, że hrabia od wieków jest obecny na naszej planecie, zna dzieje starożytnego Egiptu, potrafi dematerializować swoje ciało i pojawiać się tam gdzie chce, a mimo upływu wieków nie dość, że żyje, to wcale się przy tym nie starzeje. Wzmianki o nim ponoć wielokrotnie przewijają się w historii wielu narodów.

Dalej poznajemy tajemnice grot skalnych w Himalajach, w której przebywają istoty w niezwykłym stanie zwanym samadhi (głęboka medytacja połączona z wygaszeniem funkcji życiowych). Autor twierdzi, że tylko nieliczni mają dostęp do tych grot, a przebywające w nich istoty mają zarówno ziemskie jak i kosmiczne pochodzie i trwają tam, aby w razie zagłady ziemi przechować potrzebny materiał genetyczny i doprowadzić do powstania nowej cywilizacji. Przytaczane zostają w tej części książki wyniki badać doktora Muldaszewa dotyczące geometrii ludzkiego oka i związanych z tym skutków.

Jan van Helsing pokazuje nam artefakty podważające znaną nam dotąd historię, zdjęcia z sekcji kosmity, opowiada o planecie Nibiru, której istnienie nie zostało nigdy potwierdzone oraz o boskim ludzie Annunaki. Wszystko usłane jest mnóstwem cytatów biblijnych i trzeba przyznać - ogromem wiedzy. Pozycja polecana ludziom szukającym wrażeń i posiadającym bujną wyobraźnię.

Odważysz się przeczytać?

Niektórych zadowoli z pewnością historia Arki Przymierza albo legendarnej Atlantydy, inni zainteresują się średniowiecznym zakonem Templariuszy lub tworzonym przez globalny rząd Nowym Ładem Świata. W tej książce każdy czytelnik znajdzie coś dla siebie. Jednak należy pamiętać, aby podchodzić do niej na chłodno i nie popadać w skrajność. Większość rewelacji przedstawionych przez van Helsinga może być prawdą, ale nie musi. Tylko czytelnik w swoim subiektywnym osądzie jest w stanie zadecydować, w co chce wierzyć, a co woli odrzucić ze swojego światopoglądu. Mimo różnic i sceptycyzmu zachęcam do zapoznania się z "Ręce precz od tej książki!" van Helsinga. Na nudne zimowe wieczory jak znalazł.

Znasz, albo masz zamiar przeczytać?

sobota, 1 grudnia 2012

Kocham czytać książki

Mogę robić wiele rzeczy, mogę gotować, pstrykać durne zdjęcia, mogę kolekcjonować wycięte z gazet nekrologi, ale najbardziej na świecie kocham czytać książki.

Czytać nie tylko dla wiedzy czy zabicia czasu, ale dla samego faktu czytania. Bo kiedy prawdziwie w życiu coś kochasz, to nie obchodzi Cię, czy nabywasz przy tym jakiś umiejętności, czy tracisz czas, czy tylko szukasz pretekstu by spędzić wieczór pod kołdrą z kubkiem gorącej czekolady.
 
To jest pasja a pasje nie muszą być racjonalne i daleko im do sprecyzowania się w kategorii tego, co jest w życiu przydatne a co nie. Czytać książki może każdy - głupia oklepana prawda dla dzieci, starców i głupich bab. No way! To nie jest tak, że każdy może czytać  To tak jak by powiedzieć, że każdy może sobie być prezydentem, prawda? No może, ale czy wie co robi? Nie sztuką jest zasiąść w wygodnym fotelu i zaczytywać się w pierdzielonym romansie, gdzie Stefano kocha Mary, ale głupia dziwka nadal czuje sentyment do Johna i przez to ich pseudozwiązek nie może doczekać się legalizacji.

Czytanie to sztuka. Tak jak malowanie czy rzeźbienie, tylko że, nie potrzebujesz zasranego dłutka ani oślizgłej palety. Jedyne, czego wymaga od Ciebie autor to otwarty umysł. Masz chłonąć treści tak mocno, jak gąbka nasączona super hiper wyjebanym w kosmos płynem do mycia naczyń Fairy. A jak Ci się nie podoba ta perspektywa, to zostaw to diabelskie nasienie na półce tak sobie leżało do tej pory i niech Cię ręka boska broni, by w całkowitym majestacie prawa w biały dzień wyciągać po nie łapska.

Czytanie książek
Tak mi trochę to dzisiaj wychodzi sarkastycznie, no cóż - życie sztuką kompromisu więc ja pozwalam abyś wykrzywił teraz twarz w grymasie niezadowolenia, a Ty pozwól, że skończę to swoje pierdzielenie tak, jak to od początku zaplanowałam. Więc na czym skończyłam? Ach tak - kocham czytać książki. Kocham te wypełnione grozą, gdzie ciepła krew leje się po wszystkich posadzkach domu na przedmieściach Broklyna, kocham te w których średniowieczny władca napada na ościenny kraj celem złupienia, zgwałcenia i rozpierdolenia tego wszystkiego w drobny mak. I nie to żebym była jakąś maniaczką przemocy, czy czegoś tam. Ja po prostu lubię jak się akcja naprzód toczy, jak jest w wypierdem i przytupem a nie takie pierdolenie o Szopenie jak w tych Harlequinowych zakichanych romansach.

Romansom mówię NIE!

Tego badziewia nigdy nie czytałam. Hmmm nawet nie mam się jak wypowiedzieć, no bo co, powiem, że jest złe? Przecież nie wiem, nawet w ręce tego nie biorę. Pociąga mnie antyk, średniowiecze, teorie spiskowe i wielkie zagadki ludzkości - co mnie obchodzi romantyczna miłość podstarzałych dewotek i wyłysiałych maklerów? Nic. Wolę Tolkiena, Mastertona, Browna i wszelkie tego typu pióro, co to zjeży włos na głowie, obiad obrzydzi i spać nie pozwoli. Zaciekawi, wystraszy, podnieci i pozostawi we wiecznym niedosycie. Taaaa, takie właśnie książki kocham.

Być może nie jestem idealnym czytelnikiem, ale idealnie sobie z tym radzę, a i panie w bibliotece mają dzięki mnie więcej pracy, same superlatywny. No więc młodzi pisarze - nie lenić się, tworzyć nowe treści! Bo nic się tak nie liczy jak satysfakcja czytającego i jego niczym niedające się ukryć wypieki na policzkach. No cóż, ja kocham czytać książki, dlatego ktoś musi je pisać.

wtorek, 27 listopada 2012

Cechy charakterystyczne i typy powieści

Jak podaje Wikipedia, powieść to - gatunek literatury pięknej, utwór narracyjny, opisujący zwykle rozbudowany ciąg zdarzeń.

Jak łatwo zdefiniować powieść? Otóż gatunek ten charakteryzuje się następującymi cechami:

1. Jest pisany prozą 
    2. Zawiera liczne dialogi.

3. Zawiera opisy akcji oraz opisy natury przedstawionej w utworze
4. Jest podzielony na rozdziały
5. Posiada anonimowego narratora, który zazwyczaj jest wszechwiedzący
6. Fabuła powieści jest wielowątkowa, liniowa  chronologiczna, chyba że autor powieści mowę zależną

Ze względu na rodzaj narracji wyróżniamy 3 podstawowe typy powieści

Podział ten stworzony został przez Franza Karla Stanzela.

  1. Powieść auktorialna - w powieści tej narrator komentuje wydarzenia, ale nie jest bohaterem utworu a między nim i światem przedstawionym  istnieje dystans.
  2. Powieść pierwszoosobowa - narrator występuje w świecie przedstawionym w tym samym miejscu i czasie co bohaterowie powieści. Narrator opowiada o tym co przeżył, ale wie więcej od pozostałych bohaterów.
  3. Powieść personalna - bohater opowiada o zdarzeniach, a typowego narratora trudno w tekście rozpoznać. Powieść taka nie zawiera komentarzy związanych z działaniami bohaterów.
Cechy powieści

Podział powieści ze względu na formę:

  1. Powieść epistolarna - powieść pisana w postaci zbioru listów
  2. Powieść dialogowa - nieposiadająca opisów i fragmentów narracyjnych, pisana w formie dialogów
  3. Powieść rzeka - zbiór minipowieści pisanych w porządku chronologicznym
  4. Powieść szkatułkowa - pisana w formie opowiadań z pozoru ze sobą nie związanych np. opisujących tą samą historię z punktu widzenia różnych narratorów
  5. Powieść strumień świadomości - stanowiąca zapis myśli i odczuć.


Gatunki szczególne:

  1. Powieść tendencyjna - pisana po to, by udowodnić z góry narzuconą tezę.
  2. Powieść traktat - pisana w celu przekazania  światopoglądu i treści filozoficznych.
  3. Powieść edukacyjna - służąca przekazaniu wiedzy w formie opowiedzenia pewnej historii.
  4. Powieść parabola - ma na celu symboliczne przedstawienie pewnej tezy.
  5. Powieść biograficzna - biografia danej osoby zapisana w formie powieści.
  6. Powieść z kluczem - powieść w której podobieństwo osób i zdarzeń do autentycznych występujących w rzeczywistości jest zamierzone.

Podział powieści ze względu na tematykę:

  •  Społeczno-obyczajowa - najważniejsza odmiana powieści realistycznej. Opisuje dzieje narodów, rodzin, grup społecznych itp.
  •  Łotrzykowska - romans awanturniczy. Przedstawia dzieje przebiegłego włóczęgi i oszusta.
  •  Psychologiczna - głównym tematem są przeżycia wewnętrzne bohatera, jego emocje i relacje ze światem.
  •  Sentymentalna
  •  Przygodowa - główny gatunek powieści XVIII wieku. Fabułą są historie rozgrywające się w czasie dalekich podróży.
  •  Marynistyczna - skoncentrowana na tematyce morza, marynarzy i morskich wojen.
  •  Fantastyczna - świat przedstawiony powieści odbiega od rzeczywiście występującego w danej kulturze. Podwalina mi są baśnie, watki ludowe a także naukowe i techniczne przewidywania.
  •  Gotycka - uprawiana szeroko w XVIII i XIX wieku łączy elementy grozy i tajemniczości. Związana z zamkami, klątwami  szaleństwem.
  •  Historyczna - korzenie jej sięgają starożytności. Opisuje wątki historyczne.
  •  Fantastyczno-naukowa
  •  Sensacyjna - wywodząca się ze średniowiecznych rycerskich romansów. Charakteryzuje ją szybka akcja i nieoczekiwane jej zwroty.
  • Kryminalna - skoncentrowana wokół zbrodni, dochodzeń i ujawnienia sprawcy.
  • Produkcyjna - poświęcona tematyce socjalistycznej przebudowy kraju. Ukształtowała się w ZSRR.
Jak widać powieści mogą występować pod różnymi postaciami i w różnej formie, dzięki temu mamy to szczęście, że nasz wybór jest dosłownie nieograniczony. Powieść powieści nierówna. W każdej znajdziemy inny świat przedstawiony, inny rodzaj narracji i tematyki.

wtorek, 20 listopada 2012

Historia książki w Polsce

Historia książki w Polsce nie jest co prawda tak barwna, jak ta światowa, ale też mamy się czym pochwalić. Od tysiąclecia jesteśmy narodem piśmiennym i całe szczęście, bo jakoś nie wyobrażam sobie, abyśmy dziś posługiwali się wyłącznie piktogramami :-)

Pierwsze "książki" pojawiły się w Polsce 900-1000 lat temu i wyglądem raczej nie przypominały dzisiejszego asortymentu księgarń. Były to pergaminowe kartki umieszczone między dwiema deseczkami, stąd też wywodzi się powiedzenie: przeczytać coś "od deski do deski".


Książkowa historia w Polsce rozpoczyna się od kronik, modlitewników i wszelakich religijnych woluminów. Wiadomo, umiejętność czytania była wtedy dostępna wąskiemu gronu ludności, jakim było duchowieństwo. Dlatego też beletrystyki lub romansów z tego czasu, siłą rzeczy nie znajdziemy. Jako, że nieliczni tylko posiedli umiejętność czytania i pisania, ceny książek były astronomiczne. Stać było na nie wyłącznie rodziny królewskie i najwyższych hierarchów kościoła katolickiego.

Historia książki

Uniwersytet Jagieloński i nowa historia polskiej książki

Przełom w historii polskiej książki nastąpił w 1364 roku, kiedy to utworzono Uniwersytet Jagieloński. Siłą rzeczy wystąpiło zapotrzebowanie na większą liczbę książek, bo z czegoś wiadomo żacy musieli pobierać nauki. W świetle zaistniałej sytuacji król Kazimierz Wielki nadał pierwszym handlarzom książek prawa do przepisywania ich, sprzedawania i wypożyczania. Pierwsze biblioteki powstały w kościołach, klasztorach oraz domach książęcych. Pierwszą posiadaczką uniwersyteckiego księgozbioru była królowa Jadwiga. Jej Biblioteka Jagielońska założona w 1364 roku - istnieje do dzisiaj. Z czasem biblioteki i księgozbiory stawały się dostępne również dla bogatej części mieszczaństwa.

W 30 lat po powstaniu pierwszych książek drukowanych dzięki wynalazkowi Gutrenberga, metoda ta przywędrowała również do Polski. Rozpowszechnienie papieru i druku ułatwiło dostęp do książek i obniżyło koszty ich produkcji. Początkowo drukowano wyłącznie po łacinie. Pierwszą wydrukowaną w naszym kraju książką był kalendarz astronomiczny, był to rok 1474. Natomiast pierwszą drukowaną książką w jęzuku polskim był "Raj Duszy" modlitewnik Biernata z Lublina, dzieło to wydrukowano w 1513roku.

Historia polskiej książki w odrodzeniu

Gwałtowny rozwój polskiej książki nastąpił w czasach odrodzenia. Drukowano teksty Jana Kochanowskiego, Mikołaja Reja, Andrzeja Frycza Modrzejewskiego. Rozwój nauki sprawił, że drukowało się już wtedy atlasy, albumy z rycinami roślin i zwierząt. Wprowadzano coraz to nowe techniki i ulepszone farby drukarskie. W książkach zaczęły pojawiać się litografie, czyli  ilustracje powstałe dzięki nałożeniu farby na kamienną płytkę i odciśnięciu jej na papierze.

Wiek XIX był w historii rozwoju polskiej książki największym przełomem. Wynaleziono maszynę odlewająca czcionki a grafiki zastąpiono fotografiami. Powstawały pierwsze książki dla dzieci, księgarnie rozwijały się w coraz szybszym tempie. Ten książkowy bum przerwał wybuch II wojny światowej. Zniszczono wiele księgozbiorów i drukarni. Po wojnie kraj z wolna odbudowywał zniszczone mienie, ale wiele z dóbr literackich naszego kraju uległo bezpowrotnemu zniszczeniu.

Dziś księgarnie i biblioteki znaleźć możemy w każdym mieście. Mamy nieograniczony wybór tego, co chcemy czytać. Każdy z nas znajdzie literaturę odpowiadającą jego zainteresowaniom, a ceny obecnych książek są bez porównania mniejsze do ty, które obowiązywały jeszcze kilka wieków temu. Historia książki była długa, ale doprowadziła do tego, że dziś książek jest więcej, niż chętnych do ich czytania. W dobie komputeryzacji tradycyjne książki są powoli wypierane przez elektroniczne publikacje tzw. e-booki. O e-bookach i ich zaletach możesz przeczytać tutaj.

A Ty, sięgasz regularnie po książki?

czwartek, 1 listopada 2012

Autor 2.0 - Aleksander Sowa | Recenzja książki

Jakiś czas temu miałam przyjemność przeczytać e-booka pt. Autor 2.0 autorstwa Aleksandra Sowy. Podtytuł tej pozycji brzmi: Jak wydać własną książkę i na tym zarobić? Chwytliwe prawda? Czytelnik ma wrażenie, że dostanie cudowną receptę na sukces - nie dość, że autor obiecuje zdradzić jak wydać własną książkę, to jeszcze podpowie nam jak na niej zarobić.

W pierwszej części Autora 2.0 bez ogródek przedstawiony zostaje nam autorski, ciężki kawałek chleba. Sowa pokazuje czego tak naprawdę wymagają dzisiejsi wydawcy, jak trudno jest przebić się w literackim świecie nieznanym jeszcze twórcom oraz do czego zobowiązujemy się podejmując współpracę z zainteresowanym naszą twórczością wydawnictwem. Nie ma się co łudzić, pierwsza część książki to nie są superlatywy i opowieści o cudach.

Takowych jak wiadomo w świecie wydawniczym nie ma, więc jeśli myślisz o wydaniu własnego utworu, przygotuj się na przeciwności, przeciwności i jeszcze raz przeciwności. Nie jesteś Danem Brownem ani Stevenem Kingiem? Pozbądź się złudzeń - wydawcy to nie dobrzy wujkowie, którzy docenią Twoją pracę, to materialistyczne dupki, oceniające Ciebie tylko i wyłącznie w kategoriach opłacalności bądź jej braku. Taka jest smutna prawda i ją właśnie Aleksander Sowa podaje do publicznej wiadomości w pierwszej części swojego ebooka.

Autor 2.0

Jak wydać książkę w dzisiejszym świecie?


Autor 2.0 przepełniony jest realizmem dzisiejszego rynku wydawniczego. W publikacji poruszane są takie zagadnienia jak tworzenie pod pseudonimem, blaski i cienie posiadania własnego wydawnictwa, self-publishing, czy też znaczenie jakie mają dla autora konkursy literackie. Jak wiadomo dróg do wydania własnej książki jest wiele, można oczywiście zapłacić za to krocie, ale też znaleźć wyjście, które nie będzie nas kosztowało nawet złotówki. Moim zdaniem Sowa rozprawia się z mitem mówiącym, że jeśli coś jest dobre, to znajdzie to swoich amatorów. Guzik prawda! Wydaje i sprzedaje się przede wszystkim treści komercyjne, nie ma tu miejsca na jakąś górnolotną sztukę, taką możemy tworzyć do szuflady. Trochę to smutne, prawda? Wszak nikt nie obiecywał, że będzie różowo.

W części drugiej Autora 2.0 przechodzimy do tego, co tygrysy lubią najbardziej, czyli do kwestii finansowych. Poznajemy prawdziwą cenę pisania i ku naszemu zdziwieniu okazuje się, że "papier" wcale nie znaczy tak dużo, jak mogło nam się do tej pory wydawać. Aleksander Sowa daje nam jasno do zrozumienia: e-book jest w dzisiejszych czasach wart więcej niż książka (oczywiście z punktu widzenia zarabiającego na nim autora). Niby to wszystko takie proste, ale nadal nie dochodzimy do głównego pytania: jak zarobić? No właśnie, nie dochodzimy i nie dojdziemy, bo właśnie to zarabianie wydaje się być rzeczą najtrudniejszą. Jak wiadomo są gusta i guściki, ale nawet wielbiciele naszego stylu nie zakupią książki, skoro nie będą wiedzieli o jej istnieniu. I zaczyna się...

Najważniejsza jest promocja

Sowa przedstawia nam swoje pomysły na promocję książki. Konkursy, portale internetowe, spotkania autorskie i tak dalej. A gdzie ta recepta na sukces? - Spytasz. Nie ma i nigdy takowej nie było. Bo jeśli nawet zbierzesz się, że się tak brzydko wyrażę do kupy, skumulujesz cały swój potencjał i talent oraz zaangażujesz w to wszystkie dostępne Ci media - istnieje prawdopodobieństwo, że nie wyjdzie. Powiedzmy, że to takie ryzyko zawodowe. Ktoś obdaruje Cię niekorzystną recenzją, zbierzesz gorzkie słowa krytyki - zdarza się.

Pisanie jest dla tych, którzy potrafią podźwignąć jego ciężar - takie jest moje skromne zdanie. I tu nie chodzi już tylko o umiejętności. Można tworzyć doskonale sprzedający się chłam lub nieznany nikomu dziejowy epos. To kwestia umiejętności, samozaparcia i siły przebicia. To też oczywiście kwestia kasy lub jej braku. E-book Sowy nie jest dla tych, którzy szukają przyjemnej lektury na jesienny wieczór. To pozycja dla ludzi, którzy chcą tworzyć własne utwory i potrzebują praktycznej wiedzy o przebiegu procesu wydawniczego. Autorz 2.0 Aleksandra Sowy to nie kwieciste kompozycje, to książka która ma na celu przekazać Ci informacje, pomóc poznać rynek i Twoje w nim szanse. Tylko od Ciebie zależy, jak wykorzystasz te informacje.

Pobierz darmowy fragment Autora 2.0

wtorek, 30 października 2012

Zalety e-booków (książek elektronicznych). Dlaczego warto czytać e-booki?

Jeszcze jakiś czas temu tradycyjna książka była dla mnie jedyną formą, w jakiej mogłam (tudzież chciałam) czytać książki. Ebook dla mnie nie istniał, a papier przez lata stanowił najlepsze rozwiązanie. Wiadomo jednak, że czasy się zmieniają, możliwości się zmieniają, a co za tym idzie zmianie ulegają też preferencje i upodobania. Na dzień dzisiejszy zalety e-booków są tak znaczące, że nie sposób przejść obok nich obojętnie. Dziś nie ma dla mnie różnicy, czy czytam ebooka, czy tradycyjną książkę, jednak coraz bardziej zaczynam się skłaniać w kierunku tej pierwszej opcji. Za wyborem książek elektronicznych przemawiają przecież solidne argumenty.

Dlaczego warto czytać ebooki?


1. Przede wszystkim produkcja ebooków jest ekologiczna. Kupując elektroniczną książkę nie musisz się zastanawiać ile drewna zużyto na jej wyprodukowanie, ile energii pochłonęły prasy drukarskie, ani ile paliwa kosztował ich transport. Nawet jeśli jesteś zagorzałym zwolennikiem "zielonych", nie możesz takiej literaturze niczego zrzucić.

2. Jeśli czytasz książkę raz, prawdopodobnie zbytnio jej nie zniszczysz, jeśli natomiast korzystasz z niej często (w szkole lub w pracy), pożyczasz innym osobom, to po którymś z kolei czytaniu  książka nosi już ślady zniszczenia, pozaginania i takiego zwykłego nazywanego po imieniu wymiętolenia. Ebook natomiast może być czytany dowolną ilość razy, możesz zabrać go gdziekolwiek tylko chcesz, nagrać na dysk komputera, czytnika, tabletu czy nawet telefonu i za każdym razem Twoja elektroniczna książka będzie w tak samo dobrym stanie jak w dniu jej zakupu. Warto czytać ebooka przede wszystkim dlatego, że  nie zajmuje dużo miejsca, a na przenośne dyski możesz nagrać kilkaset takich książek. Raczej nie wyobrażam sobie, że ktokolwiek chciałby zrobić coś podobnego z tradycyjną książką :-)

Format PDF

3. Ebook jest tańszy w porównaniu do wydania tradycyjnego. Prosta kalkulacja: transport, wyprodukowanie, materiały - to wszystko kosztuje, dlatego też wydawca chcąc zarobić na wydawanej przez siebie książce i jednocześnie  "odpalić" należytą dolę autorowi, musi ustalić cenę, która jest współmierna do kosztów produkcji. Ebook takowych nakładów nie wymaga, jego produkcja jak i dystrybucja praktycznie nic nie kosztuje. W tym miejscu dochodzimy do równie ważnego aspektu, jakim są zarobki autorów i partnerów promujących ebooki. Skoro wydawca nie marnuje niepotrzebnie pieniędzy, autor ebooka zarabia więcej niż ten, który wyda swoją książkę tradycyjnie. Dalej skoro  promocja jest darmowa (wykonują ją najczęściej partnerzy), to oni zgarniają sporą cześć zysków. Tak więc na tej formie książki można jednocześnie zarobić satysfakcjonujące pieniądze.

5. Początkujący autorzy mogą zaistnieć w literackim świecie właśnie dzięki potędze ebooków. Żaden wydawca nigdy nie pali się do zainwestowania w kogoś, kogo nikt nie zna, nawet, jeśli umiejętności pisarskie tej osoby sprawiają dobre wrażenie. Wydawca ebooka natomiast patrzy na debiutanta łaskawszym okiem, nie inwestuje w niego, toteż zazwyczaj nie odsyła debiutanta z kwitkiem. Świadomość tego faktu otwiera nowe możliwości przed młodymi, nieznanymi nikomu autorami, którzy chcieliby spróbować swoich sił jako pisarze.

6. Ebook jest zawsze dostępny, nie zdarza się sytuacja, że braknie go "na stanie". Ebookowi nie wyczerpie się nakład, nie musisz w poszukiwaniu konkretnego egzemplarza urządzać sobie maratonu po księgarniach. Możesz kupić go w każdej chwili w sklepie internetowym i najczęściej już po kilku minutach cieszyć się lekturą. Te zalety sprawiają, że ebook dość mocno wybija się ponad papierową książkę.

Biorąc pod uwagę wszystkie powyższe argumenty, czytając ebooki oszczędzamy czas i pieniądze. Oczywiście nie wszystkie czytane przez nas pozycje muszą występować w postaci elektronicznej książki, wiadomo - sentyment do papieru zawsze w nas pozostanie, niemniej jednak wtedy, kiedy możemy wybierajmy ebooki, wybierajmy oszczędność i kompaktowość, w dzisiejszych zwariowanych czasach, każdy produkt, który jest jednocześnie tani, oszczędny w czasie i łatwo dostępny, jest dla ludzi niemal na wagę złota. Jeżeli jednak nie zależy nam ani na czasie, ani na kosztach, a przyjemność delektowania się szeleszczącymi kartkami jest dla nas najważniejsza - miejmy gdzieś oszczędność i ekologię :-) Czytanie, to coś, co ma sprawiać przyjemność i nawet jeśli zagorzali zwolennicy ebooków, będą ze wszystkich sił przekonywać Cię do nich - Ty wybierz to, co jest dla Ciebie odpowiedniejsze.


Zalety ebooków są niepodważalne i istnieje naprawdę wiele argumentów za tym, że dobrze jest wybierać elektroniczną książkę. Czy przemawiają one do Ciebie, czy jednak wolisz papier?




sobota, 13 października 2012

Wiara nadzieja i miłość - w cytatach

Zakładając tego bloga sądziłam, że będzie on dotyczył wyłącznie twórczość moich ulubionych pisarzy, recenzji najlepszych według mnie książek i promowania samej idei czytania. Poniższy wpis jest natomiast inny, to cytaty o nadziei, wierze i miłości. Najpiękniejsze, jakie udało mi się znaleźć i okraszone własnymi komentarzami.

Postanowiłam zamieszczać na blogu również swoją własną twórczość, coś, co jest od początku do końca moje. Będą to krótkie eseje, fragmenty moich opowiadań bądź też całkowicie luźne przemyślenia na dowolne tematy - jedyne co będzie je łączyć, to słowo pisane. Wiadomo - praktyka czyni mistrza, tak więc dzisiaj przedstawiam jeden z moich krótkich tekstów, mianowicie: Wiara nadzieja i miłość ujęta w cytatach.



Nadzieja 



Czasami nie potrzeba mi dowodów. Czasem po prostu wierzę, wierzę, że wszystko będzie dobrze. Ufam, że świat jest z natury dobry, ludzie szczerzy a każde niepowodzenie jest zalążkiem przyszłego sukcesu. Naiwna wiara, taka dziecinna ufność, są chyba we mnie od zawsze…

„Nadzieja pomaga iść naprzód, wytrwałość – stać, a odwaga – wracać.” – Władysław Grzeszczyk

W takim razie idę…

„Nadzieja ma skrzydła, przysiada w duszy i śpiewa pieśń bez słów, która nigdy nie ustaje, a jej najsłodsze dźwięki słychać nawet podczas wichury”. – Emily Dickinson

Wiara i nadzieja w cytatach
Skoro tak, to lecę…

„Dla przeciwwagi wielu uciążliwości życia, niebo ofiarowało człowiekowi trzy rzeczy: nadzieję, sen i śmiech”. – Immanuel Kant

Nie mam wyjścia: śmieje się przez sen z nadzieją poranka…

 „Przeznaczenie, to nie wyrok opatrzności, to nie zwoje napisane ręką Demiurga, to nie fatalizm. Przeznaczenie to nadzieja”. – Andrzej Sapokowski

Wierzę w przeznaczenie… To nadzieja…

 „Nadzieja jest paradoksalna. Nie jest ani biernym oczekiwaniem ani nierealnym wymuszeniem wydarzeń, które nie mogą zaistnieć. Jest jak gotowy do ataku tygrys, który skoczy tylko wtedy, gdy nadejdzie właściwy moment”. – Erich Fromm

Dopiero teraz dowiaduje się, że mam w sobie tygrysa. To dziwne… do tej pory wcale go nie czułam… Niech sobie tam siedzi, kiedyś w końcu przyjdzie jego dzień…

Kiedy wiara podupada. Gdy pewniki tracą swoją siłę, na rzecz domysłów, pobożnych życzeń i nudnych domniemań…

„Tradycje trwają, ale gaśnie stopniowo pragnienie powrotu. Skrywamy je głęboko w sercach, jak nadzieję, która lubimy się mamić, choć nigdy się nie spełni”. – Paulo Coelho

Jak we mgle, bez nadziei, bez światła… Nie widać drogi, nie widać celu. Nie warto iść…

 „Nadzieja jest dobrym śniadaniem lecz kiepską wieczerzą.” – Francis Bacon
Niedosyt tłumi, ogranicza, zabija…Zamyka nas w ciemnym labiryncie. Teraz nie ma już żadnej drogi…

Wiara 


   Mogę nie widzieć, a wierzę. Mogę nie czuć, a będzie mi ciepło. To nie jest kwestia logiki. Tu racjonalność nie jest mile widziana. Serce wie, że umysł i tak pójdzie własną ścieżką. Już dawno ją obrał. I choćby mi kłody pod nogi rzucali – nie cofnę się, nie załamię…

„Są rzeczy, w które trzeba wierzyć, by je zobaczyć.” – Miguel de Cervantes
Widzę…

„Wierzysz w potęgę miłości, napełnia cię ona do tego stopnia, że nie zostawia miejsca na pytania. I dobrze tak jest. Bo skoro dopuścisz do jednego pytania, jednej wątpliwości, pustka zacznie wkradać się do twojego serca”. – Jarosław Iwaszkiewicz

Nie pytam, nie muszę znać odpowiedzi. Potraktujmy to, jako słodkie milczenie. Tak będzie lepiej…

 „Jeśli już mam wierzyć w coś, czego nie widać, to wolałbym wierzyć w cuda niż w bakterie.” – Karl Kraus

Dzieją się wokół nas każdego dnia. Nie widzimy, bo czasem nie chcemy patrzeć. Żaden cud jeszcze nie wygrał walki ze wzrokiem utkwionym martwo w chodnikowe płyty…

„Brak wiary to wada, którą należy ukrywać, jeśli nie można się z nią uporać”. – Jonathan Swift

Na szczęście mam więcej zalet…

„Bez wiary potykamy się o źdźbło słomy, z wiarą przenosimy góry”. – Soren Kierkegaard

Są chwile, kiedy ramiona mdleją z wysiłku, ale nic to… Lepszy uśmiech w bólu niż smutek w wygodzie…

 „Wierzę, że tam na górze jest coś, co czuwa nad nami. Niestety jest to rząd”. – Woody Allen

I gwiazda kina ściąga mnie z powrotem na ziemię…, a było już tak pięknie. Szkoda…

„Przypadkowa przechadzka po szpitalu wariatów pokazuje, że wiara nie dowodzi niczego”. – Heinrich Heine

Nie dobijaj mnie…, wystarczy…

„O wy co tylko na świat idziecie z północą, chytrość rozumem a złość, nazywacie mocą. Kto z was wiarę i wolność znajdzie i zagrzebie, myśli Boga oszukać, oszuka sam siebie”. – Adam Mickiewicz

Amen.

 Miłość



Czuć radość czyjegoś uśmiechu, widzieć oczy, w których iskrzą się wszystkie najjaśniejsze gwiazdy… Ufać tak, jakby nie miało się niczego do stracenia – kochać, to jedno mi wystarczy.

„Miłość jest jak tama. Jeśli pozwolisz aby przez szczelinę sączyła się strużka wody, to w końcu rozsadza ona mury i nadchodzi taka chwila, w której nie zdołasz opanować żywiołu. A kiedy mury runą miłość zawładnie wszystkim. I nie ma wtedy sensu zastanawiać się, co jest możliwe, a co nie, i czy zdołamy zatrzymać przy sobie ukochaną osobę. Kochać – to utracić panowanie nad sobą”. – Paulo Coelho

Dać się ponieść, stracić głowę, uwierzyć na słowo i trwać, czekając jutra…

„Miłość nie pragnie aby jej dogadzano, ani nie stara się wcale o własną wygodę; lecz troszczy się o dobro innych i buduje Niebo pośród piekielnej rozpaczy”. – William Blake

Nie straszny ogień i piekielne kotły, jeśli u boku ktoś, kogo dłoń oazą spokoju…

„Kto miłości nie zna, ten żyje szczęśliwy, i noc ma spokojną, i dzień nietęskliwy”. – Adam Mickiewicz

Kto miłość zna, wie, że czasem boli. Bywa, że dokopie i trzyma w niewoli…


 „Prawdziwa miłość jest raną. I tylko tak ją można odnaleźć w sobie, gdy czyjś ból boli człowieka jako jego ból”. – Wiesław Myśliwski

Czuć czyjś ból, to albo być niespełna rozumu, albo kochać mocniej, niż jest się w stanie wytrzymać…

"Wielką zagadką jest serce człowieka, czego w nim rozum długo, daremnie docieka. To częstokroć szaleństwo przypadkiem wiedzione, błędną natrafia ręką i zrywa zasłonę”. – Aleksander Fredro


Cytatów o nadziei, wierze i miłości jest jeszcze wiele. Jeżeli znasz takie, które szczególnie przypadły Ci do gustu, podziel się nimi w komentarzu.



 

czwartek, 27 września 2012

Wybaczcie mi - po co komu ta książka?

Kiedy media obiegł rozpaczliwy apel matki, każdy posiadający choć krztę współczucia człowiek, szczerze ubolewał nad losem kobiety, która go wygłasza. Katarzyna Wiśniewska błagała "porywacza", aby ten oddał jej córkę. Po jakimś czasie Izabela Bartosz przedstawiła swoją książkę "Wybaczcie mi. Wiara, nadzieja, miłość. Historia Katarzyny Wiśniewskiej.

Zapewne już nigdy nie dowiemy się, co tak na prawdę wydarzyło się 24 stycznia w Sosnowcu. Czy śmierć Madzi była rzeczywiście nieszczęśliwym wypadkiem, czy dokonaną z premedytacją zbrodnią. Nie dowiemy się i wcale nie mam w tym miejscu zamiaru dochodzenia prawdy. Zastanawia mnie coś zupełnie innego, mianowicie: po co komu ta książka?


Spójrz na okładkę. Zapłakana młoda kobieta i te zobowiązujące słowa "wybaczcie mi". Jak by tego było mało, całkiem niepotrzebny, jeśli nie powiedzieć niesmaczny, podtytuł "Wiara, nadzieja, miłość." Co autorka chciała osiągnąć odwołując się do tych, jakże chwytających za serce słów? Czy redaktor naczelna Gali na prawdę sądziła, że odwołanie do tak znaczących wartości jest na miejscu? Oto należałoby spytać samą autorkę. Po co to "wybaczcie mi", czy ktokolwiek sądzi, że po przeczytaniu tych domniemywań, opinia społeczna, matki, ojcowie i każdy, kto tylko jest sobie w stanie wyobrazić siebie jako rodzica, wybaczy Katarzynie? Czy kontynuacji tego medialnego show nie można było inaczej zatytułować i czy do prawdy ludzie w naszym kraju pragną zarabiać nawet na ludzkich tragediach i rozdrapywać niezagojone jeszcze rany? Pisząc ludzka tragedia, mam na myśli przede wszystkim małą Madzię, w końcu to ona straciła wszystko, co można stracić.
Wybaczcie mi

Premierę książki o Katarzynie Wiśniewskiej zaplanowano na 25 maja tego roku, jednak sieć sklepów Empik, po burzy wywołanej przez niezadowolonych internautów wycofała się z przedsprzedaży. Moim zdaniem było to dla Empiku dobre posunięcie, pokazali, że bardziej zależy im na zadowoleniu klientów, niż na tych 32 złotych ze sprzedaży egzemplarza książki, który ma rozgrzeszyć Katarzynę Wiśniewską.

Negując tą książkę, w żadnym wypadku nie mam na myśli jej treści, powód jest prosty - nie czytałam jej i nie mam zamiaru. Internauci, którzy opowiadali się za wycofaniem publikacji ze sprzedaży, też tego nie uczynili, a jednak coś skłoniło ich do utrącenia tej publikacji łba jeszcze przed oficjalną premierą. Tym czymś był niesmak wywołany całą sprawą. Na forach i blogach internetowych roiło się od ostrych komentarzy. Ludzie nie życzyli sobie, aby na tej tragedii ktoś jeszcze zarabiał, nie mogli zrozumieć, że ktoś tak zakłamany jak matka Magdy, mógł doczekać się książki o sobie i potępiali autorkę Izabelę Bartosz, twierdząc, że tak nie przystoi, to nie na miejscu, nie wolno robić pieniędzy na takich historiach i wiele podobnych.

Dyskusyjną sprawą jest to, co przystoi, a co nie. To tylko i wyłącznie kwestia subiektywnego odczucia danego człowieka. Teoretycznie rzecz biorąc, jeśli powinno się publikować tylko to, co pasuje, wolne media byłyby tyko namiastką wolności, a ta namiastka skupiałaby się tylko do nieprecyzyjnego określenia. Z drugiej strony jednak, jeśli czytelnicy niemal jednogłośnie twierdzą, że nie chcą czegoś czytać, oznacza to, że trzeba uszanować ich decyzję i wycofać się z przedsięwzięcia, które nie rokuje zysków. Empik tak właśnie postąpił i to jedyne, co mnie w całej sprawie cieszy.

Moje poczucie moralności mówi mi, że ta publikacja nie wniosłaby niczego dobrego, a samo jej wydanie w tak krótkim czasie, w momencie, kiedy prawda nie została tak do końca odkryta - jest niesmaczne. Nie potrzebuje książki "Wybaczcie mi", a wiara, nadzieja i miłość istnieją dla mnie jako nieodłączny element całkiem innych historii.

Co myślisz na temat tej publikacji? Gotów byłbyś ją przeczytać? Nie razi Cię okładka i medialny szum? Na aferach zarabia się najlepiej, tylko czy ma to sens, jeśli dnem sprawy jest śmierć małego dziecka? Zapraszam do podzielenia się swoją opinią w komentarzach.


środa, 26 września 2012

12 powodów, dla których warto czytać książki

Pedagodzy, profesorowie, literaci - wszyscy trąbią: "Czytajcie!", a odzew społeczeństwa brzmi: po co mamy to robić? Według badań 38% Polaków w ogóle nie czyta książek. Zaciekli przeciwnicy czytelnictwa nie wiedzą co tracą. Istnieją poważne przesłanki do czytania. Oto 12 powodów, dla których warto czytać książki.
12 powodów do czytania

  1. Poszerzenie słownictwa.Czytając, obojętnie co by to było, czy specjalistyczne branżowe czasopisma, czy książki, czy nawet codzienne brukowce - poszerzasz swój zasób słownictwa. Powód jest prosty, stykamy się z niezliczoną liczbą autorów. Każdy z nich ma swój własny styl pisania, odrębną wiedzę, inne podejście. Autorzy wręcz prześcigają się o lepsze sformułowania i błyskotliwsze określenia, a to skutkuje bogatą paletą słów, które Ty, jako czytelnik, możesz wprowadzić do swojego języka.
  2. Rozwój wyobraźni. Czytając skomplikowane, żywe opisy scen znajdujących się w książce, jesteś zmuszony do wyobrażani sobie tego, o czym pisze autor. Regularne czytanie rozwija Twoją wyobraźnię i sprawia, że łatwiej Ci stworzyć w umyśle coraz bardziej abstrakcyjne obrazy. W konsekwencji łatwiej jest Ci "zobaczyć" dany przedmiot lub sytuacje, jeszcze zanim powstanie/nastąpi.
  3. Nauka myślenia. Co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Książki uczą myśleć, zmuszają Twój mózg do aktywności, przez co powstają nowe wiązania neuronalne w mózgu. Czytając, z tygodnia na tydzień zauważasz, że jesteś produktywniejszy, a Twoja aktywność myślowa przynosi Ci coraz więcej korzyści.


  4. Relaks i odprężenie. Nic tak nie koi skołatanych nerwów jak wieczór z dobrą książką i aromatyczną kawą. Kiedy czytasz troski dnia codziennego odchodzą w dal, przestajesz myśleć o pracy, finansach, problemach rodzinnych. To wszystko jest poza Tobą, gdyż wkraczasz w świat, który stworzył dla Ciebie autor i w którym Twoje osobiste rozterki nie istnieją. Taki relaks ułatwia Ci zasypianie i odniża poziom hormonów stresu.
  5. Zasady pisowni. Kiedy czytasz, automatycznie zapamiętujesz sposób zapisu danych słów i zwrotów. Osoby, które regularnie czytają, nie mają problemów z ortografią, bo ich mózgi opatrzyły się z poprawnym zapisem i starają się go automatycznie odwzorować.
  6. Lepsze wysławianie. Zasada ta sama jak przy rozwoju słownictwa lecz jednocześni, słowa, które zapamiętujesz wprowadzasz do swojego codziennego języka.Wysławiasz się logicznie, inteligentnie i w przyjemny dla uch sposób.
  7. Podnoszenie kwalifikacji zawodowych. Załóżmy, że pracujesz w sektorze informatycznym, technicznym, menagerskim lub podobnym, wymagającym ciągłego doskonalenia się. Czytając książki związane tematycznie ze swoim zawodem, jesteś stale na bieżąco, podążasz z duchem rozwoju i nie obce Ci żadne rynkowe nowinki. W takiej sytuacji jesteś na rynku pracy "towarem" cenniejszym, niż Twój kolega, posiadający takie samo wykształcenie, ale nie zgłębiającym swojej wiedzy na bieżąco.
  8. Kreatywność. Książki dostarczają mnóstwo pomysłów. Możesz podpatrzyć coś u bohatera książki i wcielić w swoim życiu, ale też najzwyklej w świecie zainteresowany tym, co czytasz stworzyć własny, oryginalny pomysł. W świecie książki nie ma barier, jeśli oswoisz się dobrze z tym światem, zrozumiesz, że stać Cię na pomysły równie dobre, jak Twojego ulubionego bohatera.
  9. Oszczędność pieniędzy. Załóżmy, że musisz się czegoś nauczyć - do szkoły, do pracy, obojętnie. Masz do wyboru dwie opcje: drogie szkolenie lub naukę na własną rękę, przy pomocy niezbędnej literatury. Co wybierzesz? Oczywiście, niektórzy mogą stwierdzić, że nie wszystkiego można nauczyć się samemu z książki, zgoda, ale nie zmienia to faktu, że i tak ogrom wiedzy teoretycznej możesz posiąść na własną rękę, dzięki odpowiednio dobranym książkom bądź czasopismom. Czas poświęcony, właściwie taki sam, ale jaka oszczędność.
  10. Podniesienie samooceny. Udajesz się na przyjęcie, podczas którego zostajesz wciągnięty w dyskusję. Dobrze się składa, bo temat rozmowy jest Ci dobrze znany - czytałeś o nim ostatnio. Jak się czujesz w tej dyskusji? Dobrze, prawda? Rozmówcy nie są w stanie Cię niczym zaskoczyć i nie masz się co obawiać, że wyjdziesz na ignoranta. Znasz temat, czujesz się swobodnie, Twoje poczucie własnej wartości wzrasta, jesteś doceniony w grupie. Być może to Ty inicjujesz rozmowę, błyszczysz elokwencją i znajomością pewnych tematów. Na pewno istnieje dziedzina, w której to inni mogą się uczyć od Ciebie, dzięki czytaniu, takich dziedzin może być więcej.
  11. Kształtowanie charakteru. Młodzież czytając książki obyczajowe, psychologiczne itp. uczy się kształtować charakter, rozróżniać pozytywne i negatywne zachowania. Perypetie książkowych bohaterów niejednokrotnie bardzo dobrze odzwierciedlają nasze codzienne życie. Pokazują jakie konsekwencje mają poszczególne życiowe wybory i co w społeczeństwie jest akceptowane a co negowane. Nawet dorosły czytelnik może wynieść wiele z takich z pozoru prostych historii. Życie zaskakuje nas każdego dnia, w pewnym sensie przez te wszystkie lata piszemy swoją własną książkę i my, jako jej główni bohaterowie, zmagamy się z codziennością tak samo jak ci fikcyjni. Czasami znajomość ich życia może pomóc nam we własnym.
  12. Poprawa pamięci. Czytając i wyobrażając sobie poszczególne sceny tworzysz nowe ścieżki neuronalne i tym samym wpływasz na rozwój swojego mózgu. Owocuje to poprawą pamięci, zwiększeniem zdolności koncentracji, łatwością kojarzenia faktów i analizowania. Jednym słowem regularne czytanie sprawia, że z dnia na dzień stajesz się inteligentniejszy i efektywniejszy.

Znasz inne, zabawne albo poważne powody, dla których warto czytać? Podziel się nimi w komentarzu.

Ten tekst jest notorycznie kradziony z mojego bloga, zarówno przez szkoły, jak i innych blogerów. Jeżeli chcesz go wykorzystać, spytaj o moje pozwolenie. Na bieżąco śledzę plagiaty i zgłaszam się do tych, którzy kradną ten tekst. Jeśli zauważyłeś go na innej stronie, daj mi znać - dorwę złodzieja jeszcze szybciej.

wtorek, 25 września 2012

Graham Masterton - twórca doskonały

Niepozorny starszy pan. Ciemne włosy, delikatne oprawki okularów, pospolite rysy twarzy. Uwagę przykuwa tylko ta głębia spojrzenia, ten zamyślony, inteligentny wzrok, który mówi jasno, że jego posiadacz jest kimś jedynym w swoim rodzaju. Nic dziwnego, skoro to spojrzenie należy do Grahama Mastertona.

Urodzony 16 stycznia 1946 roku brytyjski pisarz, twórca horrorów i poradników seksualnych, wyjątkowo zaskarbił sobie moją sympatię. Swoją spektakularną, pisarską karierę rozpoczął powieścią Manitou, był to rok 1976, a będąc już wtedy wydawcą magazynu Mayfair i redaktorem naczelnym Penthouse, podbił serca czytelników w Wielkiej Brytania, a później na całym świecie. Do dnia dzisiejszego pisuje do magazynów Cosmopolitan i Men's Health.



W dorobku Grahama Mastertona znaleźć możemy przede wszystkim takie powieści jak: Bezsenni, Ciało i krew, Kostnica, Ikon, Dziecko ciemności, Plaga, Tengu, Wizerunek zła, Zaklęci, Drapieżcy, Walhalla, Szatańskie włosy, Szary diabeł oraz cyklów książek np. Rock. Niektóre z jego książek doczekały się wyśmienitej ekranizacji, co z pewnością przyczyniło się do jeszcze większej popularyzacji prozy Mastertona.

Graham Masterton

Masterton jest zdobywca wielu prestiżowych nagród, w tym: Mystery Writers of American, srebrnego medalu od West Cost Rewiev of Books oraz Prix Julia Verlanger. Dziecko ciemności - historia toczącą się w Warszawskich kanałach ściekowych, zdobyła nagrodę Science Fiction Chronicle, za najlepszą powieść roku w gatunku horror.

Graham Masterton - dobry czy nie?

Niektórzy czytelnicy i krytycy przypisują Mastertonowi brak umiejętności konstruowania dobrej jakości dialogów oraz płytkie wątki. Należy jednak zwrócić uwagę, że te drobne mankamenty zostają doskonale przysłonione przez fenomenalną pomysłowość i wartką akcję, którą autor wprowadza w swoich utworach. Czytając kilka pierwszych książek Mastertona, zastanawiała mnie jedna rzecz: czy ten człowiek jest chory psychicznie, czy ma taką genialną wyobraźnię. Z biegiem czasu okazało się, ze druga wersja jest prawdziwa.

Masterton potrafi zaskoczyć. Niektóre z jego powieści są jednocześnie tak przerażające i usłane realistycznymi, przyprawiającymi o mdłości opisami, ale zarazem wciągające i zmuszające do dalszej uwagi. Przykładami tych skrajnie odrażających scen są fragmenty Ciała i krwi, kiedy to główny bohater Zielony Janek, zjada wnętrzności swoich dzieci, podczas gdy dookoła szaleńczo wirują liście wawrzynu.

Jeśli wydaje Ci się, że wszystko co można było wymyślić, zostało wymyślane i każdy wątek, który można było bardziej spaskudzić i obrzydzić, został spaskudzony - sięgnij po książki Mastertona. To on jak nikt inny spędzi Ci sen z powiek, pokaże, że ludzka inwencja nie mieści się w żadnych logicznych ani etycznych ramach. To on stworzył historię małego chłopca, którego mózg zostaje wszczepiony w ciało ogromnej świni, to w jego powieściach bezsenni ludzie wysysają z ofiar adrenalinę.

Wkrocz w mroczny, nieprzewidywalny świat Mastertona i przekonaj się jakie jeszcze granice może przekroczyć ludzka wyobraźnia. Zapewniam Cię, że te granice są bardzo chwiejne, nawet nie spostrzeżesz, kiedy już będziesz stał po drugiej stronie.

poniedziałek, 24 września 2012

Krótka historia książki i pisma

Od czasu kiedy ludzkość wynalazła pismo, dzieje naszej planety zmieniły się diametralnie. Każda historia, która zrodziła się z ludzkiej fantazji, mogła zostać uwieczniona w niezmienionej formie na lata. Historia książki tworzyła się etapami. Można podzielić ją na dwie części: czasy książek rękopiśmiennych i książek drukowanych.Te pierwsze (powstające do roku 1500), nazywamy rękopisami lub manuskryptami. Do najstarszych z nich można zaliczyć egipskie papirusy, kamienne inskrypcje Vinca, czy też gliniane tabliczki. Ludzie od dawien dawna dążyli do utrwalenia swoich pomysłów i przeszłych zdarzeń dla następnych pokoleń.

Pamięć ludzka okazuje się być nietrwała, a po latach nawet najwspanialsze historie odchodzą w zapomnienie lub ulegają zniekształceniu. Powstanie pisma umożliwiło tym czasom przetrwanie. Początki były trudne - węzełki, piktogramy i wszelakiego typu symbole mające za zadanie usprawnić komunikację międzyludzka. Z czasem te prymitywne sposoby przekształcały się w coraz to doskonalsze formy przekazu informacji. Ludzkość zrobiła ogromny krok naprzód - stworzyła jednolite pismo i język.

Z biegiem czasu kolejne kultury nabywały tą umiejętność i tworzyły coraz to doskonalsze społeczności, a co za tym idzie podział na klasy społeczne. Dostęp do nauki czytania i pisania miały tylko wyższe warstwy społeczne i to dzięki nim i ich starożytnym papirusom i tabliczkom z inskrypcjami, wiemy dziś więcej niż można by to było przekazać tylko i wyłącznie za pomocą słownego pokoleniowego przekazu.Egipskie hieroglify znane były już 3 000 lat p.n.e. To na ich podstawie utworzono pismo hieratyczne, a później demotyczne.

Historia książki

Historia książki w średniowieczu

W średniowieczu pismo można było nadal znaleźć właściwie tylko w klasztorach, a przepisywaniem ksiąg zajmowali się mnisi. Praktyki te zapoczątkowane zostały w VI wieku przez Kasjodora, rzymskiego polityka, filozofa i historyka. Początek czasów piśmiennych w Polsce umownie oznaczono na rok 966, kiedy to nasza ojczyzna przyjęła religię rzymskokatolicką. Kiedy z Czech przywieziono do Polski pierwsze księgi, był to ogromny skok kulturowy. Należy bowiem pamiętać, że w tych czasach umiejętność czytania i pisania była ewenementem. Zdolnościami takimi mogli poszczycić się przede wszystkim misjonarze i duchowni. W Polsce takimi "piśmiennymi" miejscami były przede wszystkim klasztory w Tyńcu i na Jasnej Górze.

Najstarszy znany nam papierowy zapis z naszego kraju pochodzi z roku 1325. Najprawdopodobniej wszystkie wcześniejsze pisma powstawały na pergaminie, papier natomiast wszedł do ogólnego użytku ok. roku 1360. Wtedy to jednym z najszlachetniejszych profesji stała się kaligrafia, czyli zawodowe, artystyczne pismo, a księgi powielano jedynie w języku łacińskim.

Piśmienniczy przełom nastąpił dopiero w roku 1440, kiedy to Jan Gutenberg udoskonalił i wprowadził do użytku ruchomą czcionkę. Pierwsza drukowana książka pt. "Kompendium rytów i obrządków" powstała w Korei. Od tego czasu książka stawała się towarem coraz bardziej dostępnym. Drukowano nie tylko teksty religijne, ale i świeckie np. "Boską Komedię", zielniki, porady lekarskie na wypadek zarazy itd. Biblioteki początkowo nie były zainteresowane nabywaniem ksiąg drukowanych, ale z czasem doceniły ich wartość i powiększały swoje zbiory, a pierwszymi publicznymi bibliotekami mogli pochwalić się Włosi.

Historia książki w czasach oświecenia

Z biegiem lat książki zyskiwały coraz bardziej na atrakcyjności. Dużą rolę w tym procesie odegrało Oświecenie. Ludzie zaczęli rozumieć wagę wykształcenia i potrzebę posiadania wiedzy. Z biegiem czasu społeczności odchodziły od analfabetyzmu. Budowano szkoły, uniwersytety, zgłębiano wiedzę o człowieku i otaczającym go świcie, a co za tym idzie przybywało autorów nowych książek. Druki zdobiono ilustracjami, okładki oprawiano w skórę. Druk dał ludzkości nieograniczone pole do popisu. Pole, które jeszcze przez wiele lat będzie areną cudownych zwycięstw. Jednakże postęp technologiczny z roku na rok przygasza blask drukowanych książek. Obecnie bardzo wygodną i tańsza formą książki jest tzw. e-book, czyli książka elektroniczna, którą można czytać na ekranie komputera, na czytniku lub smartphonie. E-booki cieszą się ostatnimi czasy większą popularnością niż książki, czy jednak wygrają z nimi w walce o uwagę czytelnika? Tego się dopiero dowiemy...


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...